Sprawy naszej władzy

    Klaudia TAJS

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Siedzący na wyspie boss to burmistrz Józef Czekalski. Stojący obok niego Aleksander Duży (Mokrzycki), to nikt inny jak główny specjalista do spraw infrastruktury. U dołu strony święty Krzysztof - wiceburmistrz jako patron bankowców. Tak wygląda pierwsza strona nielegalnego pisma "Wasze Sprawki", które od kilkunastu dni krąży po Nowej Dębie. Zawarte w nim treści sugerują, że radni Nowej Dęby są skorumpowani, a burmistrz i zastępca robią przekręty.

    Czarno-biała gazetka to zaledwie cztery strony.
    Tuż pod tytułem "Wasze Sprawki" autor dopisał "Pismo Niezależne od Samorządu Miasta i Gminy Nowej Dęby". Poniżej trzy postacie symbolizujące, według autora, że to właśnie one decydują o losach tego dwunastotysięcznego miasta. Tytuł jest podobny do nazwy pisma samorządowego "Nasze Sprawy". Jednak treść jest zupełnie inna.



    Minusy naszej władzy

    Na drugiej stronie autor tłumaczy, dlaczego pokusił się o ocenę działalności samorządu w ten właśnie sposób. - "Minął rok sprawowania władzy w naszej Gminie przez opcję SLD - czytamy (...) SLD to niekompetencja, ciąg afer, spekulacji i przepychanek personalnych. Postaramy się okazać państwu styl i skutki sprawowania władzy w Naszej Gminie, gdzie interes partii i jej popleczników miesza się i jest utożsamiany z interesem Gminy oraz jej mieszkańców. Ocenę pozostawiamy czytelnikom".

    O czym można przeczytać? W rozdziale "Partyjny opłatek" autor sugeruje, że ostatnie spotkanie opłatkowe odbyło się w konwencji ostatniego zjazdu partyjnego SLD. Po przeczytaniu następnego artykułu dowiemy się, na czym polega bankowy interes w Nowej Dębie.

    - Zainteresował mnie materiał pod tytułem "Władza wspiera prywatny interes" - mówi jedna z mieszkanek. - To prawda, kto ma u nas plecy, czyli znajomości, łatwiej mu rozwinąć skrzydła, zdobyć zezwolenie na prowadzenie działalności czy inny interes.



    Sprawki na sesji

    Do treści pisma burmistrz Czekalski odniósł się podczas ostatniej sesji Rady Miasta. - Wyraziłem swoje zdanie, że jeżeli już ktoś coś pisze, niech się podpisze - mówi burmistrz. - Chciałbym znać adres lub nazwisko autora tych wszystkich bzdur, które zamieścił w gazetce. Po to, aby odpowiedzieć. Niestety, nie dano mi takiej możliwości.

    W jednym z podpunktów, który autor zatytułował "Interes na Bank" czytamy: "Przyszła nowa władza i wypowiedziała obsługę Bankowi PKO oraz powierzyła ją Bankowi Spółdzielczemu". Dalej autor wyjaśnia, że filia owego banku oraz bankomat powstały w sklepie Michałowa - zastępcy burmistrza, a raczej jego żony.

    - To fakt, do tej pory inny bank obsługiwał gminę - tłumaczy burmistrz. - Jednak na ogłoszony przetarg napłynęła tylko jedna oferta. Właśnie Banku Spółdzielczego. Musieliśmy ją wybrać. Radni wyrazili na to zgodę. Jeśli ktoś chce wiedzieć, dlaczego filia jest akurat w tym budynku, zapraszam do siebie. Powiem co i jak.

    Po przeczytaniu artykułu "Skok na kasę!!! - wynagrodzenie i diety" - burmistrz Czekalski komentuje. - Co tu dużo tłumaczyć, ludzie zazdroszczą zarobków. Po ostatniej podwyżce zarabiam brutto ponad 7 tysięcy zł wylicza. - Ale nikt nie chce wiedzieć, że pracuję. Najczęściej po 12 i 16 godzin dziennie.

    Widok siedzącego na tronie burmistrza, trzymającego w ręku chorągiewkę z napisem Wyspa Józefa, sprawia, że burmistrz Czekalski uśmiecha się. - Czyszcząc zalew w Nowej Dębie postanowiliśmy, że zebrany z dna piach usypiemy na środku jeziora - opisuje. - Dzięki temu powstała całkiem pokaźna wyspa. Ktoś z mieszkańców wpadł na pomysł i wbił tam tablicę z napisem "Wyspa Józefa". Przyjąłem to jako komplement. Niestety, ktoś już ją ukradł. I tyle z mojej radości.

    Józef Czekalski postanowił, że nie będzie dochodził przez policję czy inne organy ścigania, kto jest autorem pisma. Liczy na jego odwagę. - Chciałbym, aby się do mnie zgłosił osobiście, chętnie z nim porozmawiam i wytłumaczę zasady funkcjonowania samorządu - zapowiada Józef Czekalski.



    Widział też komendant

    Podobno ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Mimo to, gazetkę czytali niemal wszyscy pracownicy urzędu, szkół i miejscowych zakładów pracy. Jedni się do tego nie przyznają. Inni mówią, że czytali. - Pismo było rozpowszechniane na terenie miasta i trafiło także w moje ręce - przyznaje się Adam Szurgociński, komendant Straży Miejskiej w Nowej Dębie. - Nie jestem w stanie powiedzieć, w jakim nakładzie zostało wydane. Podejrzewam, że w niewielkim. Ludzie samoistnie ją powielali. Z informacji, jakie do mnie dotarły wiem, że była rozdawana na placu targowym. Potem mieszkańcy przekazywali między sobą.

    Komendant Szurgociński nie ukrywa, że czytał pisemko. Jednak nie chce się wypowiadać na temat jego treści. - Nie będziemy ustalali autora, ponieważ władze nie wydały takiego polecenia.



    Tuba burmistrza

    W lipcu tego roku, inne pismo będzie obchodziło dziesięć lat. To czasopismo, które przedstawia wydarzenia z życia samorządu, miejscowych szkół, przedszkoli i małych społeczności. Najbardziej boli mnie to, że autorzy pisemka skopiowali naszą winietę, której dopracowywaliśmy się przez parę lat. Szkoda. "Nasze Sprawy" - to tuba burmistrza - tłumaczy Wiesław Ordon, redaktor naczelny pisma, a zarazem sekretarz Urzędu Miasta i Gminy w Nowej Dębie.

    Co Wiesław Ordon sądzi o treści pisma? - Nie oceniam zawartości merytorycznej - tłumaczy Ordon. - Patrząc na rysunki umieszczone na pierwszej stronie trzeba się domyśleć o co chodziło autorom. Przez dziesięć lat "Nasze Sprawy" doczekały się uznania w środowisku. Ja wiem, że to nie jest gazeta, która śledzi i pokazuje niedoskonałości działania władz. Tworząc gazetę postawiliśmy sobie za cel pokazanie osiągnięć naszego samorządu i tak zostało.



    Nasza sonda

    Zrobiliśmy w Nowej Dębie krótką sondę. Zapytaliśmy napotkanych ludzi, co sądzą o gazetce oraz jak oceniają władzę.



    Teresa Obrębska: - Przyjeżdżamy do Nowej Dęby dwa razy w tygodniu na targ. Sprzedajemy warzywa i owoce. Jesteśmy spod Tarnobrzega. Nie widziałam, aby ktoś pod halą rozdawał lub sprzedawał gazety. Może to było pod naszą nieobecność.



    Józefa z Nowej Dęby: - Nic nie słyszałam o gazetce. Ale chętnie bym ją przeczytała. Czy jestem zadowolona z naszych władz? Trudno powiedzieć. Nie jestem z tą tematyka na bieżąco. Siedzę w domu, mam mnóstwo innych zajęć.



    Mieszkanka Nowej Dęby: - O piśmie słyszałam, ale w rękach go nie miałam. Podobno są tam ciekawe informacje. Jeśli chodzi o rządzenie naszej władzy są plusy i minusy. Plusy da się zauważyć, ale minusów jest ogrom. Przykład? Mała szkoła obok liceum ogólnokształcącego. Budynek pustoszeje, zagospodarowali się tam menele. Chyba nie jestem zadowolona ze sposobu rządzenia naszym miastem.



    Mieszkanka Nowej Dęby: - Koleżanka powiedziała mi, że gazetka krąży po mieście. Chciałabym ją sobie powielić. Jestem ciekawa co też tam napisano.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo