Mors skacze do wody

    Zdzisław SUROWANIEC

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Rozgrzewka 62-letniego Stanisława Farasia.

    Rozgrzewka 62-letniego Stanisława Farasia. ©Z. Surowaniec

    Rozgrzewka 62-letniego Stanisława Farasia.

    Rozgrzewka 62-letniego Stanisława Farasia. ©Z. Surowaniec

    Do lodowatej wody trzeba wchodzić ostrożnie. Z. Surowaniec

    Do lodowatej wody trzeba wchodzić ostrożnie.
    (fot. Z. Surowaniec)

    W niedzielny poranek trzymał mróz. Przez leśną drogę w Pysznicy koło Stalowej Woli przysypaną puszystym, skrzącym w słońcu śniegiem, sunęły trzy auta. Zatrzymały się na skraju lasu, w miejscu, gdzie rozciągał się gładki, obniżony teren po wybranym piasku. Zagłębienie wypełnione jest wodą. Latem jest to miejsce kąpieli wielu ludzi, choć tablice zabraniają wstępu na teren kopalni piasku. Zimą woda pokrywa się lodem i wtedy staje się rajem dla morsów - miłośników kąpieli w lodowatej wodzie.

    Właśnie z aut wyszły... morsy. Jeden z nich miał siekierę. I tą siekierą, kilka metrów od brzegu, wyrąbał w lodzie prostokątną przerębel. Znajdowali się w uroczym miejscu. Dookoła zbiornika rozciąga się sosnowy las, z rosnącymi szeregiem modrzewiami. Słońce świeciło oślepiająco. Promienie odbijał śnieg, a za chwilę także tafla wody. Krystalicznie czyste, mroźne powietrze, aż kręciło w nosie. Panowała cisza.



    Zabawa z lodem

    W takiej scenerii każdej niedzieli morsy spotykają się na mrożącej krew w żyłach kąpieli. Uciekają od tego, czym żyją na co dzień, zapominają o wszystkim, co zostało za lasem. Nawet wyrąbywanie przerębli jest dla nich zabawą. 62-letni Stanisław Faraś, wybierający drągiem lód z przerębli, mówi, że to zajęcie pozwala mu poczuć się dzieckiem.

    Kiedy pokaźna przerębel była już gotowa mężczyźni jeden za drugim rozpoczęli bieg brzegiem zbiornika. Obliczyli, że dwa okrążenia to trzy kilometry. I dwa razy przebiegli zbiornik truchtem dookoła. Potem jeszcze porobili pompki, skłony i tak rozgrzani, rozebrali się do kąpielówek. Mężczyźni w plażowych strojach na śniegu to rzadki widok!

    Do wody jedni wchodzili wolno, podskakiwali, zanurzali się, pływali w lodowatej wodzie i wychodzili na lód. Znowu wchodzili i tak trzy razy. Inni skakali do wody na główkę, pływali, wychodzili na lód, znowu skakali. I to był koniec krótkiej kąpieli. Szybko wycierali się i ubierali w dresy. Tak wyglądał rytuał kąpieli morsów.

    Tym, który dał przykład do zimowych kąpieli, był 46-letni Janusz Mucha. To mężczyzna, który przed trzema laty wzbudził sensację wśród dziennikarzy, którzy towarzyszyli nurkom pływającym w Nisku w stawie pod lodem. Wtedy na brzegu zauważyli samotnego mężczyznę. Przy trzaskającym mrozie wyrąbał sobie małą przerębel, wszedł do lodowatej wody, wyszedł, wytarł się i odjechał rowerem.



    Łatwiej pokonać katar

    Ten najstarszy stażem mors od czterech lat na własnej skórze przekonał się, że zimne kąpiele uodporniają. - Mówienie, że morsów choroba się nie ima, to stwierdzenie na wyrost. Drobnoustroje są w powietrzu i także nas dopadają. Tylko dzięki zahartowaniu wszelkie infekcje przechodzi się łatwiej, można powiedzieć, że w biegu - twierdzi.

    Najniższa temperatura, przy której nasze morsy kąpały się, spadła do minus piętnastu stopni. - W tym roku były niskie temperatury, ale nigdy nie mieliśmy dokładnego termometru, żeby zmierzyć - przyznaje Janusz. Przy niskich temperaturach problemem jest zamarzająca szybko woda. Kiedy po wyrąbaniu przerębli przebiegną dla rozgrzewki kilka kilometrów, na wodzie już tworzy się cienki lód. - Jest jak cienka szyba i można się nim pokaleczyć - mówi Janusz. Lód trzeba szybko rozbić i usunąć.

    Janusz pamięta, że kiedy się kąpał w przerębli w Nisku wielu mu się przypatrywało, ale nikt się nie przyłączył. Morsem, który przyciągnął najwięcej chętnych do kąpania się w Pysznicy jest 32-letni Dariusz Bańka. Jest najbardziej wysportowany wśród morsów. Ma sylwetkę kulturysty z bicepsami grubymi jak lina okrętowa. Pracuje jako nauczyciel wychowania fizycznego w Gimnazjum nr 2 w Stalowej Woli, uczy karate, jest ratownikiem na basenie.



    Nowo narodzony

    - Spotkałem Janusza trzy lata temu na zawodach w triathlonie. Pochwalił się, że korzysta z zimnych kąpieli i wtedy padła propozycja, żeby się spotkać w październiku. Zaczęliśmy się hartować i wchodzić do wody. Wchodzę już trzeci rok - wylicza Dariusz. Mówi co czuje, kiedy zanurza się w lodowatej kąpieli: - Jak się wchodzi do wody, to chce się żyć. Wszystko w tej wodzie zostaje, cały stres i dołeczki. Wychodzi człowiek lekki, jak nowo narodzony. Jest efekt fizyczny i psychiczny. Po prostu czuję się zdrowy!

    Do "stada" morsów Dariusz wciągnął swojego tatę. Stanisław Bańka ma 56 lat, biega, jeździ rowerem. Opowiada jak to się zaczęło z kąpielami: - Ciekawiło mnie jak to jest, chciałem spróbować. Wskoczyłem raz do wody, zobaczyłem, że nie jest to coś nadzwyczajnego, że jest to normalne. Kąpię się już trzecią zimę. Żona była z początku zaszokowana, ale potem przyjęła to normalnie. Czuję się zdrowo, mam lepsze samopoczucie. Łapią mnie małe przeziębienia, ale szybko mijają. Na wsi różnie ludzie do tego podchodzą, tak jak wszędzie. Jedni z podziwem, a drudzy podśmiewają się z tego.

    Monika Bańka, siostra Darka, także spróbowała kąpieli. Ma o tyle gorzej niż mężczyźni, że po kąpieli musi biegnąć za drzewa, żeby się przebrać. Tym razem jednak nie weszła do wody, bo jest podziębiona i nie chce ryzykować.



    Zimno odmładza

    Najstarszy wśród morsów jest 62-letni Stanisław Faraś. Kąpie się od roku. Kiedyś biegał i koledzy śmieją się z niego, że swoim autem przejechał tysiąc kilometrów, a przebiegł 10 tysięcy. Jednak z wyczynowego biegania musiał zrezygnować, kiedy dopadło go zwyrodnienie stawu biodrowego. - Taka kąpiel jak nie pomoże, to nie zaszkodzi. Mnie to już nic nie pomoże na staw biodrowy, ale po kąpieli człowiek się czuje co najmniej o dwadzieścia lat młodszy, bardzo dobrze. Nie chwalę się tym, że jestem morsem, ale w domu wszyscy chorują, a ja nie. Syn się kąpał dwa razy, może kiedyś go to wciągnie.

    Pan Stanisław na własnej skórze odczuł także, że kąpiele na mrozie, choć krótkie, mogą być niebezpieczne. Odmroził sobie końce palców i przez dzień stracił czucie. Na szczęście, wszystko wróciło do normy.

    Mariusz Piekarz ma 31 lat. Jest najmłodszy z morsów, także jeśli chodzi o kąpiele. - Zacząłem się kąpać w listopadzie. Namówił mnie kolega. Przyjechałem pierwszy raz z ciekawości. Kiedy wchodziłem do wody, miałem wrażenie, że dostanę zawału. A potem to już myślałem, kiedy nadejdzie następna niedziela, bo to jednak wciąga. Jest jakaś adrenalina, odstresowuje się człowiek, to jest coś innego, oderwanie od codziennej pracy, od codziennego życia.



    Stopy nie marzną

    Mariusz odczuł także wyraźną poprawę zdrowia. - Zawsze mi marzły nogi. Dzisiaj, po trzynastu czy czternastu kąpielach, mogę powiedzieć, że nie marzną mi już stopy. Krążenie jest bardziej pobudzone, dobrze się czuję.

    Przyznaje, że jeździ rowerem, biega, stara się żyć na sportowo. - No, wariat mówią na mnie, kiedy się dowiedzą, że pływam zimą i tyle - śmieje się. I dodaje: - Każdy powinien mieć swojego konika i trzeba robić to, co się lubi.

    Jana Kurzynę do kąpieli wciągnął rok temu kolega. - Kiedy pierwszy raz wchodzi się do wody, to przytyka. Jak się za szybko wejdzie, to jest lekki szok. Sam bym się nie odważył kąpać, ale jak jest grupa, to się inaczej wchodzi - przyznaje. - Trzy razy wchodzi się do wody. Nie można przesadzić. Jak czuje się szczypanie na skórze, to trzeba wychodzić. Niektórzy wchodzą po pięć razy - wylicza.

    - Ludzie patrzą na nas trochę dziwnie - przyznaje piętnastu morsów. Pamiętają, pewnego dnia przyjechali na staw, było zimno, zaczynało zmierzchać. Przyszedł jakiś mężczyzna, myślał, że przyjechali na ryby kłusować. - Powiedzieliśmy, że chcemy się wykąpać, ale do niego to nie dotarło, tak był zszokowany - mówią ze śmiechem. Także dla grupy myśliwych morsy wydały się postaciami nie z tej ziemi. Tak się zagapili, że zapomnieli o polowaniu.



    Kto może być morsem

    Kąpać mogą się praktycznie wszystkie osoby poza mającymi problemy z sercem, gdyż jednym z objawów wejścia do zimnej wody jest wyraźnie przyspieszona akcja serca - okres przebywania w wodzie można porównać do krótkiego, ale bardzo intensywnego biegu. Zaskakująco licznie spotykane są wśród morsów również osoby naprawdę wiekowe - zdarza się nawet, że do wody wchodzi starsza osoba z laską.




    Jak zostać morsem

    Aby zostać morsem nie trzeba się wcześniej przygotowywać, wymagane jest jedynie przeciętnie dobre zdrowie. Pierwszy raz może wejść do zimnej wody praktycznie każda osoba, której towarzyszyć będzie doświadczony mors pokazujący, jak należy przygotować się bezpośrednio przed kąpielą i zachowywać w trakcie niej. Większym problemem może być nakłonienie nowego morsa do racjonalnie szybkiego wyjścia z wody, podczas gdy reszta uczestników, przyzwyczajona już do dłuższych kąpieli, potrafi prawidłowo oceniać reakcje swojego organizmu i przebywa w wodzie trochę dłużej. (Informacje z internetu)

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo