dodano: 18 stycznia 2010, 10:00
tagi:akt oskarżeniapowiatowy urząd pracy
Jest już akt oskarżenia przeciwko dyrektorowi powiatowego urzędu pracy w Strzyżowie
Małgorzata MOTOR
Jedną z kobiet miał zmuszać do pracy w zagrzybionym pomieszczeniu, chociaż choruje na astmę. Drugiej utrudniać powrót do pracy po zwolnieniu lekarskim. Czesław Furtek, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Strzyżowie, został oskarżony o uporczywe i złośliwe naruszanie praw pracowniczych.
Akt oskarżenia trafił już do Sądu Rejonowego w Strzyżowie. Prokuratura zarzuca dyrektorowi miedzy innymi, że ograniczał udział w bezpłatnych szkoleniach, mimo że były dostępne dla innych i zaniżał oceny okresowe, które miały istotny wpływ na przydzielenie wyższego dodatku pieniężnego.
POWAŻNY STAN PRACOWNICY
Jednej pracownicy przydzielił zawilgocone pomieszczenie, chociaż kobieta ma astmę. Nie przekonało go nawet orzeczenie lekarskie o przeciwwskazaniach do pracy w takim miejscu.
- Było w nim wyraźnie napisane, w jakich warunkach powinnam pracować. Przyjął to do wiadomości i pozostawił mnie w tych samych warunkach. Mimo że już wcześniej chorowałam. Doszło do ciężkiego zaostrzenia astmy. Byłam naprawdę w poważnym stanie – opowiada pani Anna (nazwisko do wiad. red.). - Skąd taki upór ze strony dyrektora? – pytamy. - Nie mam pojęcia. Nie wiem, dlaczego zaczął się ten mobbing i atakowanie mnie.
Prokuratura oskarżyła dyrektora, że uporczywie i złośliwie naruszał prawa pracownicze jeszcze jednej pracownicy. Zarzuciła mu, że nie udzielił jej należnego urlopu. Wypisał za to trzy nieusprawiedliwione nieobecności.
PROBLEMY Z POWROTEM DO PRACY
- W urzędzie pracy spadłam ze schodów. Robił wszystko, abym tego nigdzie nie zgłaszała. Udało mi się to jednak zrobić. Robił mi trudności z powrotem do pracy po zwolnieniu. Dowodem są te nieusprawiedliwione nieobecności – tłumaczy pani Agnieszka (nazwisko do wiad. red.).
Z aktu oskarżenia wynika, że kobiety musiały uzgadniać wszystkie wyjścia z urzędu ze swoją przełożoną. Obie pracują w pomieszczeniu, w którym zamontowany jest monitoring.
– Pracują na dużej hali, gdzie obsługują bezrobotnych. W każdym urzędzie w takim pomieszczeniu są kamery – dziwi się Czesław Furtek, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Strzyżowie. I dodaje: - Swoje wyjścia z urzędu muszą zgłaszać wszyscy. Oczywiście poza tymi osobami, które korzystają z archiwum, odbierają pocztę, czy chodzą po zakupy.
DYREKTOR: NIE JESTEM MŚCIWY
- Z całą uczciwością mogę powiedzieć, że te panie bardzo kłamią. Jestem dyrektorem od prawie 20 lat i żadnych upomnień i nagan nikomu nie dałem. Nie jestem osobą mściwą – twierdzi dyrektor Furtek.
Dlaczego więc prokuratura pana oskarża? – Nie miałem możliwości zapoznania się z końcowym materiałem dowodowym, bo byłem chory. Nie mogę za wiele powiedzieć. Sprawa jest w toku. Będę na pewno się bronił, bo nie poczuwam się do winy – zapewnia Furtek.
Przeczytaj więcej
