Kandydat Samoobrony przegrał z prezydentem

    Kandydat Samoobrony przegrał z prezydentem

    /ZS/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Prezydent Andrzej Szlęzak i prezes Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej Andrzej Szymonik w sądzie przed rozprawą.

    Prezydent Andrzej Szlęzak i prezes Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej Andrzej Szymonik w sądzie przed rozprawą. ©Marcin Radzimowski

    Prezydent Andrzej Szlęzak i prezes Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej Andrzej Szymonik w sądzie przed rozprawą.

    Prezydent Andrzej Szlęzak i prezes Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej Andrzej Szymonik w sądzie przed rozprawą. ©Marcin Radzimowski

    Gorycz porażki przeżył wczoraj Bogdan Wikiera, kandydat Samoobrony na prezydenta Stalowej Woli. Sąd nie przychylił się do jego wniosku, aby urzędującemu prezydentowi Andrzejowi Szlęzakowi zakazać rozpowszechniania informacji, że "Wikiera oskarżał innych".



    Bohdan Wikiera, jako członek Komitetu Stowarzyszenia Stop Korupcji, był jednym z tych, którzy w lipcu 2005 roku złożyli na kilkuset stronach zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przeciwko prezydentowi, zarządowi PEC i innym osobom do Centralnego Biura Śledczego. Prokuratura umorzyła wszystkie sprawy związane z oskarżeniami prezydenta i kierownictwa PEC.



    Przypomniał o tym Szlęzak podczas debaty, opublikowanej w lokalnym tygodniku. Wspomniał przy tym, że Wikiera prowadził działalność na niekorzyść Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Za to wszystko Wikiera domagał się od Szlęzaka sprostowania, przeproszenia i ukarania. Jednak prezydent przyprowadził na rozprawę prezesa PEC, a ten przedstawił takie argumenty, że wniosek Wikiery został oddalony.



    Wikiera zarzucił także Szlęzakowi nieuczciwe prowadzenie kampanii, z wykorzystaniem służbowego samochodu. Prezydent dowodził, że na spotkania jeździ służbowym autem, gdy jest zapraszany jako prezydent, a tam, gdzie jedzie jako kandydat, wożony jest prywatnym samochodem.



    Próbowaliśmy się skontaktować wczoraj z Bogdanem Wikierą telefonicznie. Jego telefon komórkowy podniósł ktoś, kto się przedstawił jako sekretarka. Zapytał co nas interesuje, a kiedy powiedzieliśmy, że wyrok, usłyszeliśmy ku naszemu zdumieniu: - Nie było żadnego wyroku.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo