dodano: 5 czerwca 2006, 0:01
Wiklina w deszczu
Sławomir CZWAL, czwal@echodnia.eu
Dopisali wystawcy, zaproszeni goście, ale zabrakło słońca. Padający deszcz przeszkodzić w zabawie na płycie boiska, ale już w hali panował tłok. Każdy mógł kupić w atrakcyjnej cenie wiklinowe arcydzieła. Jeszcze dobrze Wiklina 2006 się nie zakończyła, a burmistrz Rudnika nad Sanem mówi o biciu rekordu Guinessa podczas przyszłorocznej imprezy.
- Ciągle pada.... - zaśpiewał wczoraj w południe Waldemar Grochowski, burmistrz Rudnika nad Sanem - Nie walczymy z pogodą, ale w tym roku definitywnie nie dopisała. Ze względu na padający deszcz musieliśmy przełożyć piątkowe konkursy rodzinne na sobotę. Ale to jedyny poślizg, gdyż pozostałe sobotnie imprezy odbyły się już bez zakłóceń. Otworzyliśmy wystawy, a tak jak i w latach poprzednich dużym zainteresowaniem wśród odwiedzających naszą imprezę cieszyły się wiklinowe targi.
Hala Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji wypełniła się po brzegi wiklinowymi arcydziełami. Wystawiali się na niej najwięksi hurtownicy z okolic Rudnika nad Sanem. Każdy odwiedzający mógł kupić po atrakcyjnych cenach nie tylko koszyki ale i ogrodowe zwierzaczki czy meble. Było w czym wybierać.
Sporo atrakcji było również na płycie boiska. Już od sobotniego południa pod jednym z namiotów można było zobaczyć, jak powstają wiklinowe koszyki. Chętni mogli też spróbować i wypleść jakiś element, a następnie kupić już skończony produkt. Chętnych nie brakowało. Były zabawy, zarówno dla dzieci jak i dorosłych, a wieczorem na scenie królował zespół Wędrowne gitary.
-W przyszłym roku spróbujemy pobić jeden z rekordów Guinnessa - planuje burmistrz. - Na pewno nie będzie to jedna z największych rzeźb, ale będziemy zastanawiać się na wykonaniem czegoś cienkiego i długiego. Na razie nie zdradzimy, co to będzie, aby nas nikt nie ubiegł.
