Mój chłopak jest podglądaczem

    Mój chłopak jest podglądaczem

    Marcin RADZIMOWSKI

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Bazyl bardzo chętnie po nogawce od spodni wspina się na plecy.

    Bazyl bardzo chętnie po nogawce od spodni wspina się na plecy. ©Marcin Radzimowski

    Bazyl bardzo chętnie po nogawce od spodni wspina się na plecy.

    Bazyl bardzo chętnie po nogawce od spodni wspina się na plecy. ©Marcin Radzimowski

    Bazyl mieszka w łazience. Kiedyś zjadł chrabąszcza, ale mu nie smakował. Znacznie bardziej na obiad ceni sobie seler, pietruszkę i chrupki. Gdy dorośnie, będzie gruby i niezbyt ładny. Bo Bazyl to...legwan zielony. - Kochany jest ten nasz chłopak, ale płochliwy - mówi Beata Styś z Tarnobrzega. - I strasznie ciekawski, taki podglądacz...

    Beata i Darek Stysiowie to ekstrawagancka para. Mieszkanie bardzo kolorowe, ściany w pokojach pomalowane na ostre, kontrastowe kolory.
    W kuchni żyrandol, który Beata sama zrobiła z... durszlaka i węża od prysznica. Na jej głowie ciekawa fryzura, szokująca zwłaszcza starsze panie. Nie dalej jak rok temu pisaliśmy o ślubie Beaty i Darka. Bo do kościoła pojechali na swoim... motocyklu - pięknej, niebieskiej "hondzie".

    Na alergię legwanek

    - Ci, którzy mnie znają to wiedzą, że zawsze byłam trochę szalona. Poza tym jestem alergiczką, więc zwierzę z sierścią odpada. I dlatego nie hodujemy teraz psa, kota, ani świnki morskiej. Mamy naszego chłopaka - o swoim legwanie Beata mówi zawsze pieszczotliwie.

    To od niej wyszedł pomysł, żeby kupić gada. W planach mieli kupno może węża, może innego "potwora" żywiącego się dużymi owadami i gryzoniami, ale Beacie wydało się to niehumanitarne. - Nie mogłabym patrzeć, jak mój chłopak zjada inne zwierzątka. Trzeba by było wtedy hodować myszki małe albo szczury - mówi ze wstrętem Beata.

    Wybór padł na legwana zielonego - iguanę, który jest roślinożercą. Co prawda raz lub dwa Darek upolował mu chrabąszcza, ale Bazylowi zbyt nie smakowało takie jedzenie. Zdecydowanie woli warzywa, ale też nie wszystkie. Najczęściej w jego misce znaleźć można zestaw: startą marchew, pietruszkę, seler, jabłko, pestkę dyni, siemię lniane i specjalne chrupki dla legwanów. Takie jedzonko ma dużo wartości odżywczych, a szczególnie wapń legwanowi jest potrzebny.



    Bazyl i jego łazienka

    - Chłopak co najmniej raz, dwa razy w miesiącu zrzuca z siebie kawałek skóry z brzucha, jakaś łuska mu odpadnie, kolec z grzbietu lub pazur - wylicza tarnobrzeżanka. - Te "skarby" trzymamy na pamiątkę. Gady często zrzucają starą skórę, zresztą każdy z nas ją zmienia, ale może nie aż w takim stopniu, jak Bazyl.

    Legwany zielone zamieszkują tropikalne lasy Ameryki Środkowej i Południowej, ale Bazyl z tropikami nie ma nic wspólnego. Bo w Tarnobrzegu trudno o upały. Dlatego "rodzice" iguany musieli mu stworzyć specjalne warunki do życia.

    - Mieszka w terrarium, na które przeznaczyliśmy znaczną część łazienki - mówi Darek. - Tam ma swoje pomieszczenie, a w nim idealne warunki do życia.

    Te idealne warunki to przede wszystkim ciepło i duża wilgotność powietrza. W terrarium zainstalowany jest specjalny promiennik, przy którym musi być około 40 stopni Celsjusza. Lampa jest wysoko, a prowadzą do niej konary drzew.

    - Musieliśmy biegać po lesie i szukać odpowiednich kawałków drewna. Bo legwany głównie przebywają na drzewach, świetnie się wspinają po konarach - wyjaśnia Beata. - A wilgotność powietrza podnosimy obficie zraszając każdego ranka konary i liście sztucznych roślin. Potem chłopak sobie spija krople wody z tych liści.



    A ja rosnę i rosnę

    Gdy Stysiowie przywieźli iguanę z krakowskiego sklepu zoologicznego (w naszym regionie nie ma takich zwierząt), gad był bardzo malutki. Teraz roczny Bazyl ma już 90 centymetrów długości licząc z ogonem, a ciągle rośnie. Legwany zielone - jak sama nazwa wskazuje - są zielone, ale gdy osiągają dorosłość, zieleń młodej trawy zamienia się w zgniłą zieleń, a potem nawet w kolor brunatny.

    - No, urodziwy to on nie będzie, jak dorośnie do dwóch metrów - śmieje się Beata Styś. - Wtedy będzie naprawdę wielki, bo zrobi się nie tylko dłuższy, ale też znacznie grubszy. Gdybym nie znała jego charakteru, to mogłabym się sama przestraszyć. Ale on jest taki płochliwy, że nie jest zagrożeniem dla nikogo.

    Już są plany przystosowania mieszkania w bloku do tak dużego zwierzęcia. Gdy Bazyl dorośnie, będzie mieszkał w jednym z pokojów, w którym większą jego część zajmie terrarium. Teraz iguana ma również swój własny kąt na balkonie, gdzie może wygrzewać się w słońcu. W klatce są także gałęzie, a ogrodzona jest zieloną drobną siatką. Nie bez powodu zieloną.

    - Legwan przystosowuje kolor swoich łusek do otoczenia. Pomyśleliśmy, że jeśli będzie przebywał w zielonej klatce, to nie zmieni aż tak bardzo koloru na brunatny - wyjaśnia "mama" Bazyla.



    Ciekawski podglądacz

    Zielony gad jest bardzo punktualny. Dzień w dzień, dokładnie o godzinie 17 Bazyl wychodzi na najwyższe gałęzie w terrarium i na rozpostartej tam siatce zasypia. Nogi ma wtedy wyciągnięte do tyłu, co znaczy, że nic go nie stresuje. Wstaje po godz. 6 rano i od razu ma ochotę na śniadanie.

    - Zanim wyjdę do pracy, muszę go nakarmić. Często także rano Bazyl się załatwia. I nawet tu jest ciekawostka, bo on robi kupki w wodzie. Nie ma wody, to nie będzie kupki - śmieje się tarnobrzeżanka.

    Gdy Stysiowie są w pracy, Bazyl sam urzęduje w mieszkaniu. Chodzi sobie swobodnie i się nudzi. Ale gdy tylko usłyszy znajome głosy opiekunów, idzie w ich stronę i bardzo chętnie po nogawce od spodni, wspina się na plecy. Pozadzierane swetry i podrapane ręce to dla właścicieli legwana nie nowość. Iguana ma bardzo ostre, długie i zakręcone pazury na łapach, a na całej długości grzbietu naszpikowanego kolcami "irokeza".

    - Trzeba wiedzieć, jak go odpowiednio chwycić, żeby się nie pokaleczyć. Bazyl reaguje na znajome głosy i jest bardzo ciekawski - mówi Beata. - Gdy słyszy szczekanie psów to nasłuchuje, zagląda przez okno i obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje. Gdy trzymam szklankę w ręce to zagląda co to jest, gdy ktoś obcy przyjdzie to też bacznie obserwuje. A kiedy się zdenerwuje lub wystraszy to tak dziwnie syczy i ucieka. Jest bardzo płochliwy. Najczęściej przebywa w łazience, w terrarium. I nawet w łazience jest strasznie ciekawski. Taki już podglądacz z tego mojego chłopaka...



    Zielony mieszkaniec Ameryki

    Legwan zielony jest największym ze wszystkich żyjących legwanów. Długość ciała dochodzi do dwóch metrów, z czego co najmniej 120 cm przypada na bocznie spłaszczony ogon. Jaskrawozielono ubarwione ciało zdobią na tułowiu i ogonie szerokie, ciemne pręgi. To ubarwienie pozwala legwanom zielonym doskonale maskować się w gałęziach drzew, gdzie lubią wygrzewać się na słońcu. Drugim środowiskiem, w którym legwan zielony czuje się dobrze, jest woda. Gady te potrafią nie tylko szybko pływać, posługując się potężnym ogonem jak płetwą, lecz także doskonale nurkują pozostając długo pod wodą. Ponieważ mięso legwanów zielonych uważane jest za bardzo smaczne, w ich naturalnym środowisku urządza się na nie polowania. Nie mając możliwości ucieczki, bronią się zaciekle, nadymają powietrzem swój fałd podgardzielowy i z głośnym sykiem atakują napastnika, zadając ostrymi zębami długie i głębokie rany, jak również silnie bijąc ogonem. Legwany zielone są zwierzętami roślinożernymi, ich pokarm to liście, kwiaty i owoce, lubią też owady i inne bezkręgowce. Jaja składają w ziemi.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo