Prokurator w sklepie

    /AD/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Pracownicy dębickiego supermarketu twierdzą, że o nieprawidłowościach nie słyszeli i że nie mają zastrzeżeń do pracodawcy.

    Pracownicy dębickiego supermarketu twierdzą, że o nieprawidłowościach nie słyszeli i że nie mają zastrzeżeń do pracodawcy. ©A. Dziekan

    Pracownicy dębickiego supermarketu twierdzą, że o nieprawidłowościach nie słyszeli i że nie mają zastrzeżeń do pracodawcy.

    Pracownicy dębickiego supermarketu twierdzą, że o nieprawidłowościach nie słyszeli i że nie mają zastrzeżeń do pracodawcy. ©A. Dziekan

    Czy pracownicy supermarketu "Leader Price" w Dębicy brali urlop, a później i tak musieli w tym dniu przychodzić do pracy? Kontrole inspektorów z Okręgowej Inspekcji Pracy w Rzeszowie wykazały, że w tym sklepie ktoś fałszował ewidencję czasu pracy. Teraz tą sprawą zajmuje się dębicka Prokuratura Rejonowa.

    Inspektorzy z Rzeszowa prześwietlili dokumenty i poznali warunki pracy we wszystkich supermarketach "Leader Price" na Podkarpaciu. Do niemal wszystkich mieli zastrzeżenia. Ale tylko w Dębicy efektem kontroli będzie prokuratorskie śledztwo. Bo to, co tam ujawnili kwalifikuje się do sprawdzenia przez organy ścigania.

    - Powiadomiliśmy Prokuraturę Rejonową w Dębicy o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w tym supermarkecie - mówi rzecznik prasowy Okręgowego Inspektoratu Pracy w Rzeszowie Dawid Baran.

    Chodzi o poświadczenie nieprawdy. W dokumentacji pracowniczej ktoś wpisywał coś innego, niż było w rzeczywistości. Rzecznik dopowiada: - Inspektorzy wykryli sytuację, że pracownik miał w danym dniu urlop, a i tak przychodził do sklepu i wykonywał normalną pracę.

    Takie nadużycia, według ustaleń kontrolerów, dotyczyły czterech osób. Rzecznik zaznacza, że to powiadomienie jest "w sprawie", a nie "przeciwko". Kontrolerzy więc nie wskazują żadnej osoby, którą podejrzewaliby o fałszowanie, a jedynie informują, że takie okoliczności miały miejsce.

    Wczoraj w dębickim "Leader Price" zastaliśmy zastępcę kierownika sklepu. Nie chciał podać nazwiska. Twierdzi, że o żadnych nieprawidłowościach, a tym bardziej o postępowaniu prokuratorskim nie słyszał. Bez wahania zezwala na rozmowę z pracownikami. Szukamy ich między regałami. Ale pracownicy tylko wzruszają ramionami.

    - Pracuję półtora roku, ale nie mam żadnych zastrzeżeń - mówi blondynka z kręconymi włosami. Dwaj młodzi mężczyźni też nie mają nic do powiedzenia. Tylko jedna z ich koleżanek jest bardziej rozmowna. Denerwuje się: - Po tej kontroli z Inspekcji mamy tylko gorzej. Bo wcześniej pracowaliśmy po sześć godzin i 40 minut sześć razy w tygodniu. A teraz każą nam osiem godzin pięć dni w tygodniu. Wolelibyśmy ten wcześniejszy układ. Był dla nas korzystniejszy. Ale podobno tak nie wolno.

    Skarży się jeszcze: - Jedyne co mogę powiedzieć to to, że nie dostajemy pensji na czas. Powinniśmy mieć przelew do dziesiątego dnia miesiąca. Jest 13 i nic. I pewnie jeszcze w tym tygodniu nie dostaniemy.



    WERYFIKUJEMY ZAWIADOMIENIE

    Prokurator rejonowy w Dębicy Bogdan Olewiński: - Zawiadomienie o przestępstwie wpłynęło do nas w zeszłym tygodniu. Weryfikujemy je. Pewne czynności w tej sprawie wykonuje teraz policja.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo