Gigantyczne opóźnienia i straty kolei. Wszystko dla...kilkuset złotych na skupie złomu
Dodano: 11 lutego 2012, 9:00 Autor: Tomasz DYBALSKI, dybalski@echodnia.eu
W środę po raz kolejny doszło do kolejowej awarii spowodowanej kradzieżą elementów sieci trakcyjnejŚrodowa awaria na torach w Dobieszynie spowodowała kilkugodzinne zamieszanie na kolei. Wszystko przez złodziei. Straty kolejarzy sięgną nawet stu tysięcy złotych, a skradzione elementy były warte parę złotych.
- Skradziono sześć obciążników sieci trakcyjnej. Sieć się obniżyła i przejeżdżający pociąg ją zerwał. Uszkodzona została też nowoczesna lokomotywa – wyjaśnia Zbigniew Wolski, wicedyrektor Zakładu Linii Kolejowych w Skarżysku-Kamiennej. – Złodzieje zapewne sprzedali je na złom. Pieniądze, które dostały mogły im starczyć co najwyżej na kilka tanich win – przypuszcza wicedyrektor.
25 GODZIN OPÓŹNIENIA
Przez taką kradzież pociągi na trasie Radom – Warszawa stanęły na kilka godzin. Uruchomiono zastępczą komunikację autobusową. Pociągi były opóźnione nawet dwie i pół godziny, a suma spóźnień wyniosła, bagatela, 1502 minuty.
To nie pierwsza tego typu kradzież na linii kolejowej numer 8. Wszystkie zdarzają się w tym samym miejscu. To dlatego, że sprawców złapać tam bardzo trudno. – To teren nieoświetlony, zalesiony, są też wysokie krzaki – mówi Łukasz Gutkiewicz, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Białobrzegach. Złodzieje dobrze widzą jednak drogę.
– Dlatego nie jeżdżą tam oznakowane radiowozy, wysyłamy w to miejsce samochody nieoznakowane lub patrole piesze – tłumaczy Gutkiewicz. Jak dodaje, wielokrotnie policjantom udało się w tym miejscu złodziei spłoszyć. – Problem w tym, że jeśli w nocy uciekają do lasu, ciężko ich tam złapać – wyjaśnia rzecznik.
ZŁODZIEJE PRZYGOTOWANI
Zbigniew Wolski kolejowych złodziei dzieli na dwie grupy. Pierwsza to ludzie, którzy kradną drobne elementy, jak w ostatnią środę. Druga to zorganizowane grupy. Oni potrafią ukraść nawet kilkaset metrów trakcji. – Są bardzo dobrze przygotowani, mają potrzebny sprzęt, znają doskonale rozkład jazdy - wylicza Wolski.
GIGANTYCZNE STRATY
Wicedyrektor szacuje, że straty spowodowane środową kradzieżą sięgną kilkudziesięciu tysięcy złotych. Swoich strat nie policzyły jeszcze Koleje Mazowieckie, ale wiadomo, że też będą niemałe. Trzeba będzie holować uszkodzona lokomotywę do stolicy i ją naprawiać, kosztuje także wynajęcie zastępczych autobusów. –
Przede wszystkim jednak są to duże niedogodności dla naszych pasażerów – podkreśla Katarzyna Łukasik z Biura Prasowego Kolei Mazowieckich. To samo mówi Zbigniew Wolski. – Chciałbym przeprosić pasażerów za wszystkie niedogodności.
