Marki > Wielka burda sylwestrowa

    Marki > Wielka burda sylwestrowa

    ram

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie


    Policjanci badają okoliczności zdarzeń, jakie rozegrały się w sylwestrowo-noworoczną noc w Markach (gmina Baranów Sandomierski). Grupa rozjuszonych osób dokonała demolki na jednej z posesji.

    Zniszczone częściowo ogrodzenie, przewrócony na bok fiat 126p, wybite szyby w dwóch oknach, zniszczone drzwi. Taki obrazek zastali policjanci, którzy interweniowali wczoraj w Markach.

    - W tej sprawie trzeba będzie przesłuchać wiele osób, aby móc ustalić przyczynę awantury, której skutkiem było zniszczenie mienia.
    Póki co w tej sprawie zatrzymane zostały cztery osoby, które resztę nocy spędziły w komendzie. Po wytrzeźwieniu osoby te zostały przesłuchane - informuje komisarz Beata Jędrzejewska-Wrona, oficer prasowy policji w Tarnobrzegu.
    Zdarzenia rozgrywały się pomiędzy godziną 3 i 4. W remizie strażackiej w Markach odbywała się zabawa sylwestrowa, w której uczestniczyło kilkadziesiąt par. Zabawę w kameralnym gronie zorganizowano również w domu naprzeciw remizy, tam imprezowało kilkoro młodych ludzi.

    Nie wiadomo na razie, dlaczego w pewnej chwili kilkunastoosobowa grupa osób z remizy próbowała dostać się na prywatkę. Doszło do awantury, bo bawiący się w domu ludzie nie chcieli otworzyć drzwi i wpuścić nieproszonych gości.- Rozjuszeni awanturnicy zaczęli niszczyć ogrodzenie posesji, ktoś przewrócił na bok stojący na podwórzu samochód należący do właściciela, zostały także wybite dwie szyby w oknach domu - dodaje komisarz Jędrzejewska-Wrona. - Poszkodowany wstępnie wycenił straty na około 1300 złotych.Policjanci interweniujący na miejscu awantury zatrzymali cztery osoby: 17-letnią dziewczynę oraz mężczyzn w wieku 22, 26 i 18 lat. Wszyscy byli nietrzeźwi, w ich organizmie stwierdzono ponad promil alkoholu. Resztę nocy spędzili w policyjnej izbie zatrzymań, dopiero po wytrzeźwieniu złożyli wyjaśnienia.

    To nie było na Podkarpaciu jedyne zdarzenie związane z sylwestrową nocą. Policja wyjaśnia, jakie były przyczyny śmierci 44-letniego mężczyzny, który zmarł w sali Domu Ludowego w Tajęcinie koło Rzeszowa podczas zabawy sylwestrowej. Wstępnie wykluczono, by mężczyzna padł ofiarą przestępstwa - śmierć mogła być efektem nadużycia alkoholu. Uczestnicy zabawy potwierdzali, że zmarły wypił sporo tego dnia. Przyczynę zgonu ustali sekcja zwłok.

    Od przedwczoraj, od godziny 23, trwają poszukiwania 31-letniego mieszkańca Rymanowa. Mężczyzna nie wrócił do domu, wcześniej odwiedził znajomego w Iwoniczu, obaj pili alkohol. Wobec zaginionego interweniowali wczoraj policjanci. Organizator imprezy sylwestrowej odbywającej się w internacie w Iwoniczu. Wezwano patrol, by wyprowadzić z lokalu intruza.

    31-latek wyszedł z lokalu na prośbę policjantów. Funkcjonariusze podwieźli go na przystanek autobusowy, mówił, że wróci do domu sam. Nie zachodziła potrzeba izolowania go, nie był upojony alkoholem, toteż policjanci zostawili go na przystanku. Około godziny 23 rodzina mężczyzny zgłosiła jego zaginięcie. Policjanci sprawdzili w nocy pieszy szlak łączący Iwonicz z Rymanowem, ale nie znaleźli zaginionego. Trwają jego poszukiwania.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo