Życie w domku z… piernika - niezwykła historia pani Moniki

Dodano: 25 grudnia 2011, 11:30 Autor:

Mąż robi prawdziwe domy a ona piernikowe chatki, które na święta chce mieć w domu każdy. One nadały sens jej życiu po chorobie. Niezwykła historia Moniki Bonar i jej rodziny.

Przepis pani Moniki na pierniki lukrowane

Składniki na ciasto: * 2 kilogramy mąki, 65 dekagramów cukru, 65 dekagramów miodu,8 jaj (3 całe + 5 żółtek),4 łyżeczki amoniaku,4 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia, 1 paczka przyprawy do pierników,3 łyżeczki dobrej kawy (dobrze zmielona), 35 dekagramów masła, 10 dekagramów kakao (gorzkie), 30 dekagramów smalcu, 1/2 szklanki zimnego mleka +3 łyżki mąki, zmielone goździki, cynamon, gałka muszkatołowa, pieprz.
Składniki na lukier:2 białka, 20 dekagramów cukru pudru, olejek migdałowy
Sposób przygotowania: 1. 4 łyżeczki amoniaku rozpuścić w 1/2 szklance zimnego mleka, dodać 3 łyżki mąki, dobrze rozmieszać i odstawić do wyburzenia (w większym garnku) - 20 minut; 2. Wszystkie sypkie składniki wrzucić do miski, wymieszać. Dodać przyprawy: zmielone goździki, cynamon, imbir, gałkę muszkatołową, trochę pieprzu. Jajka (3 całe + 5 żółtek) ubić z cukrem. Masło i smalec rozpuścić. Masę jajeczną, miód, wyburzony amoniak oraz rozpuszczony tłuszcz wlać do reszty składników. Wymieszać rękami. Włożyć do lodówki na 1 dzień; 3. Ciasto rozwałkować na 0,5 centymetra, foremkami wykrawać pierniczki, piec 10 minut w temperaturze 180 stopni Celsjusza ; 4. Lukier: Białka z cukrem utrzeć na pulchną masę, dodać olejek migdałowy. Smarować pierniki lukrem i dekorować.

- Myślałam, że już nic ze mnie nie będzie, resztę dni spędzę przy piecu, ale ten zachwyt dodaje mi sił. Z radością planuję co jeszcze zrobię - mówi Monika Bonar. Jej piernikowe domki pokazane w Szklanym Domu w Ciekotach zachwycały każdego.

Monika Bonar wierzy, że pierniczki były jej pisane. Mąż Krzysztof, stolarz tak jak jego ojciec buduje piękne domy z drewna. - Krzysztof i teść zrobili cały wystrój kościoła pod wezwaniem Świętego Krzyża w Kielcach - mówi z dumą. Na wieś wyprowadzili się 20 lat temu.- Bo tu żyje się taniej i wygodniej - tłumaczy pani Monika, mama sześciorga dzieci. Ta wygoda przynajmniej na początku była inna aniżeli wyobrażają sobie mieszkańcy miasta. - Miasto rozpieszcza ludzi - stwierdza krótko.
Oni z trójką dzieci zamieszkali w skromnej chałupce w Skoszynie, wygód nie było, ale był inny rytm życia i świat znacznie ciekawszy niż w mieście. - Świadomie zrezygnowaliśmy z telewizji, niepotrzebne nam było podkręcanie - dodaje pani Monika.

Po pięciu latach przenieśli się do kolejnego domu, tym razem w Jeleniowie i tu na świat przyszedł Jaś, jedyny syn Bonarów.

Dom rozrastał się wraz z domownikami - na początku miał ledwie dwie izby. Dzisiaj jest rozłożysty, zrośnięty z ziemią, wtopiony w krajobraz doliny. - Kiedyś zrobię taki domek z piernika - śmieje się pani Monika.

PIERNIKOWY DOMEK ŚWIETNY NA ŚWIĘTA

Pierwszy piernikowy domek dostała od przyjaciół. - Przynieśli go w wigilię z najlepszymi życzeniami. Nie pozwoliłam go nikomu zjeść taki był ładny. Kolejne zobaczyłam u sióstr Niepokalanek w Białym Klasztorze. To tam Kasia, trzecia córka Bonarów uczyła się w szkole gastronomicznej. - To właściwie taka szkoła żon, siostry uczą tego, co jest potrzebne paniom domu. Dwa razy w roku organizują kiermasze. Tam zobaczyłam tak wymyślne pierniki, że zapragnęłam sama takie zrobić.

Ta myśl nadała nowy sens życiu pani Moniki. - Od pewnego czasu walczyłam z chorobą - reumatoidalnym zapaleniem stawów. Jak każdy przeszłam przez okres buntu, depresji a teraz jestem na etapie pogodzenia. Był jednak taki czas, że myślałam, że już nic ze mnie nie będzie i resztę życia spędzę siedząc w domu przy piecu. Te pierniki mnie rozruszały.

Kasia zrobiła ciasto, które mama udoskonala. Mąż przygotował formy - ściany domków składane są prawie tak jak jego chaty z bali a ozdabiać kolorowym lukrem chcieli wszyscy, bo to wspaniała zabawa.
Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. - Zaczęłam niedawno, może dwa miesiące temu - mówi pani Monika. Pierniki zobaczyli przyjaciele, opowiedzieli znajomym, tak informacja trafiła do Krystyny Nowakowskiej ze Szklanego Domu a ona zaprosiła panią Monikę i zorganizowała warsztaty połączone z wystawą piernikowego miasteczka, bo oprócz domów były tam kościół i ratusz. - To tylko kolejny dowód na to, że bez innych ludzi człowiek nic nie zrobi - mówi z przekonaniem pani Monika.- Ja sama nie mogłam przyjechać do Ciekot, miałam wyznaczony termin operacji.

CO JEST WAŻNE

Ze szpitala w Radomiu, gdzie wszczepiono jej endoprotezę wyszła pełna podziwu i uznania dla lekarzy, pielęgniarek, ale i pacjentów oddziału ortopedycznego. Ich waleczności, niezłomności, chęci pomagania innymi. W dniu jej wyjścia, do Polski wróciła po kilkumiesięcznym pobycie na misji w Zambii, kolejna córka Sonia. - Sonia jest pielęgniarką, skończyła krakowską Akademię Medyczną, pracuje w szpitalu na kieleckim Czarnowie. W Zambii pracowała w sierocińcu wśród dzieci chorych na gruźlicę i AIDS. Po powrocie najbardziej przeszkadza je powszechne narzekanie. - Na brak pieniędzy, innych ludzi. Naprawdę nie wiemy, co jest w życiu ważne - mówi dziewczyna.

Pasją Soni poza pomaganiem innym są góry, zdobyła Elbrus, była w górach Atlas. Wszystkie dzieci Bonarów mają jasno sprecyzowane zainteresowanie. Najstarsza Iza jest wspaniałą mamą. - Razem z mężem mieszkają w Londynie, wychowują czwórkę dzieci. Kasia pracuje w kieleckiej restauracji Royal, Zosieńka będzie świetną fryzjerką. Właśnie wygrała w Ogólnopolskim Konkursie Fryzjerskim Loki 2011 pokonując 50 konkurentek. - I jedyna była na konkursie w spódnicy - śmieje się mama. Zosia pisze ikony, uczyła się u Michała Płoskiego w Oratorium w Kielcach, gra na skrzypcach. - Ale ponieważ zawoziłam dzieci do Kielc raz na dwa tygodnie profesor Oszczypalski nie był zachwycony jej postępami- dopowiada pani Monika. Zosia tańczy też w Zespole Pieśni i Tańca Kielce, tam gdzie tańczyła niegdyś mama. To Zosia zainspirowana afrykańską kulturą po wyjściu mamy ze szpitala zaplotła jej włosy w drobne warkoczyki.

Janek zostanie stolarzem. Teraz uczy się w technikum w szkole salezjanów technologii drewna i gra na trąbce. Najmłodsza Ania jest w I klasie gimnazjum.

GOTUJĄ TAK JAK…PRZED 2 TYSIĄCAMI LAT

Pani Monika lubi i umie gotować. Zawsze na Dymarki szykowali z mężem stoisko, sprzedawali swojską kiełbasę, chleb, kiszone ogórki. To właśnie jej Andrzej Przychodni organizując tegoroczne, wyjątkowe, bo pierwszy raz urządzone w osadzie średniowiecznej Dymarki zaproponował by gotowała dla 200 osób z grup odtwórstwa historycznego. - To było wyzwanie, bo jedzenie miało być takie jak 2 tysiące lat temu - śmieje się na wspomnienie pani Monika. - Ale nie wahałam się ani sekundy. U nas w domu kasze, ciecierzyca, soczewica też są często na stole.

Mąż przygotował specjalny piec do gotowania, w kuchni pomagali wszyscy domownicy, włącznie z Izą, która na wakacje przyjechała z dziećmi do domu. Zosia dwa tygodnie wcześniej otrzymała prawo jazdy i świetnie spisywała się w roli zaopatrzeniowca. - A ja myślę, że jak sobie z tym dałam radę to poradzę już ze wszystkim - twierdzi pani Monika i z uśmiechem przygotowuje kolejne piernikowe chatki. Bo teraz wszyscy znajomi i nieznajomi proszą o taki domek na święta.

- Ale i ja muszę pomyśleć o świętach - dodaje pani domu. Wigilia będzie tradycyjna chociaż inna niż w poprzednich latach. - Po opowieściach Sonii o sierocińcu w Kasisi zgodnie postanowiliśmy zrezygnować z prezentów, pieniądze w ten sposób zebrane wyślemy siostrze Marioli, która opiekuje się sierotami.

Na stole pojawi się tradycyjnie 12 potraw. Po każdej zaśpiewają kolędę, cała rodzina bardzo lubi muzykować, dotyczy to także taty, który gra na harmonijce ustnej. - Święta to taki rodzinny czas, wtedy jesteśmy razem.

Pani Monika lepiąc piernikowe chatki wymyśla nowe wzory, myśli o walentynkach i Wielkanocy. - Zrobię też dom taki, jaki buduje mąż z bali i na targach, kiedy będzie promował prawdziwe domy pokażemy także takie z piernika. W przyszłości każdy zamawiający dom otrzyma ode mnie jego piernikowy odpowiednik.

Czytaj więcej o:
  • ciekoty
  • monika bonar
  • piernik
Przeczytaj kolejny artykułzamknij okno X

Tragedia w Wigilię. Ciało studenta przed akademikiem

Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
alarm24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Najpopularniejsze

Czy nowy system opłat za parkowanie w centrum Kielc jest lepszy od poprzedniego?

wyniki głosowania
Liczba głosów: 475.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Zadzwoń 0-801-164-279

Napisz maila:

Napisz na Gadu-Gadu: 42106419

Napisz na Skype: interwencje

Serwisy społecznościowe

echodnia.eu jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.echodnia.eu jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.