Na psoty patrzą z przymrużeniem oka

    Na psoty patrzą z przymrużeniem oka

    Joanna Piechuta piechuta@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Babcie Anna (z lewej) i Irena z wnusią Natalką.

    Babcie Anna (z lewej) i Irena z wnusią Natalką. ©J. Piechuta

    Babcia i dziadek to ktoś wyjątkowy na świecie, chyba każdy to potwierdzi. Mają kilogramy cierpliwości i wyrozumiałości do potomków.
    Babcie Anna (z lewej) i Irena z wnusią Natalką.

    Babcie Anna (z lewej) i Irena z wnusią Natalką. ©J. Piechuta

    - Ja swoich dziadków nie pamiętam, słyszałam o nich tylko z opowiadań, zawsze mi ich brakuje - mówi pani Grażyna, babcia dwóch wnuczek Paulinki i Natalki. - Dobrze jest, gdy dziecko ich ma.

    Pani Grażyna podkreśla, że może poświęcić dziewczynkom więcej czasu niż własnym dzieciom, bo nie pracuje. Gdy wnuczki nie chodziły do szkoły i przedszkola to często się nimi opiekowała.

    Paulinka jest także wnuczką pana Jana. Oboje dziadkowie byli na przedszkolnym przedstawieniu z okazji ich święta. Wnusia była przebrana za aniołka.

    DZIADEK UCZY ŚPIEWAĆ I OPOWIADA BAJKI

    Pan Jan zaznacza, że w jego wieku człowiek musi mieć jakieś zajęcie, sam już nie pracuje zawodowo. A takim niewątpliwie jest opieka i wpływ na wychowanie najmłodszej pociechy.

    - Inne czasy były, gdy ja byłem ojcem, a inne gdy moja córka ma własne dziecko - mówi pan Jan. - Najistotniejsze są jednak więzy rodzinne i one się nie zmieniają w czasie. Bardzo ważne jest podtrzymywanie tych kontaktów, tworzenie takiej atmosfery, aby wnuki dobrze się wychowywały i były szczęśliwe. Robię wszystko co w mojej mocy, żeby tak było.


    Bardzo miło jest być dziadkiem - twierdzi pan Jan. Na zdjęciu z wnuczką Paulinką.
    (fot. J. Piechuta)

    Dziadek często przebywa z Paulinką, gdy jest potrzeba to jej pilnuje. - Zauważyłem, że bardziej kocha się wnuki, jest to inna miłość niż ta do własnego dziecka - mówi. - Nawet córka zwraca mi uwagę, że na zbyt wiele pozwalam Paulince. Ale oczywiście w granicach zdrowego rozsądku.

    Dziadek opowiada bajki, uczy różnych piosenek, bo sam bardzo lubi śpiewać. Takie wspólne spędzanie czasu wpływa na lepsze relacje z dzieckiem. A dziewczynka często pyta kiedy dziadek ją odwiedzi.

    Tak z babcią Grażyną, jak i z dziadkiem Jankiem Paulinka spędza dużo czasu, czy to na działce, czy na wspólnych wyjazdach. Oboje dziadkowie bardzo ją chwalą, podkreślają że bardzo ładnie rysuje.

    NICZEGO NIE ODMÓWIĄ NAJMŁODSZYM

    Pani Irena, babcia czworga wnucząt również twierdzi, że miłość do wnuków jest całkiem inna niż ta do własnych dzieci. - Gdy się osiągnie pewien wiek to inaczej podchodzi się do maluchów - twierdzi. - Jest się nadopiekuńczym w stosunku do nich. Ja bardzo często przebywam z nimi.

    A one chętnie przychodzą na placuszki z jabłkami, placki ziemniaczane, naleśniki babcinej roboty. - Bycie babcią to ogromna radość, te maluchy to jakby kontynuacja dzieci - mówi z uśmiechem pani Anna, babcia dwojga wnucząt.

    Jej synowa dodaje, że babcie bardziej rozpieszczają wnuki niż rodzice. Podkreśla, że są szczególnymi osobami, chcą żeby pociechy miały jak najlepiej. Nie odmówią im niczego, jak o coś poproszą to zaraz dają.

    DYSTANS PRZYCHODZI Z WIEKIEM

    - W tym wieku człowiek z dystansu patrzy na pewne rzeczy, jest bardziej doświadczony, mądrzejszy - zauważa pani Anna. - Ciekawe jest to, że gdy inne maluchy rozrabiają to mnie to nieco denerwuje. Jednak, gdy robią to moje wnuki to wcale mi to nie przeszkadza. Mam do nich więcej cierpliwości, więcej im wybaczam.

    A najmłodsi rzeczywiście mają więcej swobody, gdy przyjdą do babci. Mogą na przykład nieco dłużej pograć na komputerze czy pooglądać telewizję, bo mama wcześniej ich zagania do łóżek.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo