dodano: 23 listopada 2007, 0:01
Fabi - najpiękniejszy pies na Kielecczyźnie
Lidia Cichocka
W ostatnią niedzielę dostał tytuł najpiękniejszego na Kielecczyźnie. Nic dziwnego, dziadkiem Fabiego jest najbardziej utytułowany terier na świecie.
Cała obsypana medalami trójka i ich właściciele, Justyna i Remigiusz Cichoniowie. Posiadanie psa tej rasy było marzeniem pani Justyny. - To przecież Reksio - mówi z uśmiechem.
(Ł. Zarzycki)
O najprawdziwszym bajkowym Reksiu, czyli parson russel terrierze marzyła całe życie Justyna Cichoń. Dopięła swego, a dzisiaj Fabi zdobywa tytuły na wystawach, jest Championem Polski i Najpiękniejszym Psem Kielecczyzny.
- Moje marzenie było większe - mówi Justyna Cichoń. - Zawsze chciałam mieć tego radosnego Reksia znanego z dobranocki, ale w parze z owczarkiem niemieckim,
Kiedy wychodziła za mąż pan Remigiusz, lekarz weterynarii, znał oczekiwania żony i przystawał na nie. - Zawsze miałem jakiegoś psa - wyjaśniał. W ich wspólnym domu pierwsza zjawiła się suka owczarka niemieckiego Kodi i jak było do przewidzenia jej panią została Justyna. To ona jest najważniejsza i pies ślepo słucha pani.
- Mojego Reksia spotkałam u przyjaciół Holendrów, którzy osiedlili się na Kielecczyźnie. To oni dali nam namiary na hodowlę, z której sami wzięli psy, a kiedy dobre opinie o holenderskich terierach usłyszeliśmy z kolejnych i kolejnych ust byliśmy zdecydowani - opowiada pani Justyna.
Przez Internet wybrali suczkę, a zaszczyt przywiezienia szczeniaka do domu przypadł panu Remigiuszowi. Jednak tydzień przed wyjazdem rodzina zdecydowała, że wezmą dwie suczki. Bo obie są śliczne i będzie im raźniej.
- Nie bardzo sobie to wyobrażałam. Syn miał wtedy pół roku, a tu jeszcze dwa 10-tygodniowe psiaki, ale trudno. Pomyślałam, że jak nie dam rady jednego oddamy - dodaje.
Dlatego zdębiała, kiedy po dotarciu ma miejsce zadzwonił mąż i zaproponował by wzięli jeszcze jednego psa, tym razem samczyka. - Bo wiesz on tak na mnie patrzy - wyznał. I rzeczywiście to, co najbardziej ujęło pana Remigiusza to spojrzenie Fabiego. Do dzisiaj pies patrzy w niego jak w obrazek. - On mnie po prostu kocha - śmieje się jego właściciel. - Bez względu na to, co robię.
Pani Justyna nie bardzo miała wyjście, więc zgodziła się. Szczeniaki wylądowały w jednym pokoju, syn mieszkał w drugim i te kilka pierwszych miesięcy małżonkowie określają krótko: - Były trudne.
- Marzyłam, by te żywe iskry wreszcie wyszły z domu, ale bałam się, że wilczyca może zrobić im krzywdę. Wyprowadzałam więc całą trójkę na smyczach i tłumaczyłam Kodi, że to jej psy i ma się nimi opiekować. Kłopot polegał także na tym, że ona ma bardzo dominujący charakter, Fabi też. Bardzo szybko ustalono jednak hierarchię: w domu rządzimy my z mężem, na podwórku ona i Fabi, Kyra i Kapi walczą o to, która jest wyżej, a która niżej.
Teriery to bardzo waleczne psy. Uwielbiają polowania na wszystko co się rusza. Wie o tym ukochana kocica pana domu, Kicia. Trójkolorowa, europejska, piękna kotka już się nauczyła, że gdy psy biegają po ogrodzie lepiej siedzieć w domu. Królik, który nieopatrznie wyjrzał z klatki przepłacił to życiem. - Ale ma to i swoje dobre strony, na naszej działce nie ma kretów, nie zaglądają tu szczury - uważa pani Justyna. - One też nie mają szans w starciu z psami.
Trzeba jednak uważać, gdy w pobliżu pojawiają się inne psy, bo zwłaszcza samce źle znoszą taką rywalizację. A przy ich zwinności, odwadze i olbrzymiej sile mimo małych rozmiarów może być niebezpiecznie nawet dla przeciwnika znacznie większego od niewielkiego teriera.
Tak waleczne zwierzęta na ringu zmieniają się w baranki, zwłaszcza Fabi jest wzorem spokoju i cierpliwości. - To jest typowe dla teriera. Wygląda posągowo, ale w sekundzie potrafi zmienić się i jak pocisk zaatakować - wyjaśnia właściciel. Pan Remigiusz zna się na psich zachowaniach jak mało kto. To on uczy studentów i lekarzy weterynarii zachowań zwierząt. Wcześniej do demonstrowania służyła mu Kodi, teraz Fabi. Cierpliwie trzyma nogę do góry, daje łapę do obejrzenia, stoi nieruchomo w dowolnej pozycji. - Robi wszystko, co mu każę - mówi pan Remigiusz. Ale by tak było trzeba umieć kochać zwierzaka.
- Jedna z najgorszych rzeczy to obdarzanie uczuciem i traktowanie psa czy kota jak człowieka. Tak robi się zwierzęciu ogromną krzywdę - przekonuje pan Remigiusz. - Najważniejsza sprawa to zaufanie do właściciela, pies musi mu bezgranicznie ufać. Musi też wiedzieć, że w stadzie, jakim jest rodzina to człowiek jest najważniejszy. Ja nie muszę patrzeć na psa, krzyczeć. My nawet na ringu się świetnie rozumiemy i to przez trzymaną w ręce linkę.
Kocha swojego psa i kiedy sędzina ogłosiła, że Fabi został najpiękniejszym psem Kielecczyzny z radości ucałował go w mordkę. A przecież mógł się przyzwyczaić, bo Fabi wielokrotnym jest złotym medalistą. Cała trójka terierów w ciągu dwóch lat zdobyła ich 13.
W Kielcach na II Międzynarodowej Wystawie Psów Rasowych Kapi została najpiękniejszą suczką w swej rasie, Fabi psem. - Dostał złoty medal i to u bardzo wymagającej sędziny - cieszył się doktor Cichoń. Pies ma już tytuł Championa Polski, a wkrótce po raz pierwszy zostanie ojcem. Na początku grudnia Kapi urodzi jego dzieci. Wychowywane będą jak tata i mama. - Oni chodzili do psiego przedszkola w Holandii - śmieje się pani Justyna. - Od pierwszych tygodni uczeni byli ustawiania, bo po takich przodkach - dziadkiem Fabiego był słynny Romeo, najbardziej utytułowany terier świata, psy powinny być pokazywane na wystawach. Uczono więc je stania, pokazywania się. W domu ćwiczyłam chodzenie na ringówce.
Pani Justyna, ponieważ mąż jest zajęty pracą zajmuje się układaniem psów. - Robię to po amatorsku, ale z pomoc Remiego wychodzi nieźle - śmieje się. - Kiedy uczyłam psa reagowania na komendy, a moje psy musiały przestawić się z holenderskiego na polski, więc było im jeszcze trudniej, wydaję proste polecenia: siad, zostań. Mówienie tak jak czyni to wiele osób: "No proszę cię usiądź”, nie ma sensu. Pies tego nie rozumie, nie wie o co nam chodzi.
Ale tego z kolei nie rozumieją właściciele. - Przecież to radosne wskakiwanie na człowieka, kiedy wchodzi do domu, to nic innego jak podkreślenie swojej dominującej pozycji. Czy ktoś widział, by w stadzie psy rzucały się na powracających dominujących osobników alfa? Przecież w języku zwierząt położenie łapy na grzebiecie oznacza podporządkowanie sobie tego drugiego - dodaje pani Justyna. -
Na nas psy nie wskakują, ale doskonale wyczuwają na co mogą sobie pozwolić z innymi. To bardzo mądre zwierzęta. I wspaniale bawią się z dziećmi. Wychowywane są z Przemkiem od małego i nigdy nie zrobiły mu krzywdy. Trzeba jednak pamiętać, że to nie jest pies kanapowy. On najlepiej czuje się w ruchu, potrzebuje przestrzeni i atrakcyjnego zajęcia, by czuł się dobrze i pięknie wyglądał.
Przeczytaj więcej
- Wydanie z 23 listopada (23-11-2007)
