Prezydenci w drugiej turze

    Prezydenci w drugiej turze

    Agata DZIEKAN, Wioletta WOJTKOWIAK, Joanna STEFAŃSKA, Paulina STROJNA, Arkadiusz KIELAR, Tomasz TĘCZA

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Adrian Pyszczek, Bartek Zając i Magdalena Wiśniewska, uczniowie klasy maturalnej z Tarnobrzega nie są zdecydowani na pójście do wyborów. Nie mają nadziei

    Adrian Pyszczek, Bartek Zając i Magdalena Wiśniewska, uczniowie klasy maturalnej z Tarnobrzega nie są zdecydowani na pójście do wyborów. Nie mają nadziei na to, że będzie lepiej. ©W. Wojtkowiak

    Adrian Pyszczek, Bartek Zając i Magdalena Wiśniewska, uczniowie klasy maturalnej z Tarnobrzega nie są zdecydowani na pójście do wyborów. Nie mają nadziei

    Adrian Pyszczek, Bartek Zając i Magdalena Wiśniewska, uczniowie klasy maturalnej z Tarnobrzega nie są zdecydowani na pójście do wyborów. Nie mają nadziei na to, że będzie lepiej. ©W. Wojtkowiak

    Dzisiaj wyniki naszego ostatniego sondażu przed wyborami samorządowymi. W niedzielę głosujemy w najważniejszych wyborach. W Mielcu wyborcy faworyzują obecnego prezydenta Janusza Chodorowskiego. W Stalowej Woli i Tarnobrzegu szykują się drugie tury.



    TARNOBRZEG. MASTALERZ I DZIUBIŃSKI W DRUGIEJ TURZE



    Gdyby wybory odbyły się dziś, w drugiej turze, jak było cztery lata temu, zmierzyliby się główni rywale - urzędujący prezydent Jan Dziubiński i Norbert Mastalerz, kandydat lewicy. Na trzecim miejscu znalazłby się Witold Bochyński z Platformy Obywatelskiej.



    Już wrześniowy ranking poparcia dla kandydatów dawał prowadzenie Janowi Dziubińskiemu. Prezydent, rekomendowany przez Prawo i Sprawiedliwość, ma stałą grupę zwolenników o przekonaniach prawicowych. Utrzymał swoją pozycję, a w kampanii pomogły mu prowadzone inwestycje.



    - Tyle się teraz buduje, to co widzę odbieram dobrze - mówi Zofia, 55-letnia dyżurna ruchu na kolei.



    Od września znacznie przybyło wyborców, którzy oczekują zmian na stanowisku prezydenta. Zaufaniem obdarzają kandydata lewicy Norberta Mastalerza, który wygrywał w pierwszym sondażu.



    - Tylko on. W ogóle prawica mnie nie zadowala. To obłuda i zakłamanie - uważa Czesław, 57-letni kierowca zawodowy.



    Młodsi ankietowani zwracali uwagę, że lider "Ratujmy Tarnobrzeg", jako jedyny z kandydujących prowadzi bardzo aktywną kampanię, ma odważne propozycje, a nie posługuje się wytartymi pustymi hasłami. Tę niewielką różnicę między Dziubińskim, a Mastalerzem można traktować na korzyć obydwu kandydatów.



    Trzeciemu z trójki Witoldowi Bochyńskiemu, z Platformy Obywatelskiej, nie przydała popularności późno rozpoczęta kampania wyborcza. Socjolog nazywa to efektem "nowej twarzy" na mapie lokalnej aktywności. Przez ostatnie lata Bochyński nie zapisał się w świadomości mieszkańców i ma to swoje odzwierciedlenie w notowaniach.



    Jednak na lidera Platformy często wskazywali zmęczeni odwieczną rywalizacją starych kandydatów. - Dziubiński już ma dosyć, Mastalerza za bardzo nie znam. Bochyński z nich najlepszy - uznał Józef, 63-letni leśnik.



    Wyniki sondażu tego nie wskazują, ale reakcje niezdecydowanych ankietowanych są ostrzeżeniem dla wszystkich kandydatów. Nie wciąganie mieszkańców do publicznych debat lub unikanie ich - to duży błąd. Kampania jest nijaka i pozbawiona wyrazu. Ograniczyła się do wywieszenia plakatów i billboardów, na których hasła pozostaną tylko hasłami.



    Wielu wyborców skarżyło się, że nie znają kandydatów, bo ci nie organizowali wieców wyborczych. Zamiast docierać bezpośrednio do swoich wyborców chowają się za nazwami swoich ugrupowań. To wszystko nie powoduje znaczącego wzrostu dyskusji i emocji przez mieszkańców, a temperatura wyborcza w mieście jest najwyżej umiarkowana.



    MIELEC. JANUSZ CHODOROWSKI PROWADZI



    Chociaż Janusz Chodorowski, podobnie, jak w poprzednim naszym sondażu, uzyskał największą liczbę głosów, jego przewaga w porównaniu z kolejnym kandydatami nie jest już tak znacząca.



    Ludzie podkreślają, że ostatnio Mielec się rozwija, więc jest za co cenić obecnego prezydenta. Wielu jednak woli jego tylko dlatego, że obawia się czterech pozostałych, którzy wydają im się mniej godni zaufania. - Oni wszyscy już byli, zajmowali jakieś stanowiska. Powinni przyjść nowi, młodzi. A że nikogo takiego nie ma, to niech zostanie ten, który jest - komentują.



    Drugi wynik uzyskał Leszek Deptuła, obecnie marszałek województwa podkarpackiego. Wydaje się więc, że pewnie ten rywal może najbardziej zagrozić obecnemu prezydentowi.



    Na trzecie miejsce przesunął się Andrzej Skowron. 35-letni kandydat właśnie ze względu na swój stosunkowo młody wiek pewnie zdobyłby więcej głosów, gdyby nie jego wcześniejsze powiązania z Ligą Polskich Rodzin. Sporo osób, które początkowo zastanawiały się nad wskazaniem jego nazwiska, ten fakt odstraszył.



    Czwarty jest Marek Paprocki. W naszym sondażu sprzed kilku tygodni dorównywał w liczbie głosów Leszkowi Deptule. Teraz wyraźnie jego notowania spadły.



    Za małą liczbę głosów dla Krzysztofa Popiołka odpowiada pewnie fakt, że ludzie w Mielcu nie za bardzo go znają. Głosują na niego raczej tylko ci, którzy są równocześnie gorącymi zwolennikami Prawa i Sprawiedliwości. Głos oddają na niego przeważnie ludzie starsi.



    W Mielcu sporo jest też osób, które zarzekają się, że nie pójdą głosować.



    STALOWA WOLA. DEPCZĄ SOBIE PO PIĘTACH



    W Stalowej Woli wśród kandydatów na prezydenta... ścisk. Najwięcej głosów otrzymała Janina Sagatowska z Prawa i Sprawiedliwość, ale po piętach depczą jej rywale.



    W poprzedniej sondzie najwięcej głosów zebrał Janusz Kotulski, z Komitetu Wyborczego Stalowa Wola Naprzód. Sagatowska była tuż za nim. Jednak im bliżej wyborów, tym większe zainteresowanie wśród wyborców. I co za tym idzie, większy "rozstrzał" głosów. Dlatego różnice pomiędzy poszczególnymi kandydatami nie są duże, nikt wyraźnie nie "odskoczył" pozostałym.



    Widać też wzrost poparcia dla obecnego prezydenta Stalowej Woli, Andrzeja Szlęzaka, który goni czołówkę. Zaskakująco dużo głosów otrzymał Janusz Zarzeczny z Platformy Obywatelskiej, który znalazł się tuż za Sagatowską. Niewielka jest też grupa osób, która jednoznacznie zadeklarowała, że na wybory nie pójdzie, lub która nie ma jeszcze swojego kandydata.



    - Nie pójdę i już - skwitowała starsza pani swoją decyzję, nie wdając się w dłuższą rozmowę. Dyskusje o wyborach stają się jednak coraz gorętsze.



    - Panie, ja nie zagłosuję na pewno na tych, co rozkradli Polskę, będę głosował na patriotów - przekonywał jeden ze stalowowolskich emerytów.



    Młodzi ludzie za to patrzą na wybory samorządowe z zupełnie innej perspektywy.

    - Nie interesują nas partyjne podziały wśród kandydatów - deklarują Ania i Paweł, licealiści, którzy po raz pierwszy wezmą udział w wyborach samorządowych. - Chcemy przede wszystkim, by rozwijało się nasze miasto, a młodzi ludzie nie musieli z niego uciekać za granicę, jak wielu naszych znajomych, zwłaszcza po studiach. By była tu praca i szansa na zawodową karierę. Ale także miejsca, gdzie można odpocząć, uprawiać sport i bawić się. I w przypadku Stalowej Woli liczymy na powstanie jakiegoś wyraźnie wydzielonego centrum, jak w innych miastach. Ci, którzy nam to obiecają, będą mieli nasze głosy.





    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo