Nasza Miss chce... wziąć ślub!

    Nasza Miss chce... wziąć ślub!

    Arkadiusz KIELAR

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Rozmowa z Pauliną Dudą z Niska, Miss Polonia Rzeszowszczyny 2005

    * Zostałaś Miss Polonia Rzeszowszczyny 2005, mimo że tuż przed finałem konkursu przebiegł ci drogę czarny kot...

    - Trochę mnie to zmartwiło. Chociaż nie jestem za bardzo przesądna, ale akurat wierzę, że czarne koty przynoszą pecha. To się chyba teraz zmieni.

    * W ostatniej prezentacji - w sukniach ślubnych - bukiet kwiatów, który trzymałaś, cały się trząsł. Miałaś tremę?

    - Przyznam szczerze, że przed ogłoszeniem finałowej piątki chciałam uciec do domu. Jestem bardzo nieśmiała, denerwowałam się i myślałam sobie: niech to się już skończy. Ale gdy dowiedziałam się, że znalazłam się w ścisłym finale, bardzo się cieszyłam.

    * Podczas prezentacji w suknach ślubnych miałaś też ponoć inny kłopot?

    - Nie miałam białych butów. Musiałam wystąpić w pożyczonych od koleżanki z wyborów, Gabrieli Oleksak. W dodatku ja nigdy nie chodzę na wysokich obcasach, a tu była taka konieczność. Podczas wyborów dopiero się tego uczyłam.

    * Gdy przewodniczący jury ogłosił, że to ty wygrałaś, wyglądało na to, że zaraz zemdlejesz. Nie wierzyłaś w sukces?

    - O mało nie zemdlałam z wrażenia! Naprawdę nie spodziewałam się, że zdobędę główny tytuł. Moją faworytką była Ewa Geraszek ze Stalowej Woli. Przeżyłam piękne chwile, to był wyjątkowy moment w moim życiu. Na scenie pojawili się moi rodzice, na szyję rzuciły mi się moje siostry bliźniaczki, Monika i Natalia, które cieszyły się jak szalone. Na wybory nie mógł przyjść mój czternastoletni brat Roman, ale mocno trzymał za mnie kciuki i był ze mnie bardzo dumny. Zaraz po tym, jak ogłoszono wyniki, rodzice zadzwonili do mojej babci. Nic jej nie musieli mówić, bo w słuchawce usłyszała głośne krzyki: "Paula, Paula!" (śmiech). Było mi miło, że z mojego szczęścia cieszyły się też koleżanki, które startowały w wyborach. Atmosfera była naprawdę znakomita.

    * Twoje szczęście było podwójne, bo zostałaś również Miss Czytelników "Echa Dnia".

    - To duża satysfakcja, że docenili mnie zarówno jurorzy, jak i czytelnicy "Echa Dnia". Z obu tytułów jestem dumna. W nagrodę za główny tytuł pojadę na wczasy nad Adriatyk, do Czarnogóry, a od "Echa" otrzymałam wczasy w luksusowym pensjonacie w Zakopanem. W żadnej z tych miejscowości nie byłam, za granicę wyjeżdżałam tylko raz, do Niemiec. Poza tym, dzięki koronie Miss Polonia Rzeszowszczyzny 2005 wystartuję w półfinałach ogólnopolskich wyborów Miss Polonia. Będę starała się jak najlepiej reprezentować nasz region. Może uda się dostać do finału, bardzo bym tego chciała...

    * Na scenie w sukni ślubnej wyglądałaś przepięknie. W takiej kreacji pokazałaś się tylko na potrzeby wyborów, ale ponoć każda dziewczyna marzy o tym, by kiedyś wystąpić w welonie także w "prawdziwym" życiu...

    - No cóż, nie da się ukryć. Ja, mówiąc szczerze, też o tym myślę. I kto wie, może wyjdę za mąż już za trzy lata? Tak zaplanowałam. Z moim chłopakiem Andrzejem znamy się już ponad trzy lata.

    * Jak się poznaliście?

    - Gdzieś razem w towarzystwie naszych znajomych. On wcześniej robił specjalne podchody (śmiech). Ujął mnie tym, że jest konkretnym facetem.

    * Teraz pewnie będzie zazdrosny, wokół miss zaroi się od mężczyzn.

    - Będzie musiał się przyzwyczaić. Żartuję oczywiście. Andrzej jest o mnie zazdrosny, ale ja o niego też. Czasem jestem zła, nawet gdy spojrzy na inną dziewczynę. Ale nie robię mu wielkich scen zazdrości (śmiech). Nie potrafimy się na siebie długo gniewać i jesteśmy sobie wierni. Czasami, gdy siedzę przed komputerem i rozmawiam ze znajomymi na gadu-gadu, zaczepiają mnie jacyś nieznajomi. Nie odpisuję im wprawdzie: "spadaj facet", ale zaznaczam od razu, że nie mam czasu i muszę kończyć (śmiech).

    * Z tego, co wiem, to Andrzej strasznie cię rozpieszcza. Czy to prawda, że gotuje dla ciebie?

    - Ale tylko dlatego, że robi to lepiej ode mnie. Ja za gotowaniem jakoś nie przepadam, chociaż placki po węgiersku wychodzą mi nieźle.

    * A co lubisz jeść?

    - Przepadam za pierogami. Andrzej niedawno je właśnie dla mnie zrobił. Lubię też cheesburgery i pizzę.

    * To nie są dietetyczne potrawy, a mimo to masz świetną figurę. Jak to robisz?

    - Nic nie robię, naprawdę. Chyba mam po prostu dobrą przemianę materii.

    * Ponoć marzysz o pracy modelki. Dzięki wygranej w wyborach na pewno łatwiej będzie ci spełnić marzenia.

    - Tak, naprawdę marzę o pracy modelki, a moim wzorem jest Naomi Campbell. Rok temu startowałam nawet w castingu, zorganizowanym przez agencję modelek w Radomiu. Nie przeszłam go jednak, znowu dała o sobie znać moja nieśmiałość. Po wygranej w wyborach Miss Polonia Rzeszowszczyzny 2005 powinnam nabrać więcej pewności siebie. Mogłabym pracować jako modelka, bo uwielbiam się przebierać, nawet po kilka razy dziennie. A na zakupach, szukając ciuchów, potrafię spędzić pół dnia.

    * Takiej nieśmiałej dziewczynie nie będzie łatwo przyzwyczaić się do popularności, do tego, że będziesz rozpoznawana, także podczas twoich ulubionych imprez "techno-party".

    - O, biegać do klubów na imprezy z muzyką techno uwielbiam. Na parkiecie wprost szaleję, wtedy przepada gdzieś moja nieśmiałość. Zresztą tej muzyki słucham również w domu, mam ulubionych wykonawców, jak DJ Angelo Mike, DJ Accu. A co do popularności, to już mnie rozpoznają na ulicy. Mieszkam w małym Nisku, tu wszyscy się znają. Otrzymałam mnóstwo telefonów i SMS-ów, gratulowała mi nawet moja dentystka.

    * Chcesz studiować kosmetologię w Krakowie, ale zdradziłaś, że po ukończeniu Liceum Ekonomicznego w Nisku już szukasz pracy, ostatnio starałaś się o pracę kelnerki w pizzerii.

    - Na próby przed wyborami biegałam podczas matury, między jednym egzaminem o drugim. Zdawałam z języka niemieckiego i geografii, na szczęście poszło mi całkiem nieźle. Ale wyniki poznam dopiero pod koniec czerwca. Kosmetologia bardzo mnie interesuje, potrafię wykonać profesjonalny makijaż. Podczas wyborów przygotowywali nam go specjaliści, ale i tak przed wyjściem na scenę poprawiłam sobie jeszcze ciemne kreski pod oczami (śmiech). Jeśli chodzi o pracę, zastanawiam się nad wyjazdem na wakacje do Francji. Starałam się też o zatrudnienie w pizzerii, ale zrezygnowałam. Prawdopodobnie będę pracować w sądzie w Nisku, w dziale administracji. A w pizzerii chyba będą teraz żałować, że się jednak nie zdecydowałam. Pewnie mieliby więcej klientów (śmiech).

    * Dziękuję za rozmowę.



    Wszystko o miss

    Paulina Duda ma 18 lat, 172 centymetry wzrostu i wymiary: 86-63-89. Znak zodiaku: Waga. Hobby: taniec. Samochód: nie ma, ale zamierza zrobić w najbliższym czasie prawo jazdy. Marzy o tym, by: zostać modelką, założyć szczęśliwą rodzinę. Lubi: tańczyć, bawić się ze znajomymi i swoim chłopakiem Andrzejem, marzyć. Nie lubi: złej muzyki, gdy ktoś ją krzywdzi. U siebie denerwuje ją: nieśmiałość, zazdrość. Ceni siebie za: szczerość. Ideał mężczyzny: dobrze zbudowany brunet. Zwraca jednak uwagę przede wszystkim na charakter, dopiero potem na wygląd.




    Za tydzień

    W następny piątek w "Relaksie" "Echa Dnia" przedstawimy Karolinę Janowską, kolejną laureatkę wyborów Miss Rzeszowszczyzny 2005 w Stalowej Woli.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo