Dolar słaby, ale popularny

    Dolar słaby, ale popularny

    Jarosław Panek

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Mnóstwo podkarpackich rodzin ma przynajmniej jedną osobę w Ameryce, stąd nic dziwnego, że przywożone zza oceanu dolary, są u nas tak popularne.

    Mnóstwo podkarpackich rodzin ma przynajmniej jedną osobę w Ameryce, stąd nic dziwnego, że przywożone zza oceanu dolary, są u nas tak popularne.

    Amerykańska waluta jest najtańsza od jedenastu lat. Dolar w skupie w podkarpackich kantorach kosztuje już poniżej 2,70 złotego.
    Mnóstwo podkarpackich rodzin ma przynajmniej jedną osobę w Ameryce, stąd nic dziwnego, że przywożone zza oceanu dolary, są u nas tak popularne.

    Mnóstwo podkarpackich rodzin ma przynajmniej jedną osobę w Ameryce, stąd nic dziwnego, że przywożone zza oceanu dolary, są u nas tak popularne.

    Narzekają eksporterzy i mieszkańcy naszego regionu, którzy od wielu lat właśnie w amerykańskiej walucie trzymają oszczędności. Ale paniki nie ma i mało kto sprzedaje "zielone".

    Ekonomiści i analitycy byli od wielu lat zgodni, że wraz z wejściem do Unii Europejskiej, złotówka będzie się umacniać, a inne waluty tanieć. Ale tak taniego dolara nie widzieliśmy w Polsce od… jedenastu lat. Uderza to w podkarpackich eksporterów, ale także w mieszkańców naszego regionu, którzy wciąż trzymają oszczędności właśnie w amerykańskiej walucie. Ba, pod tym względem wyprzedzamy nawet inne regiony kraju, co wiąże się z długoletnią tradycją emigracji do Stanów Zjednoczonych.

    Mnóstwo podkarpackich rodzin ma przynajmniej jedną osobę w Ameryce, stąd nic dziwnego, że przywożone zza oceanu dolary, są u nas tak popularne. Zwłaszcza, że niektóre banki, jak choćby najpopularniejszy PKO BP, oferuje na dłuższych lokatach dolarowych nawet lepsze oprocentowanie niż na złotowych. Dlatego, mimo spadającej drastycznie wartości amerykańskiej waluty, mało kto się jej pozbywa. Ale to nie znaczy, że nikt nie narzeka.

    - Jeśli ktoś kupił dolary kilka lat temu i do dziś je trzyma, to stracił nawet 30 procent. W tej chwili nikt ich nie sprzedaje, bo wszyscy liczą na wyższą cenę. Ale niektórzy są zmuszeni, gdyż akurat kupują dom albo samochód. I wtedy przychodzą do kantorów, przecierają oczy ze zdumienia, że kurs taki niski i… tracą. Niektórzy potracili czasem po kilka tysięcy złotych na taniejących "zielonych" - mówi Piotr Godlewski, kasjer tarnobrzeskiego kantoru Helmut.

    Powody do narzekania mają także eksporterzy. Na szczęście większość sprzedaży zagranicę stalowowolskie i mieleckie firmy realizują do krajów europejskich. Euro też tanieje, ale nie w takim stopniu jak dolar, co spowodowane jest nie tyle polską niechęcią do amerykańskiej waluty, a jej międzynarodową słabością.

    - Rosną nam koszty, musimy płacić większe pensje, większe rachunki za gaz, prąd, itp., a tymczasem spadają przychody, bo cena za nasze produkty w euro czy dolarach się nie zmienia, ale po przeliczeniu dostajemy za swoją produkcję mniej złotówek - wyjaśnia trudną sytuację eksporterów prezes Regionalnej Izby Gospodarczej ze Stalowej Woli, Ryszard Kapusta.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo