Pierwsza bitwa dla Płocka

    Pierwsza bitwa dla Płocka

    Paweł Kotwica@echoednia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Dmitrij Nikulenkow dwa razy pokonał płockich golkiperów.

    Dmitrij Nikulenkow dwa razy pokonał płockich golkiperów. ©P. Papaj

    Wisła pokonała Vive 32:28 (15:12). O przegranej kielczan zadecydowały słabe początki obu połów meczu.
    Dmitrij Nikulenkow dwa razy pokonał płockich golkiperów.

    Dmitrij Nikulenkow dwa razy pokonał płockich golkiperów. ©P. Papaj

    Kielczanie zagrali zdecydowanie najlepszy mecz w tym sezonie. Walczyli, jednak nie ustrzegli się prostych błędów i do wygranej w Płocku trochę zabrakło.

    Vive pojechało do Płocka bez trzech kontuzjowanych podstawowych zawodników: Piotra Grabarczyka, Tomasza Rosińskiego i Bartosza Konitza. Zapowiedzi gry dwóch ostatnich były "zasłoną dymną", która nie mogła zaskoczyć przeciwnika. Być może z nimi w składzie zespół z Kielc by nie wygrał, ale napędziłby przeciwnikowi większego strachu. Pierwszy raz po 16-miesięcznej przerwie spowodowanej "zawieszeniem" kariery zagrał za to Rafał Bernacki, co było dla płocczan pewną niespodzianką.

    O przegranej kielczan zadecydował początek meczu, kiedy robiąc proste straty w ataku, pozwolili rywalom odskoczyć na pięć bramek. Już do końca spotkania goście "gonili" wynik, ale nie zbliżyli się na mniej niż jednego gola różnicy. Ostatni remis (2:2) notowano w 3 minucie.


    BRAK PRAWEJ STRONY
    Słabym ogniwem zespołu trenera Aleksandra Litowskiego w tym spotkaniu była prawa strona ataku. Na rozegraniu Kamila Sadowskiego szybko zmienił Mateusz Zaremba, ale ten popełniał błąd za błędem - dziwne, że na boisku nie pojawił się doświadczony Mladen Cacić, aż się o to prosiło. Dużo lepiej wyglądała gra na tej pozycji zawodników Wisły, mimo że obaj (Rafał Kuptel, Adam Twardo) są praworęczni. W dodatku reprezentacyjny prawoskrzydłowy Patryk Kuchczyński odnalazł się dopiero w drugiej połowie. Dużo lepiej zagrała lewa strona - Mateusz Jachlewski na skrzydle i Paweł Podsiadło na rozegraniu prawie się nie mylili. Bardzo długo obaj zdobywali większość bramek dla Vive. Podsiadło zdobył wszystkie cztery bramki Vive między 4 a 23 minutą.

    W Wiśle wręcz odwrotnie - obok skutecznie rzucającego karne Tomasza Palucha do bramkowej zdobyczy dokładali się niemal wszyscy zawodnicy. Ale i oni zaczęli się mylić, tym bardziej że w końcówce pierwszej połowy bardzo dobrze zaczął się spisywać Marek Kubiszewski. W 28 minucie po trafieniu Podsiadły z karnego było już tylko 13:12.

    ZNOWU BŁĘDY
    Gdy wydawało się, że nasz zespół stać na doprowadzenie do remisu, tuż po przerwie nastąpiła kolejna seria błędów gości i płoccczanie odskoczyli na pięć bramek. W 45 minucie Zbigniew Kwiatkowski powinien dostać czerwoną kartkę za atak na twarz (faulowany był Zaremba), ale skończyło się na dwuminutowej karze. Kielczanie tracili trochę za dużo łatwych bramek, ale spróbowali jeszcze raz. W 52 minucie po kilku interwencjach Bernackiego i trafieniu Kuchczyńskiego było tylko 27:25. W końcówce wyszło jednak doświadczenie "nafciarzy" - Marszałek obronił rzut karny Podsiadły i jeszcze kilka piłek, a bramki zdobywali inni rutyniarze - Nat, Rafał Kuptel i Iwan Pronin.

    W najbliższą sobotę o godzinie 18 Vive podejmuje Azoty Puławy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo