Zbrojne obietnice

    /pot/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Roman Baczyński, prezes spółki Bumar

    Roman Baczyński, prezes spółki Bumar ©D. Łukasik

    Roman Baczyński, prezes spółki Bumar

    Roman Baczyński, prezes spółki Bumar ©D. Łukasik

    "Chcesz pokoju, szykuj wojnę". Tę maksymę cytował podczas wizyty na targach przemysłu obronnego w Kielcach premier Jarosław Kaczyński, pytany o perspektywy dla polskiej "zbrojeniówki". Czy dla naszych firm oznacza to nadejście lepszych czasów?

    Oznacza, jeżeli polska armia będzie miała za co kupować sprzęt. Premier Kaczyński stwierdził w czasie zwiedzania Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego, że do utrzymania polskiego przemysłu zbrojeniowego na dobrym poziomie trzeba zamówień o wartości około czterech miliardów złotych rocznie. I dodał zaraz, że rząd zrobi wszystko, by takie zamówienia były. Sęk w tym, że kołdra jest jak zwykle stanowczo za krótka, by przykryć wszystkie potrzeby.

    Dlatego teza, wygłoszona w czasie targów przez ministra Przemysława Gosiewskiego, że "polskie zakłady przemysłu obronnego są w okresie rozkwitu" wydaje się stanowczo przesadzona. Wyjąwszy branżę lotniczą, która jest w znacznie lepszej kondycji od reszty "zbrojeniówki", pozostałe zakłady w większości wciąż klepią biedę. Co najwyżej - nie muszą się już liczyć z widmem upadłości.



    DOBRA PASSA MESKO

    Przykładem udanej restrukturyzacji, popartej korzyściami z umów offsetowych, jest skarżyskie Mesko. Ta firma wręcz seryjnie ogłaszała ostatnio pozytywne dla niej informacje. Produkcja rakiet spike (pierwsze właśnie opuściły taśmy produkcyjne), amunicji dla myśliwców F-16, przygotowania do intratnych usług utylizacji przeterminowanej amunicji, a teraz prawie pewny już kontrakt na produkcję rakiet przeciwokrętowych - wszystko to pozwala załodze po raz pierwszy od kilkunastu lat głębiej odetchnąć.

    Aż tak świetlanych perspektyw nie mają firmy działające po upadłości, jak radomski Łucznik, czy pionkowski Pronit, choć i w ich przypadku nie można mówić o wygaszaniu produkcji. Broń i materiały wybuchowe będą przecież wojsku zawsze potrzebne... Również Huta Stalowa Wola ze swoim segmentem produkcji specjalnej ma - wedle deklaracji polityków i wojskowych - swoje miejsce w planach dostaw dla polskiej armii. Transportery opancerzone robi wprawdzie kto inny, ale na wielkokalibrowych haubicach też można zarabiać... pod warunkiem, że będzie je komu sprzedać. A nasi wojskowi mówią, że owszem, chcieliby kupić, ale nie mają za co...



    BROŃ SIĘ SPRAWDZA

    Co na to premier Kaczyński? - Produkujemy coraz lepszą broń, która sprawdza się w różnych warunkach - mówił w czasie wizyty na MSPO. - To jest impuls do dalszego rozwoju tej branży, tym bardziej że polska armia z roku na rok zwiększa swoje zakupy. Co z tych ogólników wyniknie konkretnego? Można to będzie ocenić już wkrótce, po uchwaleniu następnego budżetu.



    Roman Baczyński, prezes spółki Bumar:

    - Polska powinna stworzyć jeden państwowy, w pełni skonsolidowany i zintegrowany koncern zbrojeniowy. Szanse na rynkach międzynarodowych będzie miał tylko taki podmiot, który będzie w stanie sprawnie opracować i przedstawić konkurencyjną ofertę, której poszczególne elementy będą się uzupełniać. Dobre wyniki finansowe Grupy BUMAR dowodzą, że wspólne działania grupy przedsiębiorstw przynoszą znacznie większe efekty niż działania rozproszonych firm.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo