Serwis jest częścią portalu portal regionalny

turystyka » TURYSTYKA - POLSKA

dodano: 7 maja 2010, 9:45

tagi:bocianygniazdoMazuryWarmiawieś

Żywkowo wieś na krańcu Polski pełna bocianich gniazd (zdjęcia)

Marzena KĄDZIELA, kadziela@echodnia.eu

Piotr Hryszko, przyrodnik z Żywkowa naliczył w tym roku 34 pary bocianów, które przyleciały do jego wioski. To mniej niż w latach poprzednich, ale i tak do maleńkiej miejscowości na samym końcu Polski niemal codzienne zaglądają miłośnicy białych ptaków.

(Marzena Kądziela)

Żywkowo naprawdę leży na końcu Polski. Dalsza droga prowadzi już do granicy z Rosją, którą od wioski dzieli niecały kilometr. Zostawiamy samochód na parkingu i ruszamy na spacer po jednej z największych "bocianich wiosek” w kraju położonej na "Warmińsko – Mazurskim Szlaku Bocianim. Znajduje się tu zaledwie kilka, chyba dziewięć gospodarstw, w których mieszka nie więcej niż 25 osób. Za to bocianów białych jest przynajmniej dwa razy więcej, a gdy w gniazdach pojawią się młode, ptaki zdecydowanie zdominują miejscowych.

POZOSTALI PRAWIE SAMI STARSI

Położona w powiecie bartoszyckim maleńka miejscowość ma pochodzenie pruskie. Zwana na początku Seweke została doszczętnie zniszczona i wyludniona podczas wojen polski – krzyżackich, potem w kornikach pojawiała się jako kilkubudynkowa osada. Dopiero w latach 80. XX wieku osiągnęła liczbę ponad 100 mieszkańców, prawie wszyscy byli potomkami Ukraińców wysiedlonych po drugiej wojnie światowej z rodzinnych miejscowości na Rzeszowszczyźnie podczas akcji "Wisła”. Brak pracy i perspektyw spowodował ciągły odpływ mieszkańców do większych miast, takich jak Olsztyn czy Białystok. Jak nam powiedział jeden z mieszkańców, 65-letni Władysław Andrejew, obecnie w wiosce mieszka tylko dwoje dzieci. Oprócz ich rodziców reszta mieszkańców to przede wszystkim ludzie starsi.

MAGICZNA MOC PTAKÓW

Władysław Andrejew to postać niezwykle barwna, o której pisały gazety niemal w całym świecie. A spotkaliśmy go zupełnie przypadkiem spacerując po wyludnionej, spowitej deszczem wiosce. To on ponad 30 lat temu zaczął pomagać bocianom, które przylatywały do wioski. Budował platformy na słupach, drzewach i dachach. Na terenie swego gospodarstwa miał aż 27 gniazd. Obserwował je, a jak na zimę któryś nie odleciał, pielęgnował i karmił. Wierzy, podobnie jak inni mieszkańcy wioski, w magiczną moc ptaków. Opowiada mnóstwo anegdot związanych z bocianami i historii o tym, jak dzięki nocy spędzonej w Żywkowie bezdzietne pary po dziewięciu miesiącach miały upragnionego dzidziusia. – W tym roku bociany są bardzo niespokojne i toczą zacięte walki o gniazda – dzieli się swymi spostrzeżeniami gospodarz. – Nie pamiętam, by w poprzednich latach aż tak się tłukły...

Kilka lat temu Władysław Andrejew i jego żona Anna przekazali swe gospodarstwo Północnopodlaskiemu Towarzystwu Ochrony Ptaków. Na podwórku zbudowano wieżę widokową, dzięki której turyści mogą nie tylko oglądać panoramę wioski i rozległe łąki położone wokół, ale przede wszystkim życie w bocianich gniazdach.

Warto wiedzieć:

3 złote kosztuje wejście na wieżę widokową. Aby umówić się z przewodnikiem opowiadającym bocianie ciekawostki, najlepiej skorzystać z formularza zamieszczonego na stronie www.bociany.info

%]

Forum

Sonda

Gdzie spędzisz wakacje?

wyniki głosowania
Liczba głosów: 14.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. 2001-2014