Bardzo kocham mojego Piotra!

    Bardzo kocham mojego Piotra!

    Zdzisław SUROWANIEC <a href="mailto:surowaniec@echodnia.eu" target="_blank" class=menu>surowaniec@echodnia.eu</a>

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    - Kocham Piotra, oczywiście, że go kocham - zwierza się Ania.

    - Kocham Piotra, oczywiście, że go kocham - zwierza się Ania. ©Z. Surowaniec

    - Kocham Piotra, oczywiście, że go kocham - zwierza się Ania.

    - Kocham Piotra, oczywiście, że go kocham - zwierza się Ania. ©Z. Surowaniec

    - Piotr bardziej się stresuje tym, co się dzieje w Stalowej Woli niż tam w Warszawie - uważa Ania. Z. Surowaniec

    - Piotr bardziej się stresuje tym, co się dzieje w Stalowej Woli niż tam w Warszawie - uważa Ania.
    (fot. Z. Surowaniec)

    Cała Polska zna Piotra Kiszkę, od kiedy tańczy z gwiazdami. Ale chyba niewielu wie, jaka piękna i niezwykła jest jego dziewczyna. Ania Czajka opowiedziała nam o sobie, Piotrku i ich wielkiej miłości.

    To było dla mnie niezwykłe spotkanie. Poprosiłem Piotra Kiszkę, przygotowującego się do telewizyjnego programu "Taniec z gwiazdami", o kontakt z kilkoma osobami z jego szkoły tańca "Merengue".
    Chciałem ich zapytać o to, jak tancerz ze Stalowej Woli, obracający się w wielkim świecie wśród polskich gwiazd, uczy ich tanecznych kroków. Piotr dał mi numery telefonów do trzech osób. Nie spodziewałem się, że jedną z nich będzie jego dziewczyna - Ania Czajka. Osoba niezwykła.

    Siadła przy mnie w fotelu kawiarni "Tło", przy ścianie w kolorze starego złota. Ubrana była w czarne kloszowe spodnie i czarny sweter z kloszowymi rękawami, rozjarzony czerwonym szalem. Chciała zapalić cienkiego papierosa. Poprosiłem, żeby nie paliła, więc zakręciła łyżeczką śmietankę w filiżance czarnej kawy i popatrzyła na mnie z nostalgią w dużych, pięknych oczach o niebieskich tęczówkach, takich samych, jakie ma Piotr.



    JAK MODELKA Z OBRAZU

    "Tło" to czarodziejski lokal, z cudowną, tajemniczą atmosferą, z patyną czasu. Ania, z czarnymi włosami upiętymi z tyłu, ma urodę modelek ze starych płócien holenderskich malarzy. Pasuje do wystroju tego lokalu. A że czuje się tu jak u siebie to nic dziwnego, bo jest jego właścicielką. Właśnie tu poznała Piotra, miłość swojego życia.

    - Tu się poznaliśmy i z czasem nasza znajomość się rozwinęła - tak to określa. Są ze sobą od dwóch lat. - Jaki jest Piotrek? - pytam bez ogródek. Odpowiada: - Jest człowiekiem, który ma swoją pasję, który potrafi się cieszyć tym, co zrobi, który jest pracowity, który potrafi w innych ludziach zaszczepić zainteresowanie tańcem. Ma dużo energii, dużo pomysłów, które chce zrealizować. Może czasami za szybko i za dużo.

    - Kocham go, oczywiście, że go kocham - uśmiecha się Ania. Tyle, że od lutego, od kiedy Piotr tańczy z telewizyjnymi gwiazdami, ta miłość musi pokonać odległość. Ania widzi swojego chłopaka przytulonego w tańcu do innej dziewczyny. Ale jest spokojna. - Trzeba znać Piotra, żeby wiedzieć, że takie rzeczy jak zdrada nie wchodzą w grę. Jeżeli nie ma w związku zaufania, to taki związek nie może istnieć - uważa. - Ja też tu zostaję i on jest spokojny o to, co tu będę robić. Mamy do siebie zaufanie - kwituje wyznanie uśmiechem.



    CHEMIA NA PARKIECIE

    - Mówi się o chemii między partnerką i partnerem na parkiecie. Oczywiście jest jakaś chemia, ale w innym sensie. Oni mają wspólny cel i to ich zbliża. Ale jest to pozytywne, bo jedno się uczy od drugiego i rodzą się przyjaźnie. Piotr czerpie więc co najlepsze z możliwości poznawania innych - tak uważa Ania. I dodaje: - Piotra stawia mocną granicę między pracą i prywatnym życiem.

    Nawet w Warszawie, kiedy już na dobre wsiąkł w atmosferę programu, Piotr pozostał sobą - uważa jego dziewczyna. - Ludzie z warszawskiego świata patrzyli na niego z początku z dystansem. W Warszawie wszyscy są zwariowani, żyją szybko, a on przyjeżdża i wprowadza troszkę świeżości. Jest inny od nich. Piotr zawsze podkreślał, że jest ze Stalowej Woli i że stąd się wybił, że tu założył swoją szkołę, tu do niego przychodzili ludzie i mówili, że jest dobry. Dlatego podziękował mieszkańcom ubierając w jednym z odcinków "Tańca z gwiazdami" podkoszulkę z napisem Stalowa Wola - tłumaczy Ania.

    Ania niemal zawsze jest na widowni studia telewizyjnego, kiedy nadawany jest program z udziałem jej chłopaka. - Na widowni panuje przyjacielski klimat, bo są tam rodziny i przyjaciele tych, którzy tańczą - zapewnia. Po zakończeniu programu tańczący podchodzą do widzów i rozmawiają ze wszystkimi. Bo wiedzą, że to może być mama, albo siostra ich przyjaciół.



    ZACZYNAŁ OD ZERA

    - Ale Piotr bardziej się stresuje tym, co się dzieje w Stalowej Woli niż tam w Warszawie - zapewnia Ania. - Tam w Warszawie wszystko w telewizji trwa pięć minut, a w Stalowej Woli jest całe jego życie. Tu wszystko zaczynał od zera. Szkoła tańca, to jest jego dziecko, o które sam chce dbać. Teraz to dziecko jest także na mojej głowie, kiedy Piotr wyjeżdża - zapewnia Ania.

    - Wygląda to tak, że Piotr wykonuje dziennie dziesięć tysięcy telefonów i pyta, czy wszystko gra, czy wszystko jest załatwione - opowiada Ania. - Interesuje się czy do szkoły przyszły jakieś osoby na naukę, czy szkoła dobrze działa. Bo ponosi za to odpowiedzialność - zapewnia. Piotr może polegać na paczce przyjaciół, którzy mu pomagają, nie tylko w prowadzeniu szkoły, ale i w organizacji tanecznych pokazów w hali sportowej, z udziałem kilku tysięcy osób na trybunach.

    Telewizyjny program z udziałem Piotra wypromował także jego szkołę tańca. Wiele osób chce uczyć się tańczyć właśnie pod kierunkiem Piotra. Uczyć się pod kierunkiem Piotra, to dla wielu powód do satysfakcji kontaktu z człowiekiem, który otarł się o wielki świat i odnosi sukcesy w telewizji.



    W JEGO RAMIONACH

    - Jest pani jedną z niewielu osób, które mogą tańczyć w ramionach Piotra. Jak się z nim tańczy? - zapytałem. - To dziwne pytanie - zaczęła Ania. Ale roześmiała się i przyznała, że ciężko jej sobie to przypomnieć. - Rzadko ze sobą tańczymy. Mimo tego że tańczę u Piotra w klubie, to rzadko ze sobą tańczymy. Mam do tańca innego partnera - mówi ubawiona.

    - Taniec w naszym życiu jest daleko. Piotr woli odpocząć od tańca, choć ja bym nie miała nic przeciwko temu, żeby często z nim tańczyć, jak każda kobieta - dodaje z wesołymi iskierkami w oczach. - A tańczy się z nim wspaniale, podobnie jak z jego bratem Wiktorem - zapewnia.

    - A czemu pani pali, a on nie? - pytam zaczepnie. - A dlaczego zadaje mi pan takie pytanie? - nie kryje żalu, ale odpowiada, że przy Piotrze nie pali, bo mu to przeszkadza. - Akceptujemy też swoje wady - usprawiedliwia się. - Wady Piotra? Jest czasami uparty. Jest z niego taka "Zosia-Samosia", musi wszystko zrobić sam - wylicza.



    ON MA MAGIĘ

    - Ludzie przychodzą na naukę tańca do niego. On ma magię. Potrafi zarazić swoją pasją. Teraz jest rozdarty, bo chce brać udział w programie i chciałby sam decydować o szkole. Jest jeszcze w wieku, kiedy można odnosić wielkie sukcesy na parkiecie. Nie odnalazł się jako tancerz z powodu problemów z partnerką, ale odnalazł się jako instruktor. Ale ciągnie go do parkietu, do "szołmeństwa" - przyznaje Ania.

    Mówi o swoim chłopaku, że należy do ludzi, którzy jak mają dużo wolnego czasu, to sobie nie radzą. Piotr musi być cały czas w ruchu, musi się ciągle coś koło niego dziać. - Pewnie, kiedy już mu się tak poukłada, że będzie miał więcej czasu, to wpadnie na jakiś genialny pomysł i znowu tego czasu mu zabraknie - zgaduje.

    - A będziecie mieć czas wziąć ślub? - zapytałem. Ania odpowiedziała ze śmiechem: - Nie wiem, to jest ciężkie pytanie. Na razie możemy o tym zapomnieć.



    Anna Czajka

    Ma 26 lat, mieszka w Stalowej Woli. Studiuje w Wyższej Szkole Ekonomicznej, kończy pisać pracę dyplomową. Jest właścicielką kawiarni "Tło", z galerią obrazów.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo