Mielec > Strażnicy miejscy sprawdzą oznakowanie posesji

    Mielec > Strażnicy miejscy sprawdzą oznakowanie posesji

    Aneta Dyka-Urbańska

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Dyrektor pogotowia ratunkowego alarmuje, że oznakowanie posesji w powiecie jest fatalne.
    Strażnicy miejscy zaczynają wyjątkowo uważnie patrzeć na ściany i płoty posesji w Mielcu. Podczas patroli sprawdzą czy na wszystkich znajdują się tabliczki z numerem. Akcja ma przypomnieć właścicielom obiektów, że oznakowanie budynków to ich obowiązek. Mundurowi będą upominać a potem nakładać kary grzywny - w wysokości 250 złotych.

    Jak podkreśla Arkadiusz Misiak, komendant Straży Miejskiej, obowiązek wyraźnego numerowania nie został wprowadzony ze względów estetycznych.
    Chodzi głównie o to, by ułatwić pracę ekipom ratunkowym: pogotowiu, policji, straży pożarnej czy pogotowiu gazowemu. Kiedy na budynkach brakuje numerów, ratownicy jadą na pamięć. A ta zawodzi, zwłaszcza, jeśli dawno nie było się w danej okolicy.

    O tym, jak ważne jest prawidłowe oznakowane mówi Zbigniew Bober, dyrektor pogotowia: - Bywa, że zmieniają się kierowcy karetek, niektórzy pochodzą z innej okolicy. Nie znają wszystkich zakamarków powiatu. I nagle trafiają na podwórko z blokami, z których każdy jest przy innej ulicy.

    Jak podkreśla Bober, choć miasto jest źle oznakowane, na wsiach jest wręcz katastrofalnie. - Numerów nie ma prawie w ogóle, a te, o które gospodarze się postarali wiszą na przykład od strony domu, która jest niewidoczna z drogi - nie kryje Bober.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo