Podkarpacie kulinarną tradycją mocno stoi

    Podkarpacie kulinarną tradycją mocno stoi

    Rafał Adamski tarnobrzeg@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Członkinie Stowarzyszenia Rozwoju i Odnowy Wsi w Brzezówce (pow. rzeszowski) zarejestrowały gomółki, czyli pieczony ser.

    Członkinie Stowarzyszenia Rozwoju i Odnowy Wsi w Brzezówce (pow. rzeszowski) zarejestrowały gomółki, czyli pieczony ser. ©R. Adamski

    Produkty regionalne to szansa na ocalenie starych przepisów kulinarnych oraz atut promocyjny dla wytwórców.
    Członkinie Stowarzyszenia Rozwoju i Odnowy Wsi w Brzezówce (pow. rzeszowski) zarejestrowały gomółki, czyli pieczony ser.

    Członkinie Stowarzyszenia Rozwoju i Odnowy Wsi w Brzezówce (pow. rzeszowski) zarejestrowały gomółki, czyli pieczony ser. ©R. Adamski

    Jan Fołta z Markowej (powiat łańcucki), producent tradycyjnych wędlin

    Jan Fołta z Markowej (powiat łańcucki), producent tradycyjnych wędlin


    - Myślę, że produkty regionalne mają przyszłość. W Markowej żaden zakład nie ma problemu ze zbytem. Oczywiście trzeba dbać jakość. Ze 100 kilogramów mięsa produkuję 70 kilogramów wędlin. Natomiast wielkie wytwórnie potrafią zrobić nawet... 200 kilogramów.



    Nie ma miesiąca, by w województwie podkarpackim nie zarejestrowano kilku spożywczych produktów regionalnych. Są wśród nich wypieki, wędliny, chleby, pierogi, a nawet napoje.

    Przez kilka miesięcy byliśmy na pierwszym miejscu wśród regionów, teraz pokonał nas Śląsk. Specjaliści szacują, że w naszym regionie może być około 500 takich wyrobów. Rywalizacja wśród regionów zapowiada się ostro. Samych rodzajów pierogów jest kilkadziesiąt, do tego też należy doliczyć liczne gatunki wędlin.

    Dla producentów to szansa na dodatkową promocję. Natomiast stowarzyszenia zajmujące się promocją małych ojczyzn liczą też na wzmocnienie lokalnej świadomości i więzi z małym regionem.

    PAMIĘĆ GOSPODYŃ WIEJSKICH

    Regionalne wyroby rejestrują zarówno drobni wytwórcy, jak i większe firmy. Rodzina Maziejuków z Mszany w Beskidzie Niskim zarejestrowała bryndzę kozią i ser kozi wołoski biały lub wędzony. - Kilka lat temu wyprowadziłem się z miasta i postanowiłem zająć się tradycyjnym rolnictwem - mówi Waldemar Maziejuk, który stara się gospodarować metodami ekologicznymi.

    Są też małe stowarzyszenia czy koła gospodyń wiejskich. Np. KGW z Krzeszowa zarejestrowało powidła krzeszowskie oraz kruszon, czyli napój z alkoholem. - To właśnie od członkiń kół gospodyń wiejskich pochodzi większość dawnych receptur - mówi Dorota Jamrozy, z Urzędu Marszałkowskiego.

    Okazją do przypomnienia starych przepisów są coraz liczniejsze konkursy tradycyjnego jadła. Obecnie przygotowuje je chyba każda podkarpacka gmina, a zdarzają się też w miastach.

    Często spożywczy produkt regionalny jest jednym z elementów działalności. Maria i Mieczysław Łabęccy z Ulanowa, którzy zarejestrowali chleb flisacki (zwany chrupackim), zajmują się też flisactwem - organizacją spływów czy kształceniem amatorów flisactwa.
    WĘDLIN NAJWIĘCEJ

    Na liście dominują wyroby mięsne - jest ich prawie 20. Poza niektórymi przypadkami, np. kiełbasy głogowskiej, zarejestrowanej przez lokalne stowarzyszenie, jest to zasługa kilku zakładów mięsnych. Aż sześć takich produktów pochodzi z zakładu Taurus z Pilzna. - Nasza firma postawiła na regionalność - mówi Paweł Szanduła z Taurusa. - Poza zakładem mięsnym, mamy też zakład garmażeryjny, który produkuje rozmaite pierogi. Pięć gatunków jest już zarejestrowane jako regionalne.

    Na regionalność postawili też inni średni producenci: Jasiołka z Dukli i Smak-Eko z Górna czy Jan Fołta z Markowej. - Nasz zakład nie będzie się już rozbudowywał, bo obawiamy się, iż masowość produkcji odbiłaby się na jakości - mówi Eugeniusz Bernat ze Smak-Eko.

    Mimo iż w Markowej jest kilku tradycyjnych rzeźników tylko Fołta zadbał o rejestrację tych wyrobów.

    PRZYSZŁOŚĆ PRZED NIMI

    Zainteresowanie tradycyjnymi jest coraz większe, zwłaszcza tymi mięsnymi. Jan Fołta twierdzi, że nie ma żadnych problemów ze zbytem swoich wyrobów. Pojawiają się już podróbki, np. kiełbasa o nazwie markowa, wcale nieprodukowana w podłańcuckiej wsi. O zjawisku fałszowania mówią też przedstawiciele Smak-Eko.- Nie sądzę, by stał się to produkt masowy, na który będzie duży zbyt - uważa z kolei Waldemar Maziejuk. - Na razie ludzie kupują to do smaku, jako rarytas.

    W Rzeszowie są plany utworzenia lokalu, który podawałby tylko tradycyjne produkty regionalne. W całym regionie jest kilka miejsc, gdzie można zamówić niektóre z regionalnych potraw. Tradycyjne jedzenie jest droższe, gdyż trzeba poświęcić więcej czasu na jego przygotowanie. Wykluczone są sztuczne konserwanty i polepszacze.

    JAK ZAREJESTROWAĆ?

    Rolnicy czy zakłady, które produkują wyroby regionalne, powinni zgłosić się do Urzędu Marszałkowskiego, by bezpłatnie zarejestrować swój wyrób jako regionalny. Jeśli kilku producentów zawiąże grupę (nawet nieformalną), to mogą wystąpić o ochronę marki i nazwy do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Ochronie będą podlegać miejsce pochodzenia (powidła krzeszowskie mogą być produkowane tylko w Krzeszowie), receptura (do miodu nie można dodawać cukru) oraz nazwa (nie można nazywać podróbek kiełbasa markowa czy ser a la oscypek).

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo