Dobro dobrem powraca

    Joanna PIECHUTA <a href="mailto:piechuta@echodnia.eu" target="_blank" class=menu>piechuta@echodnia.eu</a>

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Halina Dąbrowska - Wolontariusz Roku 2006 w Stalowej Woli, jest prezesem Stowarzyszenia Kobiet po Mastektomii "Amazonka" i THE INTERNATIONAL

    Halina Dąbrowska - Wolontariusz Roku 2006 w Stalowej Woli, jest prezesem Stowarzyszenia Kobiet po Mastektomii "Amazonka" i THE INTERNATIONAL Y’MEN CLUB STALOWA WOLA, pracuje w sekretariacie Miejskiego Domu Kultury w Stalowej Woli.

    Halina Dąbrowska - Wolontariusz Roku 2006 w Stalowej Woli, jest prezesem Stowarzyszenia Kobiet po Mastektomii "Amazonka" i THE INTERNATIONAL

    Halina Dąbrowska - Wolontariusz Roku 2006 w Stalowej Woli, jest prezesem Stowarzyszenia Kobiet po Mastektomii "Amazonka" i THE INTERNATIONAL Y’MEN CLUB STALOWA WOLA, pracuje w sekretariacie Miejskiego Domu Kultury w Stalowej Woli.

    Aneta Chodorowska - zajęła II miejsce w konkursie. Jest studentką IV roku psychologii w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w Stalowej Woli. Pomagała w różny sposób, między innymi prowadziła biuro pośrednictwa pracy wolontarystycznej, udzielała korepetycji dzieciom ze świetlicy Tęcza, zanosiła obiady osobom starszym.

    Aneta Chodorowska - zajęła II miejsce w konkursie. Jest studentką IV roku psychologii w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w Stalowej Woli. Pomagała w różny sposób, między innymi prowadziła biuro pośrednictwa pracy wolontarystycznej, udzielała korepetycji dzieciom ze świetlicy Tęcza, zanosiła obiady osobom starszym.

    - Sam wybór i nominacja były dla mnie dużym zaskoczeniem - mówi Halina Dąbrowska, Wolontariuszka Roku 2006 w Stalowej Woli.
    Grupa wolontariatu AGAPE - Trzecie miejsce w konkursie. Grupę tworzą studenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w Stalowej Woli. Odwiedzają podopiecznych Domu Dziecka, Domu Pomocy Społecznej, zamierzają też rozpocząć współpracę ze Stowarzyszeniem "Oratorium". Samotnym starszym osobom robią zakupy, prowadzą do kościoła. autor

    Grupa wolontariatu AGAPE - Trzecie miejsce w konkursie. Grupę tworzą studenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w Stalowej Woli. Odwiedzają podopiecznych Domu Dziecka, Domu Pomocy Społecznej, zamierzają też rozpocząć współpracę ze Stowarzyszeniem "Oratorium". Samotnym starszym osobom robią zakupy, prowadzą do kościoła.
    (fot. autor)




    Pani Halina podkreśla skromnie: - Ale to nie tylko moja praca, to zasługa wszystkich osób działających ze mną. Jej znajome: każda z nas, która potrzebuje wsparcia, może na nią liczyć. Jest bardzo dobrym organizatorem, potrafi scementować wszystkich.



    - Nie mam słów uznania dla Halinki, gdyby nie ona, to stowarzyszenie pewnie by przestało istnieć - mówi o swojej koleżance Ryszarda Wdowiak. - Nie ma takiej drugiej osoby, która by była sercem oddana nam wszystkim. Trzeba mieć czas i chęci, żeby to robić. Dla nas wiele organizuje, turnusy rehabilitacyjne, wyjazdy integracyjne. Jest bardzo ciepłą osobą, sama wyczuwa, gdy z którąś z koleżanek coś się dzieje, wtedy stara się dotrzeć do niej. Każda z nas, która potrzebuje wsparcia, może na nią liczyć. Jest bardzo dobrym organizatorem, potrafi scementować wszystkich. Dzięki niej w klubie zawsze się coś dzieje, a to przyciąga dziewczyny.



    NAJWAŻNIEJSZA DOBRA ATMOSFERA

    Pani Dąbrowska działa w dwóch stowarzyszeniach - Kobiet po Mastektomii Amazonka i THE INTERNATIONAL Y’MEN CLUB STALOWA WOLA. W pierwszym oficjalnie są 93 kobiety, ale nieoficjalnie trzy albo cztery razy tyle z terenu powiatu stalowowolskiego, a nawet sąsiednich. Wiedzą, że tu znajdą nie tylko wsparcie.



    - W tym ruchu, gdzie są kobiety po mastektomii, bardzo potrzebne jest wytworzenie atmosfery bliskości, dobrej przyjaźni, to podtrzymuje w trudnych chwilach - mówi Halina Dąbrowska. - Kobiety nie czują się dyskryminowane, izolowane. Wręcz przeciwnie, każda - we wspólnocie - czuje się bardzo ważna.

    Wolontariuszka zaznacza, że trzeba, w sposób, wynikający z sytuacji, coś z siebie dawać, aby osiągnąć określone cele. Ta działalność bardzo ją absorbuje, czasem w domu długo pracuje nad różnymi projektami, nad ich terminowym rozliczaniem. Bo wiarygodność takich organizacji jest bardzo ważna. Dzięki temu wiele udaje się zorganizować.



    KOBIETY ODNAJDUJĄ RADOŚĆ ŻYCIA

    - Działalność Amazonek jest niezwykle potrzebna. Choroby nowotworowe piersi dotykają coraz więcej kobiet - mówi pani Halina. - Wiele z nich przychodząc do nas potrafi odnaleźć na nowo sens życia i cieszyć się nim. W naszym gronie miałyśmy koleżankę, która w szóstym miesiącu ciąży miała mastektomię, później chemioterapię. Była zrozpaczona, potrzebowała naszego wsparcia. Urodziła zdrowe dziecko, teraz maluch ma trzy lata. Ona podniosła się z tragedii, jest bardzo aktywna.



    Amazonki nawzajem się wspierają. Te kobiety, które przeszły chorobę pokazują, że nowotwór nie jest wyrokiem, że można go pokonać i cieszyć się życiem. Doskonałym tego przykładem jest właśnie Wolontariuszka Roku 2006, która 18 lat jest po chorobie.



    W klubie kobiety uświadamiają sobie wzajemnie, że są wartościowe, to że taka choroba jak je spotkała w żadnym stopniu nie wyklucza ich z życia. Często organizują spotkania integracyjne, wspólnie chodzą na basen i ćwiczą na sali gimnastycznej. Co roku wyjeżdżają na turnusy rehabilitacyjne i uczestniczą w ogólnopolskiej pielgrzymce kobiet po mastektomii do Częstochowy. Widzą, że w stowarzyszeniu coś pozytywnego się dzieje, że nie muszą siedzieć w domu, płakać i tylko myśleć o chorobie. Lecz aktywnie włączać się w życie. Owszem jest tam też czas na płacz, współczucie. Ci, którzy przeszli tak poważną chorobę inaczej patrzą na świat. Zaczynają doceniać to, co naprawdę ważne. Oddzielają rzeczy mniej ważne, mało znaczące od tych naprawdę istotnych.



    NIEWAŻNA BRUDNA SZKLANKA

    - Już teraz nie mają znaczenia drobiazgi, nie ważne, że na przykład szklanka w tym momencie jest nieumyta - mówi z uśmiechem pani Dąbrowska.

    - Teraz zupełnie inaczej patrzymy na codzienne życie. Najważniejsze, żeby była dobra atmosfera między ludźmi. Ja cieszę się z każdego przeżytego dnia, w dobrej bliskości innych. To nic, że za oknem pada, to też jest powód do radości. Można wtedy poczytać, spotkać się z koleżanką, pobyć z najbliższymi. Każdy dzień to wielki dar od Boga, bo darem jest to, że żyję, mogę iść do pracy, na działkę.



    MAJĄ NIEWIELE, ALE DUŻO DAJĄ INNYM

    Praca w THE Y’MEN INTERNATIONAL CLUB ma zupełnie innych charakter. To aktywizowanie społeczności lokalnej do wspólnych działań ponad wszelkimi podziałami na rzecz innych.



    - Tu należą tacy, którzy sami mając niejednokrotnie niewiele, wiele dają innym - mówi pani Halina. - W Stalowej Woli jest nas osiem osób aktywnie działających w klubie. Jednak jeśli jest taka potrzeba, do pomocy włączają się też inni, niezrzeszeni. Wychodzimy z inicjatywą do tych ludzi, którzy sobie w danym momencie nie mogą pozwolić na pewne rzeczy. Organizujmy pikniki i inne akcje charytatywne. Wcześniej dużą pomoc od nas otrzymał ośrodek rehabilitacji dzieci niepełnosprawnych w Stalowej Woli. Dzięki loteriom, aukcjom i projektom udało nam się wyposażyć go w nowoczesne urządzenia, kuchnię, przekazaliśmy sprzęt rehabilitacyjny, sprzęt komputerowy, suchy basen. W czasie powodzi sprzed kilku laty skoncentrowaliśmy się na jednej, wielodzietnej rodzinie, której żywioł zabrał wszystko. Dzieci miały wyposażony pokój. Ich ojciec opowiadał, że tak się nim cieszyły, że przez pewien czas prawie z niego nie wychodziły. To było dla nas bardzo wzruszające.



    Wolontariuszka zaznacza, że nie mogą pomóc wszystkim, potrzebującym, bo to nie jest możliwe, ale zawsze znajdzie się ktoś taki, kto szczególnie wymaga wsparcia.



    ZAPACH ZUPY I TARZAN NA DOBRANOC

    Pani Halina pochodzi z rodziny wielodzietnej, jako najstarsza siostra opiekowała się młodszym rodzeństwem. Organizowała im czas, pomagała w odrabianiu lekcji. Wtedy to powoli zaczął się w niej ujawniać duch wolontariusza. Bardzo udzielała się w harcerstwie. Do dziś pamiętają ją ci, którzy kiedyś byli zuchami.



    Wtedy również bardzo angażowała się w to, co robiła. A czasem były to bardzo poważne i odpowiedzialne wyzwania. Na przykład zorganizowanie w latach 60. wycieczki rowerowej do Ulanowa dla czterdziestu 10-, 11-letnich dzieciaków. Oprócz tego były różne obozy, pikniki, wyjazdy.



    - Pamiętam jak podczas tej wycieczki rowerowej dzieci same gotowały zupę na ognisku w dużym kotle, zapach był przecudowny, roznosił się dookoła, nawet jeden z wypoczywających tam panów poprosił o talerz - wspomina. - A dzieciom zupa przyrządzona przez nie samodzielnie smakowała wyjątkowo.



    Czasem zdyscyplinowanie grupy nastoletnich chłopców było nie lada wyzwaniem, ale i na to był sposób. - Trudno było zagonić ich do łóżek o godzinie 22, więc wpadłam na pomysł, zaproponowałam im czytanie fragmentów "Tarzana" drukowanych w jednej z gazet. Czytanie poskutkowało, przez kolejne dni cisza nocna zaczynała się już o 20 dwugodzinnym czytaniem przygód o człowieku z dżungli.



    Wolontariuszka Roku czerpie wiele radości z tego, że może współpracować z innymi w czynieniu dobrych rzeczy. Dobra atmosfera, przyjazne nastawienie do drugiego człowieka, zawsze uskrzydla, dodaje energii.



    - Bardzo dziękuję wszystkim, którzy mnie nominowali do tej nagrody, ale taki splendor jest niepotrzebny - mówi ze skromnością.

    Bo dla niej najważniejsi są ludzie i wspólne realizowanie dobrych celów ponad wszelkimi podziałami.



    3 raz

    Konkurs na Wolontariusza Roku 2006 odbył się po raz trzeci w Stalowej Woli. Zorganizowało go Centrum Wolontariatu i Inicjatyw Obywatelskich. Rozstrzygnięcie nastąpiło 7 grudnia podczas forum organizacji pozarządowych. Był skierowany do wolontariuszy, osób korzystających z ich pomocy, organizacji pozarządowych, instytucji publicznych współpracujących z wolontariatem i wspierających go. Nominowanych do nagrody było 27 osób.




    Działają charytatywnie

    Podziękowania za działalność charytatywną dostali: Stanisław Mrowca, właściciel piekarni - ciastkarni z Janowa Lubelskiego, dostarcza pieczywo do Domu Dziecka im. św. Brata Alberta; Krzysztof Skiba, prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Stalowej Woli, przekazuje nabiał do Domu Dziecka im. św. Brata Alberta; wolontariuszki z Aresztu Śledczego w Nisku.




    Wyróżniona siódemka

    Wolontariusze, którzy zajęli miejsca od 4. do 10. - 4. Marcin Watras, 5. Maria Kupiec, 6.Karolina Jur, 7. Anna Bera, 8. siostry Katarzyna i Małgorzata Kopera, 9. Jadwiga Kucia, 10. Magdalena Bekiesz.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo