Prezydenci odpowiadają czytelnikom

    Prezydenci odpowiadają czytelnikom

    Agata DZIEKAN <a href="mailto:dziekan@echodnia.eu" target="_blank" class=menu>dziekan@echodnia.eu</a> i Zdzisław SUROWANIEC <a href="mailto:surowaniec

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Prezydent Andrzej Szlęzak:  - Jeżeli ktoś uważa, że można zarobić na sprzedaży taniego paliwa, to niech zbuduje stację i szybko zostanie bogatym człowiekiem.

    Prezydent Andrzej Szlęzak: - Jeżeli ktoś uważa, że można zarobić na sprzedaży taniego paliwa, to niech zbuduje stację i szybko zostanie bogatym człowiekiem. Jest wolny rynek. Więc dlaczego nikt tego nie robi, tylko spogląda na władze miasta? ©Z. Surozwaniec

    Prezydent Andrzej Szlęzak:  - Jeżeli ktoś uważa, że można zarobić na sprzedaży taniego paliwa, to niech zbuduje stację i szybko zostanie bogatym człowiekiem.

    Prezydent Andrzej Szlęzak: - Jeżeli ktoś uważa, że można zarobić na sprzedaży taniego paliwa, to niech zbuduje stację i szybko zostanie bogatym człowiekiem. Jest wolny rynek. Więc dlaczego nikt tego nie robi, tylko spogląda na władze miasta? ©Z. Surozwaniec

    Prezydent Janusz Chodorowski: - Też się zastanawiałem, czy nie powinienem się wycofać. Mój ulubiony pisarz mówił: "Są dwa dylematy w życiu; kiedy zacząć i kiedy skończyć". Ale nie jestem jeszcze w wieku emerytalnym. Uważam, że jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia. A. Dziekan

    Prezydent Janusz Chodorowski: - Też się zastanawiałem, czy nie powinienem się wycofać. Mój ulubiony pisarz mówił: "Są dwa dylematy w życiu; kiedy zacząć i kiedy skończyć". Ale nie jestem jeszcze w wieku emerytalnym. Uważam, że jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia.
    (fot. A. Dziekan)

    W miniony piątek gościliśmy w mieleckiej redakcji prezydenta Mielca Janusza Chodorowskiego. W czwartek w Stalowej Woli dyżurował przy telefonie prezydent Andrzej Szlęzak. Oto relacje z ich dyżurów



    STALOWA WOLA. LICZ NA SIEBIE

    - Jakie ma pan pomysły na zmiany w Straży Miejskiej? Ona jest niepotrzebna. Pan próbuje coś z tym zrobić i ma pan moje poparcie.

    Andrzej Szlęzak: - Policja mówi o spadku przestępczości. Nie będę złośliwy, żeby mówić, że to dzięki temu, że Straż Miejska pracuje w okrojonym składzie. Wolałbym powiedzieć, że mniej strażników ma dobre wyniki, bo się boją utraty pracy. Poczekajmy na rozstrzygniecie spraw sądowych, które wnieśli funkcjonariusze po otrzymaniu decyzji zwolnienia.



    - W miejscowej gazecie przeczytałem, że komendant Straży Miejskiej chodzi w godzinach pracy na zakupy. Słyszałem, że ma pan przydomek "el comendante" i powinien pan twardą ręką rozprawić się ze strażą.

    - Sprawdzę to i jeżeli to się sprawdzi, postawię mu zarzut.



    - Ile kosztuje miasto utrzymanie Straży Miejskiej i jaki jest z niej pożytek?

    - Finansowo jest to milion zł rocznie, natomiast pożytek nie jest łatwo przeliczalny na finanse. Straż Miejska kosztuje za dużo w stosunku do efektów pracy. Ta sytuacja musi się zmienić, ale muszę przeskoczyć pewne procedury.



    - Na mieście panuje opinia, że pana poprzednik wyciągnął z Unii więcej pieniędzy niż pan.

    - Jesteśmy trzecim samorządem na Podkarpaciu, jeśli chodzi o wielkość zdobytych unijnych środków. Zawsze może być lepiej, ale zapytam, kiedy było lepiej? Zdobyliśmy dla Stalowej Woli 90 mln zł na modernizację kanalizacji sanitarnej, burzowej i wodociągów, na drogę przez hutę i pozostałe projekty. A teraz otrzymaliśmy 5,5 mln zł na remont ulicy Okulickiego. Wynik jest więc lepiej niż dobry.



    - W poprzedniej kampanii mówił pan bardzo dużo o pomocy hucie. Czy ta pomoc była, czy była minimalna?

    - Już mi brakuje sił na tłumaczenie, że moim największym wysiłkiem były problemy huty. Umorzyliśmy różnym spółkom około 6 mln zł podatków. Przejęliśmy dużo gruntów za podatki, która nam huta była winna i z tymi gruntami musimy coś robić. Rozkładamy hucie należności na raty, co faktycznie jest udzielaniem kredytu. Huta jest nam winna 5 mln zł i nie spodziewamy się ich odzyskać w krótkim czasie. A to jest znacząca kwota. Cieszę się, że dziś huta jest już w takiej sytuacji, że nie jest jej potrzebna pomoc miasta i wzorowo płaci podatki. Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej i tego hucie życzę.



    - Czy istnieją szanse, żeby coś zrobić z wysokimi cenami benzyny w mieście?

    - Każdy porównuje ceny w Stalowej Woli do Rzeszowa. W odróżnieniu od Rzeszowa, Stalowa Wola nie ma własnej stacji paliw i to przy głównej drodze. Dystrybutory w Miejskim Zakładzie Komunikacji w naszym mieście nie mogą być dostępne przez całą dobę z technicznych powodów. A miasto nie ma możliwości wybudowania własnej stacji paliw, bo to nie jest rola miasta i to jest ogromny koszt. Jeżeli ktoś uważa, że można zarobić na sprzedaży taniego paliwa, to niech zbuduje stację i szybko zostanie bogatym człowiekiem. Jest wolny rynek. Więc dlaczego nikt tego nie robi, tylko spogląda na władze miasta?



    - Czy jest pan zadowolony z centrum obsługi inwestora w Rzeszowie, Sycylia ma przywileje dla inwestorów, czegoś takiego nie ma w Polsce? Dlaczego Stalowa Wola nie dostała pieniędzy z Agencji Rozwoju Przemysłu?

    - Jeżeli chodzi o Agencję, to nie jest źle, ona zarządza specjalną strefą i razem będziemy tworzyć inkubator przedsiębiorczości, przy bardzo dużym zaangażowaniu kapitałowym Agencji, prawdopodobnie w kwocie 4 mln zł. Będzie to spółka miasta i Agencji. Inkubator będzie na terenie dawnej centralnej stołówki huty przy ulicy Kwiatkowskiego.



    - Podobno do Koszalina ma być przekazana część tarnobrzeskiej strefy.

    - Nic o tym nie wiem. To w Tarnobrzegu mają za mało inwestorów, a mają sporo gruntów. My nie mamy za dużo gruntów, bo do nas przychodzą inwestorzy. Gdyby ze Stalowej Woli miały być przekazywane jakieś grunty, to będziemy interweniować. Na razie takiej sytuacji nie ma, a jak dobrze pójdzie, to nawet będziemy potrzebowali więcej terenów, jeżeli wyjdzie projekt rozwoju lotniska w Turbi. Odpowiadam za Stalową Wolę i pilnuję interesów Stalowej Woli i śmiem twierdzić, że robię to dobrze. Wracając do pierwszego tematu... U nas panuje zasada - umiesz liczyć, licz na siebie. Nie jestem zwolennikiem dawania komuś przywilejów.



    - A czy pana nie niepokoi, że na Podkarpaciu nie ma jednej działki stuhektarowej dobrze uzbrojonej?

    - Niepokoi mnie. I to jest nawet problem Stalowej Woli. Tereny pod inwestycje, które można pozyskać, to jest las. I to jest zasadnicza przeszkoda. I to zniechęca inwestorów. Wylesienie jest bardzo trudne.



    - Na osiedlu OZET przy przedszkolu jest zakaz stawiania samochodów i tabliczka "nie zastawiać".

    - Prawdopodobnie jest to samowola, na którą trzeba machnąć ręką.



    - Czy nie uważa pan, że o cztery miesiące za późno wydał pan zgodę na rozgrywanie meczów piłkarskich w Stalowej Woli?

    - Nie muszę się znać na dopuszczaniu stadionów do eksploatacji, ale wszystko dobre, co się dobrze kończy. Stadion jest dopuszczony do gry i życzmy sobie, żeby drużyna zaczęła wygrywać, a publiczność dopisywała, bo duży wysiłek, jaki wykonaliśmy, może się okazać niepotrzebny. No i życzę piłkarzom zwycięstwa, a kibicom emocji.



    MIELEC. KIEDY ZACZĄĆ, KIEDY SKOŃCZYĆ

    - Kiedy przewiduje się budowę wałów przeciwpowodziowych w Mielcu? Na pewno wały pójdą przez ogródki działkowe. Kiedy nastąpi wykup gruntów?

    Janusz Chodorowski: - Podpisaliśmy porozumienie z Podkarpackim Zarządem Melioracji i Gospodarki Wodnej w sprawie opracowania koncepcji tych wałów. Sfinansowaliśmy tę koncepcję w całości. Zarząd otrzymał od rządu 700 tysięcy złotych na dokumentację budowy wałów. Trwa jej przygotowanie. Jest duża szansa, że uda się uzyskać pieniądze na wały z funduszy unijnych przewidzianych na lata 2007-2013. Kiedy wykup gruntów? Najpierw musi być gotowa dokumentacja, żeby było wiadomo, jakie grunty są potrzebne. Najwcześniej wały mogłyby zostać wybudowane za trzy lata. Ale trudno dokładnie wyznaczyć datę. W przedsięwzięciach unijnych obowiązuje zasada "n+2". "N" to okres czasu potrzebny na przygotowanie inwestycji, dwa lata trwa natomiast realizacja.



    - W Mielcu jest mało placów zabaw. A jeśli są, to w złym stanie. Podobnie ze świetlicami. Nie chodzi mi o świetlice profilaktyczno-wychowawcze, ale takie zwykłe, dostępne dla wszystkich dzieci. Czy można oczekiwać jakichś zmian?

    - Miasto przeznacza duże pieniądze na funkcjonowanie świetlic w szkołach. Dobrze działają, każdy może korzystać. Świetlice profilaktyczno-wychowawcze wypełniają całkowicie potrzeby. Inne świetlice pozaszkolne? Czy mielibyśmy je tworzyć, a później starać się odbierać dzieci od rodziców i trzymać je w tych świetlicach? Jeśli chodzi o zajęcia po szkole, tu muszą spełniać swoją rolę kółka zainteresowań, kluby sportowe i domy kultury. Właśnie z myślą o tego rodzaju zajęciach budujemy nową bibliotekę, w której takie kółka zainteresowań będą prowadzone. Placów zabaw natomiast wybudowaliśmy sporo. Są one pod nadzorem specjalnej firmy, która je konserwuje. Nie da się tak zrobić, żeby natychmiast przybyła duża liczba placów zabaw. Zresztą często ich lokalizacja budzi kontrowersje. Ludzie nie chcą placów w pobliżu bloków.



    - Czy jeździ pan rekreacyjnie na rowerze? A jeśli tak, czy próbował pan przejechać ścieżką rowerową z centrum miasta do Strefy? Jest w takim stanie, że można powybijać sobie zęby. Dziury, wysokie krawężniki.

    - Jeżdżę na rowerze. Mam własny rower. Ale przeważnie jeżdżę po lesie. Po mieście mniej. Przygotowujemy właśnie przewodnik jazdy rowerem po mieście. Ścieżek rowerowych mamy bowiem dużo. Jeśli modernizujemy ulicę główną, zbiorczą, wykonujemy też przy niej ścieżkę rowerową. Ostatnio ścieżki powstały przy ulicach Padukuły, Szafera, Powstańców Warszawy. Istotnie, ścieżka przy alei Kwiatkowskiego, o której pan mówi, nie jest wygodna do jazdy. W tym rejonie prowadzi się prace modernizacyjne. Teren jest rozkopany. Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej buduje tam swoją sieć. Trzeba to przeczekać. Co do wysokich krawężników. Ta ścieżka powstała na miejscu starej trasy, budowanej inaczej niż robi się to obecnie.



    - Jaka jest prawdziwa rola Straży Miejskiej? W naszym mieście potrafi tylko karać za złe parkowanie. Kiedy byłem w Paryżu zaobserwowałem, że tam straż bardziej skupia się na dbaniu o porządek.

    - Przy każdym remoncie ulicy i chodników staramy się zrobić tyle miejsc parkingowych, ile jest możliwe. Ostatnio ze strzeżonego parkingu przy ulicy Lelewela zrobiliśmy parking otwarty. Problem z parkowaniem polega raczej na tym, że ludzie notorycznie łamią zasady w tym zakresie. Widzę to nawet przed własnym blokiem. Obok są korty tenisowe i jest parking dla przyjeżdżających. Ale grający w tenisa parkują i tak koło bloku, zajmując miejsca mieszkańcom. Robią tak, bo mają stamtąd bliżej na kort. Mamy takie złe przyzwyczajenie, że chcemy parkować przed samymi drzwiami instytucji, do której idziemy, nie zauważając, że gdzieś trochę dalej jest dużo przestrzeni i można bez problemu zostawić auto.



    - W mieście dużo się robi, ale raczej w centrum. Na przykład ostatnio w Domu Kultury. A co z innymi osiedlami? Co z osiedlami Lotników i Smoczka?

    - Na Smoczce przebudowaliśmy układ drogowy. Dużo rzeczy się zmieniło. Zaprojektowaliśmy też dla Smoczki duży ośrodek sportowo-rekreacyjny z basenami, kortami tenisowymi, aquaparkiem, terenami rekreacyjnymi, który niedługo zaczniemy budować. Zbudowaliśmy już tam nowoczesną szkołę podstawową, halę sportową, boiska. Osiedle Lotników jest rzeczywiście blokowiskiem. Kiedy powstawało, nastąpiło w pewnym momencie przerwanie prac inwestycyjnych. Brakuje tam na przykład miejsc, do których można byłoby pójść popołudniami. W sąsiedztwie tego osiedla powstanie ogromna biblioteka, która będzie mogła pełnić rolę centrum kulturalnego. Mamy już całość dokumentacji. Przygotowujemy się do wykupu gruntów. Ostatnio wywołaliśmy też temat hali wielofunkcyjnej na osiedlu Lotników.



    - Czy w Mielcu jest szansa na łatwy i tani dostęp do Internetu?

    - Stworzyliśmy program "InfoMielec" gwarantujący łatwy dostęp do Internetu. Chcieliśmy uzyskać na to pieniądze unijne. Ale program nie został zaakceptowany. Zamierzamy ponownie starać się o dofinansowanie z Unii. Kiedy budujemy drogi, robimy też specjalną kanalizację na światłowody.



    - Czy nie powinien pan pójść już na emeryturę? Już 12 lat jest pan prezydentem.

    - Zawsze jest taki dylemat. Też się zastanawiałem, czy nie powinienem się wycofać. Mój ulubiony pisarz mówił: "Są dwa dylematy w życiu; kiedy zacząć i kiedy skończyć". Ale nie jestem jeszcze w wieku emerytalnym. Uważam, że jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia.

    Notowali

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo