Oto Polska właśnie. Nowa hala popadnie w ruinę, bo nie potrafią dojść do porozumienia?
Dodano: 10 lutego 2012, 21:15 Autor: /inia/
Wewnętrzne konflikty w spółce zagrażają istnieniu popularnej na Borkach haliObecnie na czas mrozów handlujący warzywami na Borkach nareszcie przenieśli się do hali. Ale powrócą jak tylko zrobi się cieplej. (fot. Ł. Wójcik)
Wbrew plotkom, które pojawiły się w styczniu, Hala na Borkach wciąż istnieje. Prognozy nie są jednak optymistyczne. Spółka Targbork wciąż nie ma prezesa, bo nie ma chętnego.
Poprzedni prezes sam zrezygnował ze stanowiska 18 stycznia. Następcy nie ma, bo nikt z siedmiu udziałowców nie kwapi do zarządzania. A boksy w hali świecą pustkami, bo kupcy zaczęli z nich rezygnować. Powód? Brak klientów przez zastawione parkingi dla klientów, przy których stoją handlarze warzyw.
Obecnie wydaje się, że sytuacja wygląda lepiej, ale tylko chwilowo. Bo handlarze warzyw przenieśli się do hali tylko na czas mrozów. – Jak będzie ciepło to i tak wyjdziemy na zewnątrz – zapowiadali jeszcze w styczniu. – Przecież to nikomu nie przeszkadza.
Spór między kupcami z hali a handlującymi warzywami wciąż trwa. I nie ma go kto rozwiązać. Dlatego sprawa trafiła do Sądu Gospodarczego. – Czekamy na podjęcie decyzji – mówi nam jeden z udziałowców spółki (nazwisko do wiadomości redakcji). – Albo sąd zmobilizuje kogoś do wyboru prezesa albo znajdzie inne wyjście.
Sytuacja jest trudna, bo jak poinformował nas rozmówca, spółka ma długi. – Nikogo nie interesuje rozwiązanie problemu, bo pięciu z siedmiu udziałowców handluje sobie warzywami na zewnątrz i nie interesuje się dobrem całej spółki – tłumaczy. –Ci, którzy chcą coś zrobić są przekrzykiwani. Do pyskowania jest kilka osób, ale oficjalnego rządzenia nikt się nie chce podjąć. Według mnie to wszystko chyli się ku upadkowi.
