Miss strasznie się cieszyły (video)

    Miss strasznie się cieszyły (video)

    Dorota Klusek

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Ania Hoszowska podczas prezentacji w stroju kąpielowym.

    Ania Hoszowska podczas prezentacji w stroju kąpielowym. ©D. Łukasik

    Co czuły dziewczyny, o co pytali jurorzy, jak smakuje zwycięstwo? Towarzyszyliśmy naszym miss podczas ćwierćfinałów.
    Ania Hoszowska podczas prezentacji w stroju kąpielowym.

    Ania Hoszowska podczas prezentacji w stroju kąpielowym. ©D. Łukasik



    Wstały bardzo wcześnie, a dwie z nich w ogóle nie spały. Wszystko po to, by na południe zdążyć do Łodzi. Ania, Larysa, Iza, Diana i Asia - pięć tegorocznych laureatek Miss Polonia Podkarpacia walczyło w środę w ćwierćfinałach Miss Polonia 2007.

    - Jesteście bardzo piękne, wytrwałe i dzielne. Dziękujemy wam, że tak dobrze zniosłyście trudy całego castingu - takie słowa usłyszały zaraz przed ogłoszeniem wyników dziewczyny, które uczestniczyły w środowych ćwierćfinałach konkursu Miss Polonia 2007.

    BEZ SNU

    A dzień ten do najłatwiejszych nie należał i był wyjątkowo długi, o czym najlepiej wiedzą reprezentantki naszego regionu. Iza Uzdejczyk, Joanna Szczepek i Ania Hoszowska już o godzinie piątej musiały wyjechać z domu, by do Łodzi dotrzeć na czas, czyli na godzinę 12.

    - Wczoraj poszłam spać wyjątkowo wcześnie, bo o godzinie 21, tylko po to, żeby dziś dobrze się czuć i nie być zmęczoną - wyjaśniła Iza.

    Jednak nie wszystkie nasze piękne reprezentantki postąpiły tak roztropnie. - W ogóle dzisiaj nie spałam - wyznała Larysa Zielińska. Podobnie zresztą jak Diana Kaźmierska, obie mieszkanki Mielca. Dlaczego odmówiły sobie snu? - O tej godzinie wyjechałam z moimi rodzicami z domu, ponieważ rano zamierzałam zrobić jeszcze jakieś zakupy - tłumaczyła Diana. - A Larysa zabrała się z nami, w końcu jesteśmy z tego samego miasta.

    Niewyspane i zmęczone, ale za to nie miały sił do tego, by denerwować się. Czy to nie jest zaleta? - śmiała się Diana.


    Larysa Zielińska pokazuje swoje wdzięki.
    (fot. D. Łukasik)

    OKO W OKO Z JUROREM

    Za to nastroje u pozostałych dziewczyn z Podkarpacia nie były takie dobre. - Wczoraj byłyśmy większymi optymistkami, miałyśmy więcej nadziei. Dziś zobaczyłyśmy konkurencję, a ta jest naprawdę poważna - wskazywała na kandydatki z innych regionów Ania Hoszowska.

    W samo południe zaczęła się rozmowa z jurorami za zamkniętymi drzwiami. Grono oceniających, złożone z przedstawicieli biura Miss Polonia oraz z ludzi związanych z konkursem niepokoiło dziewczyny. Czekając pod salą, w której odbywało się spotkanie w "cztery oczy", dziewczyny nerwowo sondowały poprzedniczki, opuszczające pokój. Jak było? O co pytali?

    A jurorzy mogli zapytać o wszystko. Ania Hoszowska, która otrzymała na ćwierćfinałach numer 35 odpowiadała jako pierwsza z naszych reprezentantek. Jak to jest być Miss Polonia Ziemi Podkarpacia? Jak zareagowali jej wykładowcy na studiach na wieść o sukcesie? Zapytana dlaczego wzięła udział w wyborach, powiedziała: - Kiedyś zostałam Miss Polonia Nastolatek i wówczas obiecałam sobie, że kiedyś zostanę prawdziwą miss. Takie mam marzenie.

    PYTANIE O MARZENIA

    Z kolei Larysa Zielińska, numer startowy 36, miała zachęcić jurorów do odwiedzenia rodzinnego Mielca, polecić miejsca godne uwagi. A czego się dowiedziała o sobie po wyborach miss? - Startowałam, ponieważ chciałam się sprawdzić. Dziś nabrałam wiary w siebie, przekonałam się, że jestem atrakcyjną dziewczyną i mogę się podobać - powiedziała jurorom.

    Jakie gazety regionalne czyta, jaką byłaby miss, która z dotychczasowych Miss Polonia najbardziej jej utkwiła w pamięci i dlaczego akurat ta? - to seria pytań dla Izy Uzdejczyk, która otrzymała numer 37.

    Diana Kaźmierska, która już w październiku zacznie studiować matematykę, miała powiedzieć, jakimi argumentami przekonałaby młodych ludzi, że warto się uczyć akurat tego przedmiotu. Jurorów interesowało też to, czego oczekuje po konkursie Miss Polonia, a także o to, co się jej w sobie nie podoba.

    Serię dziewczyn z Podkarpacia zamykała, z numerem 39, Asia Szczepek. Jako ostatnia z naszych kandydatek znalazła się w krzyżowym ogniu pytań jurorów: co ją zaskoczyło w Konkursie Miss Polonia, jaką jest osobą, jej wady i zalety, wreszcie miała powiedzieć, jakie jest jej największe marzenie. Tu odpowiedź była krótka: być szczęśliwa.

    TRUDY CZEKANIA

    Standardowo, u każdej, pojawiało się pytanie o taniec, ruch, sport. Uff… Łatwo nie było, ale dziewczyny były zadowolone. - To była bardzo sympatyczna rozmowa, nie było się czego bać - stwierdziła Diana.

    Rozmowy były krótkie, natomiast czekanie na nie, a także na kolejną prezentację trwało w nieskończoność. Stres, zmęczenie, niewyspanie, stłoczenie w jednym pomieszczeniu dawało się we znaki. Ciągle któraś z dziewczyn poprawiała makijaż i wzdychała: niech się już to wszystko skończy.

    Wreszcie przyszedł kolejny etap eliminacji: pokaz w strojach kąpielowych. Kandydatki przywdziały bikini, nasmarowały ciało olejkami i zeszły na salę, gdzie miały się pokazać przed jurorami. Była to aula wykładowa Społecznej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi.

    Tym razem kandydatki wychodziły na scenę dziesiątkami. Jakie wrażenia? - Nie denerwowałyśmy się - wyjaśniła Larysa po prezentacji. - Już tyle razy pokazywałyśmy się w strojach kąpielowych. My po prostu tego nie lubimy.

    NIE NASTAWIAŁY SIĘ

    Koniec ćwierćfinałów zbliżał się coraz bardziej. Ostatnie pół godziny czekania na wyniki. - Pakujemy się, będziemy wracać do domu - oznajmiła Diana Kaźmierska. Pozostałe miss Podkarpacia też nie tryskały optymizmem. - A dlaczego mamy się nastawiać na coś więcej? - zastanawiała się Iza Uzdejczyk.

    Jednak to, kto zostanie w Łodzi, jurorzy ogłosili o godzinie 18.30. O tym, że jest w półfinałowej trzydziestce szóste, jako pierwsza dowiedziała się Ania Hoszowska. Później dobra informacja dotarła do Larysy Zielińskiej. - Przykro, że zostałyśmy tylko we dwie - mówiła Larysa. - Ale dobrze, że choć dwie dziewczyny będą reprezentowały Podkarpacie. Strasznie się cieszymy - dopowiedziała Ania.

    Do domu wróciły Iza, Diana i Asia. - Szkoda, że nie będziemy kontynuować tej przygody razem - zauważyła Iza. Dobrej strony w tej sytuacji szukała Asia: - Przynajmniej się wyśpimy!

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo