Otwórzmy serca dla trojaczków

    Otwórzmy serca dla trojaczków

    Edyta URBANIAK<br />Współpraca Klaudia TAJS

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Michaś, Piotruś i Adrianek mają trzy tygodnie.

    Michaś, Piotruś i Adrianek mają trzy tygodnie. ©Edyta Urbaniak

    Michaś, Piotruś i Adrianek mają trzy tygodnie.

    Michaś, Piotruś i Adrianek mają trzy tygodnie. ©Edyta Urbaniak

    Kiedy trzy tygodnie temu po raz pierwszy w historii tarnobrzeskiego szpitala przyszły na świat trojaczki, zapanowała euforia. Wiele instytucji zadeklarowało pomoc. Dziś opadły emocje i rodzina jest zdana na siebie. Tymczasem jest jej bardzo trudno sprostać wielu nowym obowiązkom. Z dramatycznym apelem o pomoc dla rodziców maluszków wystąpiła położna środowiskowa Emilia Sadecka.

    Czwarte piętro bloku w tarnobrzeskim osiedlu nad Wisłą.
    W 30-metrowej kawalerce mieszka dziś sześcioosobowa rodzina - Aneta i Grzegorz Płazowie z dziećmi: 3,5-letnią Paulinką oraz Piotrusiem, Michasiem i Adriankiem, którzy 12 września skończą miesiąc. Segment, piętrowe łóżko, kanapa. Ciasno, ale czyściutko. Położna podkreśla, że choć pani Aneta wciąż otwiera okno, w mieszkaniu szybko robi się duszno. Trudno sobie wyobrazić, jak funkcjonuje tu tak liczna rodzina, gdzie bawi się dziewczynka, gdy chłopcy śpią.



    Trzeciej ręki nie ma...

    Pani Aneta, choć nie mówi o tym otwarcie, jest już bardzo zmęczona. Wielu kobietom, które urodziły jedno dziecko, trudno sprostać nowym obowiązkom. Jak poradzić sobie z trojaczkami? Skąd wziąć trzecią rękę, żeby nakarmić dzieci? Co zrobić, kiedy wszyscy chłopcy zaczynają płakać?

    - Nikt nie byłby w stanie sam sobie z tym wszystkim poradzić. Mama maluszków nie ma jak wyjść do sklepu, do łazienki, a nawet zjeść - mówi położna. Dzieci karmi co dwie godziny, w dzień i w nocy. Prawie nie śpi.

    Mąż, mimo dobrych chęci, nie może jej pomóc. Od rana pracuje. Do domu wraca często wieczorem. Nie ma możliwości, by pomogła dalsza rodzina.

    - Pani Aneta jest osobą bardzo skromną, zawstydza ją sytuacja, że musiałaby kogoś poprosić o pomoc - opowiada położna.

    Młodej matce nie jest łatwo, podobnie jak wiele kobiet przeszła szok poporodowy. - Bardzo długo nie mogła się z niego otrząsnąć, nawet nie potrafiła do końca sprecyzować swoich obaw i niepokojów - mówi pani Emilia. - Zaakceptowanie sytuacji przychodziło jej o tyle trudno, że nie miała osoby, która podzieliłaby jej obawy.



    Troje dzieci, potrójne koszty

    Wiadomość, że państwo Płazowie zostaną rodzicami trojaczków była dla nich szokiem. Do końca byli przekonani, że urodzą się bliźniaki. Tak wynikało z badań przeprowadzonych w czasie ciąży. Dopiero podczas cesarskiego cięcia okazało się, że chłopców jest trzech.

    Młodzi rodzice znaleźli się w centrum uwagi, na okładkach lokalnych gazet. O trojaczkach mówił cały Tarnobrzeg. Posypały się obietnice pomocy rodzinie, zaskoczonej taką hojnością losu.

    Jak szybko państwo Płazowie znaleźli się w centrum uwagi, tak szybko zostali zostawieni sami sobie. - Jak wygląda dziś sytuacja tej rodziny i cóż z obietnicami? Jedyną pomocą, jaką do tej pory otrzymali, jest dar ze szpitala: piękne wyprawki, pampersy, ręczniki, rzeczy, które bardzo się sprawdziły - opisuje położna.

    Sami rodzice nie skarżą się. To skromni ludzie, nie proszą nikogo o pomoc. Mimo że jest im bardzo ciężko. Jak opowiada Emilia Sadecka, Grzegorz Płaza zwrócił się do opieki społecznej po skierowanie osoby do pomocy żonie chociaż na kilka godzin dziennie. Dowiedział się, że jest to możliwe, ale muszą zapłacić dziewięć złotych za godzinę. Pojawiło się również wiele nieprzewidzianych kosztów. Chłopcy, jako dzieci z niską wagą urodzeniową, potrzebują specjalnego mleka. Paczka kosztuje 20 złotych, a wystarcza na jeden dzień. Miesięcznie trzeba wydać więc 600 złotych. Błyskawicznie zużywają się pampersy, które też sporo kosztują. - Do wydatków trzeba doliczyć specjalne proszki do prania bielizny niemowlęcej, kosmetyki, większe zużycie wody i prądu - wylicza położna.

    Poza tym Płazowie nie mając innego wyjścia, zatrudnili panią do pomocy, by pomogła wyjść z dziećmi na spacer czy wykąpać je.

    - Paulinka, młodsza córka, mogłaby chodzić do przedszkola, ale też trzeba zapłacić i ktoś musi ją zaprowadzić i odebrać - dodaje Emilia Sadecka. - Może władze miasta w tej wyjątkowej sytuacji mogłyby na stałe ufundować świadczenie pieniężne, zabezpieczające choć w części wzrost kosztów utrzymania tej rodziny, który w tej chwili jest o trzy tysiące wyższy. Czy rodziny podejmujące dziś trud wychowania większej liczby dzieci nie zasługują na promocję. Przecież te dzieci będą kiedyś pracowały też na tych, którym dziś nie chce się podjąć trudów rodzicielskich i ograniczają się do jednego lub dwójki dzieci.



    Co z obietnicami?

    Kiedy Emila Sadecka zwróciła się do nas z dramatycznym apelem o wsparcie dla rodziców trojaczków, skontaktowaliśmy się z instytucjami i ludźmi, którzy zadeklarowali pomoc.

    Stanisław Uziel, prezes stowarzyszenia "Nasz Tarnobrzeg", obiecał wózek dla trojaczków. Jego sprowadzenie przeciągało się, bo prezes zachorował i leżał w szpitalu. Nie mógł przeprowadzić zbiórki pieniędzy na zakup. - Poza tym skontaktowałem się z producentem wózków. Okazało się, że nie ma takiego pojazdu - dodaje Uziel.

    Postanowiliśmy poszukać wózka dla tarnobrzeskich maluszków. Niedawno trojaczki urodziła Marlena Piątek z Gorzyc. Może im już wózek nie jest potrzebny? - Dzieci mają 21 miesięcy. Wózek jest jeszcze potrzebny - mówi pani Marlena.

    A co z wózkiem, który prezes stowarzyszenia "Nasz Tarnobrzeg" podarował synkom państwa Oslemaków trzy i pół roku temu? Razem ze Stanisławem Uzielem odwiedzamy rodzinę. - Odsprzedam wózek za 700 złotych - mówi do swojego darczyńcy mama 3,5-latków.

    Czy nie myślała o tym, by podarować wózek, który dostała za darmo? - Myślałam o tym, kiedy urodziły się trojaczki w Gorzycach. Ale nie był potrzebny. Teraz muszę myśleć o swoich dzieciach. Nie mam za co kupić im kurtek na zimę - mówi pani Osemlak.

    Prezes stowarzyszenia obiecuje, że zbierze pieniądze. Michaś, Adrianek i Piotruś nareszcie dostają wózek. A co z mieszkaniem, które obiecał prezydent miasta? Jego zastępca Wiktor Stasiak tłumaczy, że miasto planuje odkupić mieszkanie od spółdzielni mieszkaniowej i włączyć do własnych zasobów komunalnych. Muszą się jednak zgodzić na to radni miejscy. Decyzję mają podjąć na najbliższej sesji.

    Tomasz Lenard, prezes Tarnobrzeskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, mówi: - Przygotowaliśmy 60-metrowe, trzypokojowe mieszkanie na parterze w osiedlu Dzików. Jest gotowe do zamieszkania w każdej chwili. Wystąpiliśmy z propozycją do prezydenta miasta. Czekamy na odpowiedź.

    A może jest ktoś, kto pomógłby za darmo pani Anecie? Dzwonimy do Centrum Wolontariatu. - Znam sytuację tej rodziny, informował mnie o niej Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. Skontaktuję się z mamą trojaczków w najbliższych dniach. Zapytam, jakiej pomocy oczekuje. Może uda nam się skierować tam odpowiednie osoby - mówi Regina Karasińska.

    Po naszym artykule na temat trojaczków i prośbie o pomoc bez wahania wsparcie zaoferował wczoraj radny miejski i właściciel apteki Marek Oko. Od razu skompletował i przekazał prezenty dla maluchów, które im podarowaliśmy.

    Mamy nadzieję, że także inni ludzie dobrej woli nie zostawią państwa Płazów i ich dzieci samym sobie. Będziemy z nimi w stałym kontakcie.



    I ty możesz pomóc

    Wszyscy ludzie dobrej woli, którzy chcieliby pomóc finansowo lub rzeczowo rodzinie trojaczków, proszeni są o kontakt z naszą redakcją w Tarnobrzegu. Najbardziej potrzebne są pampersy. Dzieci nie mają jeszcze łóżeczek, wystarczająco dużo pościeli, może ktoś ma też ubranka na kilkumiesięczne niemowlaki, przewijak. Prosimy o kontakt pod numerem telefonu 823-26-02, 823-41-61 lub e-mail: tajs@echo-dnia.com.pl .




    Zdrowi chłopcy

    Michaś, Piotruś i Adrianek urodzili się 12 sierpnia, między godziną 2.15 a 2.19. Każdy ważył około dwóch kilogramów. Ładnie przybierają na wadze, dziś każdy jest o kilogram cięższy. To pierwsze trojaczki urodzone w tarnobrzeskim szpitalu. W Tarnobrzegu mieszkają starsze trojaczki, 3,5-letni chłopcy państwa Osemlaków, którzy urodzili się w Lublinie. Chowają się dobrze, są zdrowi i weseli.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo