Doktor z władzą na hektarach

    Doktor z władzą na hektarach

    Zdzisław SUROWANIEC <a href="mailto:surowaniec@echodnia.eu" target="_blank" class=menu>surowaniec@echodnia.eu</a>

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Janusz Zarzeczny z PO zdobył imponującą liczbę głosów w wyborach na radnego, choć nie został prezydentem, o co zabiegał.

    Janusz Zarzeczny z PO zdobył imponującą liczbę głosów w wyborach na radnego, choć nie został prezydentem, o co zabiegał. ©Z. Surowaniec

    Janusz Zarzeczny z PO zdobył imponującą liczbę głosów w wyborach na radnego, choć nie został prezydentem, o co zabiegał.

    Janusz Zarzeczny z PO zdobył imponującą liczbę głosów w wyborach na radnego, choć nie został prezydentem, o co zabiegał. ©Z. Surowaniec

    21-letni Lucjusz Nadbereżny, najmłodszy radny w historii Stalowej Woli. Z. Surowaniec

    21-letni Lucjusz Nadbereżny, najmłodszy radny w historii Stalowej Woli.
    (fot. Z. Surowaniec)

    Wybory w Stalowej Woli i w powiecie miały sporo zaskakujących zdarzeń. Jedni dostali od wyborców "po łapach", inni mogli się poczuć nagrodzeni przez los.
    Sławomir Serafin, doktor prawa, został wójtem w bojanowskiej gminie. Z. Surowaniec

    Sławomir Serafin, doktor prawa, został wójtem w bojanowskiej gminie.
    (fot. Z. Surowaniec)




    W Bojanowie szykują się duże zmiany.
    Ta najbiedniejsza w powiecie gmina postanowiła zmienić wójta i już w pierwszej turze wybrała sobie na to stanowisko doktora prawa, 32-letniego Sławomira Serafina, związanego ze stalowowolskim Wydziałem Zamiejscowym Nauk o Społeczeństwie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.



    - To strzał nie w dziesiątkę, tylko w setkę - entuzjazmuje się Jan Kotwica z Przyszowa, właściciel firmy budowlanej. Serafin jest związany z Prawem i Sprawiedliwością.

    - Będzie pan doktorem na hektarach - śmieję się do wójta elekta. - To bardzo ciekawe jak pan jako naukowiec poradzi sobie z gminnymi problemami? - dociekam.



    GMINIE POTRZEBA PIENIĘDZY



    Doktor Serafin jest adiunktem w instytucie prawa, specjalizuje się w administracji publicznej i prawie administracyjnym. Ta wiedza może być bardzo cenna w rządzeniu. A gmina potrzebuje dużych pieniędzy, bo potrzeby są olbrzymie. Przy głównej drodze w Przyszowie stoi od kilku lat niewykończona szkoła, szkoła podstawowa w Gwoźdzcu nie ma nawet bieżącej wody i toalet, drogi są w takim stanie, jakby je czołgi rozjeździły.



    Doktor Serafin, którego po wyborach dopadło zapalenie korzonków, ma nadzieję szybko zebrać siły i po zaprzysiężeniu rzucić się do budowy dróg i wodociągu. Chce także zrobić z gminy atrakcję turystyczną. - Bo takie krajobrazy jakie tu są, z resztkami Puszczy Sandomierskiej, to prawdziwy skarb - uważa.



    - Poznałem bolączki gminy, bo dwa razy w trakcie kampanii ją objechałem - przyznaje. Mieszka natomiast w Stanach. To taka wieś, która z nazwy bardzo mocno kojarzy się z mocarstwem po drugiej stronie kuli ziemskiej. Wójt elekt, jak przystało na mieszkańca Stanów, był w Stanach Zjednoczonych i potrafi rozmawiać po angielsku. Bardzo mu się to przyda, kiedy przyjdzie zachęcać do inwestowania zagraniczny kapitał.



    PLATFORMA W RADZIE



    Szczególnie nagrodzeni przez wyborców zostali "platformersi". "Platformersi", czyli Platforma Obywatelska udowodnili, że do lamusa można włożyć stwierdzenie, że na Podkarpaciu nie ma czego szukać. Stalowa Wola po raz pierwszy w będzie mieć Platformę w Radzie Powiatu (dwa mandaty) i w mieście (trzy mandaty). Do tego Michał Rutkowski z Platformy Obywatelskiej dostał się do Sejmiku.



    Janusz Zarzeczny z Platformy przegrał wybory na prezydenta Stalowej Woli. Na dziewięciu kandydatów zajął piąte miejsce, z wynikiem 8,1 procent. - Powalczymy za cztery lata - ma nadzieję na zwycięstwo. Na razie osłodą dla niego może być inny wynik. Dostał się do Rady Powiatu dzięki 1472 głosom, jakie otrzymał. Taka liczba głosów to absolutny rekord w powiecie, a nawet w regionie. - Mało brakowało, a mielibyśmy trzeci mandat w powiecie - mówi.



    Czy Platforma nawiąże współpracę ze zwycięskim Prawem i Sprawiedliwością, któremu jednak zabrakło odrobinę do samodzielnych rządów w mieście i powiecie? - Wszystko się okaże za kilka dni, wszystko zależy od tego, czy się dogadają politycy na górze. Do tej pory nikt nie wykona żadnego ruchu - uważa Michał Rutkowski.



    NAJMŁODSZY W HISTORII



    Stalowa Wola zafundowała sobie najmłodszego w swojej historii radnego miejskiego. To 21-letni Lucjusz Nadbereżny, członek Prawa i Sprawiedliwości. Jak na debiutanta otrzymał imponującą liczbę głosów - 344. To znacznie więcej od starych wyg, które po raz kolejny dostały się do Rady. W okręgu obejmującym osiedla Charzewice, Piaski, Poręby i Młodynie był najlepszy zaraz po Stanisławie Cisku z Prawa i Sprawiedliwości, który dostał 782 głosy.



    Lucjusz jest na trzecim roku politologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie i na pierwszym roku na Wydziale Prawa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Podczas kampanii wyborczej zrezygnował z dziennych studiów w Lublinie i przeniósł się do Wydziału Zamiejscowego w Stalowej Woli.



    Lucjusz szacuje, że poparło go tylko trzydzieści procent młodych, a reszta to były osoby po czterdziestce. Czym sobie zjednał wyborców? - Zostałem oceniony po tym, jak mnie ludzie widzą na co dzień. A na co dzień jestem w kościele, prowadzę grupę ministrantów, jestem przy odmawianiu różańca, na roratach - wylicza. Jego mama jest katechetką, tato ma sklep na rozwadowskiej górce.



    Przyznaje, że bliska mu jest Platforma, jednak w Prawie i Sprawiedliwości podoba mu się większa skuteczność. - Na przykładzie braci Kaczyńskich można zauważyć, że są konsekwentni, realizują założenia swojego programu - tłumaczy swoje sympatie dla tej partii.



    - Znajomi pukali się w głowę, że zrezygnowałem ze studiów dziennych w Lublinie i wybrałem studiowanie w Stalowej Woli - przyznaje. Jednak uważa, że Stalowa Wola ma swój urok, o czym świadczy to, ze studiuje tu wiele osób z innych miast.



    CZEKAJCIE NA MNIE!



    Na koniec przedwyborcza historia pewnego listu do pracowników zatrudnionych w Urzędzie Miasta i spółkach miejskich, jaki na tablicach ogłoszeń rozwiesił kandydat na prezydenta Janusz Kotulski, lider komitetu Stalowa Wola Naprzód. Nie tylko chętny, ale i pewny rychłego zwycięstwa napisał: "Niedługo wybierzemy nowego prezydenta, który ruszy Stalową Wolę Naprzód. Chcę w tej pracy wykorzystać wasze doświadczenie, waszą znajomość spraw i zaangażowanie w wykonywane zadania. Liczę, że w pełni będę mógł korzystać z waszego bogactwa. Zachęcam do wytrwania i liczę na waszą współpracę po wygranych wyborach samorządowych".



    Pracownicy wytrwali, ale zawiedli wyborcy, którzy Januszowi Kotulskiemu nie dali satysfakcji rozkoszowania się władzą prezydencką. Dostał tylko 15,3 procent głosów. Został "tylko" radnym.



    PAN DOKTOR U WŁADZY



    Bardzo ciekawie było też w gminach powiatu Stalowa Wola. Najwyższe poparcie w powiecie uzyskał Jan Pyrkosz w Radomyślu nad Sanem - 73,6 procent. To bardzo duże poparcie, większe niż przed czterema laty, kiedy w pierwszej turze dostał 44,8 procent głosów, a dopiero w drugiej 60 procent. Pyrkosz miał poparcie Prawa i Sprawiedliwości.



    Także Pysznica wybrała sobie już wójta. Został nim Taduesz Bąk. Odbył się pasjonujący pojedynek. Co rzadko się zdarza, z walki o ponowną elekcję zrezygnował wójt Zygmunt Cholewiński. Zaryzykował, stanął do rywalizacji o mandat do sejmiku i wygrał z listy Prawa i Sprawiedliwości. Ma nawet szanse na udział we władzach podkarpackiego samorządu.



    O fotel po Cholewińskim postanowił zawalczyć jego zastępca Tadeusz Bąk, także z Prawa i Sprawiedliwości. To postać mało znana, zawsze pracował w cieniu Cholewińskiego, nigdy go nie było widać w gazetach czy na uroczystościach. Typowy człowiek od roboty. Za rywala miał znaną postać - starostę Bronisława Tofila, człowieka związanego rodzinną z pysznicką gminą, popieranego przez komitet Lewica i Demokraci. Na plotkarskiej giełdzie Tofilowi dawano spore szanse na zwycięstwo, bo przed czterema laty przegrał z Cholewińskim. Dawano, ale wyborcy byli innego zdania i przegrał.



    W Bojanowie do wyborów na wójta stanął człowiek nie związany do tej pory z lokalną władzą 32-letni Sławomir Serafin. Popierany Przez Prawo i Sprawiedliwość, jest doktorem nauk prawnych, wykładowcą na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Już w pierwszej turze pokonał jedynego rywala Zygmunta Grzywacza.





    Radomyśl nad Sanem

    - Jan Pyrkosz wygrał w pierwszej turze. Dostał 1917 głosów, co się przeliczyło na 73,6 procent poparcia. Pyrkosz miał poparcie Prawa i Sprawiedliwości. Jest żonaty, ma wyższe wykształcenie administracyjne, w rubryce zawód pisze pracownik samorządowy.

    Pysznica

    - Taduesz Bąk wygrał w pierwszej turze. Zebrał 1645 głosów, co mu dało 54,9 procent poparcia. Awansował z zastępcy na wójta. Ma 50 lat, wykształcenie średnie, od lat związany jest z pracą w samorządzie.

    Bojanów

    - W pierwszej turze wygrał 32-letni Sławomir Serafin. Popierany Przez Prawo i Sprawiedliwość, jest doktorem nauk prawnych, wykładowcą na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Dostał 1433 głosy, czyli 54,4 procent poparcia.

    Zaleszany

    - Będzie druga tura. Urzędujący od kilku kadencji wójt Andrzej Karaś, startujący pod szyldem własnego komitetu Nasza Gmina, dostał 1735 głosy, co mu dało 45,2 procent poparcia. W drugiej turze zmierzy się ze Stanisławem Guźlą, popieranym przez Prawo i Sprawiedliwość, który uzyskał 1654 głosów.

    Zaklików

    - Będzie druga tura. Urzędujący wójt 57-letni Ryszard Polański dostał 1473 głosy, co mu dało 47,9 procent poparcia. Jego rywalem będzie Zdzisław Wójcik z Polskiego Stronnictwa Ludowego, który zebrał 957 głosów czyli 31,1 procent poparcia.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo