Serwis jest częścią portalu portal regionalny

Sport Świetokrzyskie » Sport -Transmisja live

dodano: 7 sierpnia 2012, 15:16

tagi:bartłomiej bonkdamian janikowski

Bartłomiej Bonk i Damian Janikowski: - Jest normalnie, bez szału (zdjęcia)

Z Londynu Dorota KUŁAGA kulaga@echodnia.eu

Bartłomiej Bonk czeka na spotkanie z żoną i …bliźniaczki. Damian Janikowski chciałby kupić mieszkanie, a kiedyś dorabiał jako "bramkarz” - nasi gladiatorzy bez tajemnic

Bartłomiej Bonk (z lewej) i Damian Janikowski we wtorek spotkali się z polskimi dziennikarzami. Chętnie pozowali do zdjęć, dzielili się wrażeniami ze startu, opowiadali o swoim prywatnym życiu i marzeniach.

(fot. Dorota Kułaga)

Bartłomiej Bonk

Urodził się 11 października 1984 roku w Więcborku. Reprezentant Polski w podnoszeniu ciężarów w kategorii 105 kilogramów. Wzrost - 180 centymetrów, waga 105 kilogramów. Klub - Budowlani Opole. Trener klubowy - Ryszard Szewczyk, trener kadry - Mirosław Choroś. Osiągnięcia: brązowy medal zdobyty na igrzyskach w Londynie, trzecie miejsce na mistrzostwach świata w 2010 roku. Ma żonę Barbarę.

W poniedziałkowy wieczór spełniły się marzenia naszych gladiatorów. Damian Janikowski zdobył brązowy medal w zapasach w stylu klasycznym w wadze 84 kilogramów. Po "krążek” z tego samego kruszcu sięgnął też Bartłomiej Bonk w podnoszeniu ciężarów w kategorii 105 kilogramów. We wtorek nasi medaliści w Wiosce Olimpijskiej spotkali się z polskimi dziennikarzami.

Chętnie rozmawiali nie tylko o sporcie i największym sukcesie w karierze, ale również o życiu prywatnym, swoich zainteresowaniach i marzeniach.

BĘDZIE MIAŁ BLIŹNIACZKI

Bartłomiej Bonk spokojnie przespał pierwszą noc jako medalista olimpijski. - Rano żona obudziła mnie telefonem. Porozmawialiśmy już na spokojnie. Jest normalnie, bez szału - mówił skromnie brązowy medalista w podnoszeniu ciężarów. Ten sukces bardzo go ucieszył, a wcześniej ogromną radość sprawiła mu wiadomość, że zostanie szczęśliwym tatą. - Będziemy mieć bliźniaczki, prawdopodobnie w grudniu. Jestem bardzo szczęśliwy z tego powodu. Czy wybraliśmy już imiona? Żona już o tym myśli, a ja nie miałem czasu, ostatnio praktycznie cały czas byłem poza domem. Trzeba na spokojnie usiąść z żoną, porozmawiać, ale to już po powrocie. Marzę już o tym, żeby pobyć z rodziną - dodał Bartłomiej Bonk.

PRZED STARTEM ROCKY 2

W Londynie odniósł największy sukces w karierze. Ale - jak mówił - przed walką o medal wcale się nie stresował. - Jestem doświadczonym zawodnikiem, ciężko trenowałem, wiedziałem, że muszę wyjść na pomost i podnosić kolejne ciężary. Robiłem swoje, okazało się, że z dobrym skutkiem - powiedział nasz sztangista. W dniu startu, po obiedzie, włączył sobie film "Rocky 2”. - Obejrzałem i powiedziałem, że jak będę walczył tak jak Rocky, to będzie dobrze - dodał z uśmiechem.

Damian Janikowski

Urodził się 27 czerwca 1989 roku we Wrocławiu. Wzrost: 190 centymetrów, waga 84 kilogramy. Zapaśnik rywalizujący w stylu klasycznym w kategorii 84 kilogramów. Klub: WKS Śląsk Wrocław. Trener klubowy - Józef Tracz, trener kadry - Ryszard Wolny. Osiągnięcia: brązowy medal na igrzyskach w Londynie, srebrny na mistrzostwach świata w 2011 roku.

Jako jeden z pierwszych medalu pogratulował mu Marcin Dołęga, który był głównym kandydatem do tytułu mistrza olimpijskiego w tej rywalizacji. - Marcin to jeden z najlepszych sztangistów świata. Nie udało mu się zdobyć medalu w Londynie. Szkoda. Tak czasem bywa w sporcie - powiedział Bartek. W tym roku jeszcze zapewne gdzieś wystartuje, ale w pierwszej kolejności chce zadbać o zdrowie. - Muszę zrobić rezonans magnetyczny nadgarstka, bo coś mi strzeliło w czasie startu. Zobaczymy, czy wszystko jest w porządku. A później pomyślę o odpoczynku - dodał brązowy medalista w podnoszeniu ciężarów.

BYŁ BRAMKARZEM W DYSKOTECE

W przeciwieństwie do Bartłomieja Bonka, Damian Janikowski nie przespał spokojnie nocy z poniedziałku na wtorek. - Położyłem się dopiero o siódmej rano, przespałem się godzinkę. Co robiłem? Siedziałem w Wiosce Olimpijskiej, miałem miłe towarzystwo, rozmawialiśmy o życiu, o naszych startach. Ale chcę zaznaczyć, że nie piliśmy żadnego alkoholu, na to przyjdzie czas - mówił Damian.

Cieszy się z medalu, ale cały czas czuje niedosyt. - Celowałem w finał. Nie udało się do niego awansować. Ale dziękuję sobie, dziękuję Bogu, że ten pojedynek o "brąz” udało się wygrać. Starałem się do niego odpowiednio umotywować. Chodziłem i "nakręcałem się” pozytywnie. Mówiłem sobie, że rozwalę tego gościa, z którym będę walczył i ja wyjadę stąd z medalem - tłumaczył Damian, który próbował też sił w innym sporcie walki - w MMA. - Jak się nauczyłem boksować? Chyba każdy miał na ulicy jakieś walki, umie się rękami posługiwać (śmiech). Ale ja nigdy bez powodu nie używam siły. Kiedyś pracowałem jako "bramkarz” na dyskotekach, ale dlatego, że nie miałem za bardzo z czego żyć. Jestem jednak rozsądnym facetem i nikomu nie chcę zrobić krzywdy, nie chcę też, żeby ktoś mi zrobił krzywdę - podkreślił Damian Janikowski.

CHCIAŁBY KUPIĆ MIESZKANIE

Przyznał, że ostatnie dni przed startem były trudne dla niego i jego sympatii. - Całkowicie skoncentrowałem się na igrzyskach. Przed zawodami jestem zimnym facetem, nie okazuję uczuć. Moja dziewczyna bardzo to przeżywała, wiadomo, od słowa, do słowa…Ale już jest wszystko w porządku. To jest moja kobieta, kocham ją, teraz to wszystko nadrobimy - powiedział nasz zapaśnik. Z Karoliną najchętniej spędza wolne chwile. Lubi też spacerować z półrocznym psem "Pitim”.

Po londyńskim sukcesie dostał mnóstwo gratulacji z SMS-ami. - Od rodziny, kolegów, nawet nieznajomych, którzy wzięli od kogoś numer telefonu. Co chwilę musiałem czyścić skrzynkę w telefonie. Ale to bardzo miłe - dodał Damian, który jest zawodowym żołnierzem i z tej pensji głównie się utrzymuje. A premię za zdobycie medalu chciałby przeznaczyć na zakup mieszkania we Wrocławiu. - Dom nie jest mi potrzebny, ale bardzo chciałbym mieć swoje mieszkanie - przyznał nasz brązowy medalista w zapasach.

Forum

  • Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. 2001-2014