Fotel kołowo-gąsienicowy

    Fotel kołowo-gąsienicowy

    Edyta URBANIAK

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Jacek Nowicki dostał w prezencie gwiazdkowym wózek, którym można jeździć po schodach, bez pomocy drugiej osoby.

    Jacek Nowicki dostał w prezencie gwiazdkowym wózek, którym można jeździć po schodach, bez pomocy drugiej osoby. ©E. Urbaniak

    Szczęściarz - wydawałoby się. Jacek Nowicki, tarnobrzeżanin od trzech lat niepełnosprawny, dostał przepustkę do lepszego życia. Firma z Myślenic podarowała mu unikatowy w skali światowej wózek inwalidzki, którym samodzielnie może jeździć po schodach. A jednak pojazd służy tylko jako fotel. Przez przepisy, umowy, kontrakty i pieniądze, które okazały się ważniejsze od człowieka.

    Jacek Nowicki zdrowy, silny, wysportowany, przystojny 22-latek. Świat stał przed nim otworem. Trzy lata temu w jednej chwili życie rozsypało mu się w kawałki. Nieszczęśliwy zbieg okoliczności, uszkodzenie układu nerwowego, porażenie nóg, wózek inwalidzki, rehabilitacja.



    Pokonać schody

    Jak dalej żyć?
    Świat z wózka inwalidzkiego wydaje się o wiele bardziej skomplikowany. Zwykły krawężnik, schodek, nierówny chodnik i problem niemal nie do pokonania. Po pierwszym załamaniu Jackowi udało się pozbierać. Nie zamyka się w czterech ścianach, stara się normalnie żyć. Ale nie jest łatwo.

    - Samo wyjście z domu nagle stało się problemem. Mieszkam na parterze, niby nisko, a jednak... - mówi dziś 25-latek. W bloku nie ma podjazdów ani windy dla wózków. Kiedy Jacek zobaczył w Internecie wózek inwalidzki kołowo-gąsienicowy, którym można samodzielnie jeździć po schodach, zrobiło mu się gorąco z wrażenia.

    - O ile łatwiejsze byłoby moje życie, gdybym miał taki wózek. Żadnych schodów, nierówności, krawężników już bym się nie bał - marzył. I nie poddawał się. Godziny spędzone na buszowaniu Internecie, dziesiątki telefonów. - Okazało się, że wózki produkuje włoska firma, znalazłem jej przedstawiciela w Polsce - "Frompol" z Opola - opowiada tarnobrzeżanin. - Dyrektor tej firmy pan Leszek Biały powiedział, że jedyny egzemplarz tego niesamowitego sprzętu sprzedał kilka lat temu Zakładom Kablowym w Myślenicach.



    Wspaniały prezent

    Dlaczego w Polsce sprzedano tylko jeden egzemplarz pojazdu? - To unikat w skali światowej. Jedyny wózek, którym można bez pomocy drugiej osoby pokonać schody. Niestety, realia są takie, że jego zakup przekracza możliwości finansowe niepełnosprawnych w naszym kraju, którzy mają niskie renty - mówi Leszek Biały. Wózek kosztuje tyle, ile samochód, około 50 tysięcy złotych!

    Mimo to Jacek nie poddaje się. Dzwoni do Myślenic. Tam niesamowita informacja. - W zakładzie pracowali niepełnosprawni, z myślą o nich kupiono wózek. Jednak okazało się, że jest niepotrzebny. Przez kilka lat nikt z niego nie korzystał. Kierownik do spraw utrzymania ruchu powiedział mi, że najchętniej upłynniłby pojazd. Stwierdziłem, że jestem zainteresowany zakupem - opowiada tarnobrzeżanin. Mijały tygodnie, a firma z Myślenic zastanawiała się, za ile sprzedać unikatowy wózek.

    - Dzień przed gwiazdką odbieram telefon i uszom nie wierzę. Szefostwo Zakładów postanowiło dać mi wózek za darmo - Jacek aż dostaje wypieków, wspominając najszczęśliwsze chwile. Nie pamięta wigilii, świąt. W głowie miał tylko jedno - wspaniały prezent.

    Po świętach z pomocą przychodzi tarnobrzeska firma BCJ i przywozi wózek z Myślenic. Jacek jest szczęśliwy. Jednak niedługo cieszy się niesamowitym prezentem. - Pojazd długo stał bezużyteczny, gumy w gąsienicach sparciały i zaczęły pękać - opowiada. I wydawałoby się, że to niewielki problem, a jednak...

    - Chciałem kupić nowe opony, skontaktowałem się z "Frompolem". Początkowo powiedzieli, że sprowadzą mi je za 856 złotych. Jednak po dwóch dniach odebrałem telefon, że nie dostanę żadnej części do wózka, jeśli wcześniej nie zrobię przeglądu technicznego, który kosztuje, bagatelka 850 euro plus VAT - opowiada tarnobrzeżanin. - Nie stać mnie na to, mam 550 złotych renty miesięcznie. A przegląd nie podlega refundacji Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

    Znów telefony, prośby, negocjacje. Wszystko na nic.



    Z motyką na księżyc

    Szef "Frompolu" irytuje się, słysząc nazwisko tarnobrzeżanina. - Mamy dość tego pana. Poruszył pół Polski, dostarczył nam wiele emocji, szargając dobre imię naszej firmy. Wykonywał przeróżne, niedopuszczalne akcje, skierowane przeciw nam - mówi Leszek Biały. A wszystko po to, by kupić potrzebne części do wózka, bez przeglądu technicznego.

    - Po dziewięciu latach od zakupu wózek został przekazany panu Nowickiemu jako złom. Ten pan zaczął go eksploatować w sposób nierozważny, bez wcześniejszego szkolenia, ani przeglądu technicznego. Tymczasem to unikatowy sprzęt, trzeba go używać z niesamowitą pieczołowitością - mówi szef "Frompolu".

    Powołując się na umowę z producentem, absolutnie nie godzi się na sprzedaż jakiejkolwiek części do pojazdu bez wykonania przeglądu. Tłumaczy, że nie może sobie pozwolić na żadną wpadkę, która mogłaby zszargać dobre imię jego firmy. - Podeszliśmy do sprawy profesjonalnie, próbowaliśmy spełnić oczekiwania tego pana, ale on ma absurdalne żądania - dodaje Leszek Biały. Radzi tarnobrzeżaninowi poszukać sponsora, który sfinansowałby przegląd.

    Ostrzega jednak, że w Polsce eksploatacja takiego wózka to trochę porywanie się z motyką na księżyc. Dlaczego? To sprzęt wyjątkowy, każda usterka wiąże się z dużymi kosztami, przekraczającymi możliwości finansowe rencistów.



    A wózek stoi...

    Jackowi Nowickiemu fortelem udało się kupić opony do wózka, ale skończył mu się olej, którego nie może dokupić w innej firmie. A "Frompol" absolutnie nie chce mu go sprzedać. Wspaniały pojazd może służyć więc jedynie jako fotel.

    - Uważam, że "Frompol" chce na mnie wyłudzić przegląd. Kontaktowałem się z Urzędem Dozoru Technicznego, który stwierdził, że taki wózek nie wymaga przeglądu. Czy jako dorosły człowiek nie mogę na własną odpowiedzialność korzystać ze swojego sprzętu? - pyta tarnobrzeżanin.

    - Ten pan szarga dobre imię naszej firmy. Nie podaliśmy go do sądu tylko dlatego, że mamy ludzkie odruchy - mówi kategorycznie dyrektor "Frompolu".



    POPROSZĄ O POMOC

    Elza Zub, wicedyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Tarnobrzegu: - Przegląd techniczny wózka inwalidzkiego nie podlega refundacji. W tej wyjątkowej sytuacji zwrócimy się jednak z prośbą o pomoc finansową do prezesa PFRON.




    SZUKAMY SPONSORÓW

    Prosimy mieszkańców naszego regionu, właścicieli, szefów firm instytucji - pomóżcie Jackowi Nowickiemu w finansowaniu przeglądu technicznego wózka inwalidzkiego. Prosimy o kontakt w tej sprawie z naszą redakcją - telefon 823-26-02, e-mail: urbaniak@echo-dnia.com.pl

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo