Sukces Huty Stalowa Wola

    Sukces Huty Stalowa Wola

    Zdzisław Surowaniec

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Tam, gdzie kiedyś można było wjechać co najwyżej rowerem, dziś są imponujące parkingi.

    Tam, gdzie kiedyś można było wjechać co najwyżej rowerem, dziś są imponujące parkingi. ©Z. Surowaniec

    Otwarcie ulicy dzielącej Hutę na dwie części, okazało się bardzo opłacalną inwestycja. Telewizja nakręciła o niej film.
    Tam, gdzie kiedyś można było wjechać co najwyżej rowerem, dziś są imponujące parkingi.

    Tam, gdzie kiedyś można było wjechać co najwyżej rowerem, dziś są imponujące parkingi. ©Z. Surowaniec

    Prezydent Stalowej Woli Andrzej Szlęzak może stanąć na ulicy Grabskiego i zaśpiewać o klepisku, na którym powstało San Francisko. Nowa ulica, przecinająca hutę, została uznana za jedną z najbardziej udanych inwestycji w kraju i na Podkarpaciu.

    W Polsce jest kilka udanych przeróbek starych zakładów na ekskluzywne centra handlowe - Stary Browar w Poznaniu, Silesia City Center w Katowicach , która powstała w miejscu kopalni, dawna rzeźnia w Krakowie przerobiona na Galerię Kazimierz. Udało się także Stalowej Woli.

    Ulica Grabskiego jest tu przykładem na ożywienie zdegradowanych i nieprzydatnych terenów poprzemysłowych.

    Kiedy Huta Stalowa Wola mocno ograniczyła produkcję i zatrudnienie, nagle się okazało, że zajmuje olbrzymią powierzchnię i ma sporo pustych hal na dobrze uzbrojonym terenie. Znaleźli się inwestorzy, którzy korzystając z tego, że część huty objęta została specjalną strefą ekonomiczną, rozkręcili tu produkcję. Znalazła tu zatrudnienie część ludzi zwolnionych z huty.

    WJAZD TYLKO BRAMĄ

    To, co psuło krew biznesmenom, którzy zainwestowali miliony złotych na terenie huty, to była konieczność wjazdu przez bramy zakładu, konieczność poddawania się kontroli ochroniarzom, płacenia za wjazd autem na teren przedsiębiorstwa ogrodzonego kolczastym drutem. Huta jest bowiem zakładem zaliczanym do przemysłu zbrojeniowego i musi być strzeżona.

    Niektórzy właściciele zakładów grozili, że się wyniosą ze Stalowej Woli, jeżeli będą poddawani uciążliwej kontroli na bramach. Wyjściem miało być tak zwane rozgrodzenie czyli wybudowanie drogi przez hutę, z łatwym dostępem do hal i działek oraz ogrodzenie się każdego zakładu należącego do huty.

    Huta zgodziła się na pozbycie bezużytecznych terenów obliczonych na 538 hektarów. Problemem było zdobycie pieniędzy na budowę drogi. Wartość całkowitą projektu wyliczono na 13,76 miliona złotych. Przy budżecie miasta dochodzącym przed kilku laty do 100 milionów złotych był to ciężar nie do udźwignięcia. Na szczęście pomogła Unia, która dofinansowała inwestycję aż w 85 procentach, a swoją dolę dorzucił także budżet państwa - 1,2 miliona złotych.

    1 września 2005 roku roboty przy budowie drogi ruszyły. Po trzynastu miesiącach droga była gotowa.

    ZDJĘTE POSTERUNKI

    Tam, gdzie kiedyś wstęp mieli tylko pracownicy huty, gdzie wejścia strzegły kolczaste druty, nagle we wrześniowy poranek zdjęte zostały posterunki i droga została otwarta. Przecięła hutę na pół, można nią przejechać ze wschodu na zachód od ulicy Solidarności do Bojanowskiej.

    Powstała ulica o szerokości 7 metrów i długości 3,9 kilometra. A na niej dwa skrzyżowania typu małe rondo. Zbudowane zostały kanalizacja deszczowa o długości 3,1 kilometra, chodnik dla pieszych o szerokości 2 metrów, dwukierunkowa ścieżka rowerową o szerokości 3 metrów po której można też jeździć na wrotkach, parkingi dla samochodów osobowych i ciężarowych, zatoki autobusowe w liczbie 10 ze ślicznymi przystankami.

    Odetchnęli właściciele zakładów, którzy już nie musieli poddawać się kontroli na bramach. Oczywiście musieli postawić ogrodzenie wokół zakładów. Otwarty został tajemniczy teren, dostępny do tej pory tylko dla nielicznych. I po obu stronach drogi ruszyły inwestycje. Usadowił się tu miejscowy biznes - Mista, Tasta Armatura, Triumph, Wtór Steel i przybyły nawet ze Stanów Zjednoczonych Iwamet. A w odnodze biegnącej od ulicy Grabskiego jest dolina aluminiowa, gdzie usadowił się niemiecki kapitał.

    Inwestycje realizowane w Stalowej Woli w specjalnej strefie były dla właścicieli przedsiębiorstw trafione. Ulica Grabskiego ułatwiła im poruszanie się. I zgłaszają kolejne życzenie, aby powstała droga przez hutę z południa na północ, w starej "copowskiej" części huty. Właściciele firm zużywających dużo energii elektrycznej z poirytowaniem mówią o elektrowni, którą mają na wyciągnięcie ręki, a skąd nie mogą brać bezpośrednio energii, tylko muszą korzystać z pośredników.

    PRZESZKADZA LAS

    Barierą w korzystaniu z wolnych terenów wzdłuż ulicy Grabskiego są także lasy. Wylesienie czyli ścięcie drzew jest tak kosztowne, że nieopłacalne staje się inwestowanie na tym terenie.

    Po wybudowaniu ulicy Grabskiego miasto musiało jeszcze wyłożyć 100 tysięcy złotych na podniesienie słupa wysokiego napięcia, ponieważ nad ulicą zbyt nisko wisiały przewody i istniało niebezpieczeństwo, że będą o nie zawadzać anteny ciężarowych aut. Groziło to porażaniem prądem.

    Przed dwoma miesiącami wydarzył się tu pierwszy tragiczny wypadek, kiedy rowerzysta, który po pracy próbował przejechać asfaltową nawierzchnię i wjechać na ścieżkę rowerową, został śmiertelnie potrącony przez auto.

    Drogę upatrzyli sobie także amatorzy wyścigów samochodowych. Ale po akcji policji, zrezygnowali z tej zabawy. Odbył się na niej nawet piknik industrialny, z rockową muzyką. Już telewizyjna Jedynka nakręciła o niej film. Ulica tętni życiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo