Marcin Nowak wystartuje w Pekinie

    Marcin Nowak wystartuje w Pekinie

    Piotr Szpak

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Marcin Nowak po raz drugi wystartuje w igrzyskach olimpijskich.

    Marcin Nowak po raz drugi wystartuje w igrzyskach olimpijskich. ©Archiwum prywatne

    Dla Marcina Nowaka, lekkoatlety rodem ze Stalowej Woli, występ w Pekinie będzie drugim w karierze olimpijskim startem.
    Marcin Nowak po raz drugi wystartuje w igrzyskach olimpijskich.

    Marcin Nowak po raz drugi wystartuje w igrzyskach olimpijskich. ©Archiwum prywatne

    - W to, że będę startował w igrzyskach olimpijskich w Pekinie uwierzę dopiero, kiedy wejdę na pokład samolotu lecącego z olimpijską reprezentacją Polski - śmieje się Marcin Nowak, który pobiegnie w reprezentacyjnej sztafecie 4x100 metrów.

    Marcin Nowak swą przygodę z bieganiem rozpoczynał w rodzinnej Stalowej Woli. W wielu zbiorach jako macierzysty klub przypisano mu Spartę Stalowa Wola. I choć sam Marcin chciałby, by tak zostało, to prawda jest inna.

    CZŁOWIEK ZE STALI

    Odkryliśmy, że Marcin pierwsze lekkoatletyczne kroki stawiał nie w Sparcie, ale w Stali Stalowa Wola. Nasze przypuszczenia potwierdził Stanisław Anioł, znany trener lekkiej atletyki z hutniczego miasta.

    - Tak było, Marcin zaczynał u nas. Nawet do dziś zachowały się w tabelach jego najlepsze wyniki w kategoriach szkół podstawowych. Kiedyś go coś wkurzyło i poszedł do Sparty - wspomina szkoleniowiec.

    Marcina był zadziorny, zawsze chadzał własnymi ścieżkami, lubił mówić to co myślał, lubił się też zabawić. Nawet wtedy, kiedy poszedł studiować w Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie. Sport bardziej cenił niż naukę. Był pracowity, zaangażowany w to co robił, dlatego zaszedł w sporcie daleko. Lista jego sukcesów jest długa, przez wiele lat był najlepszym polskim sprinterem. W sztafecie sprinterów wystąpił podczas igrzysk olimpijskich w Sydney. Później wiodło mu się różnie.

    CHŁOPAK Z CHARAKTEREM

    Marcina przez wiele lat prześladowały kontuzje, a wiadomo, że sprinterzy są na nie wyjątkowo narażeni. Właśnie kontuzja była przyczyną jego absencji podczas igrzysk w 2004 roku w Atenach. Wielu mówiło o niespełnionym talencie, postawiło na nim krzyżyk, ale Marcin nie poddał się.

    - Walczył o swoje, bo to chłopak z charakterem. Ma wspaniałą mamę, która ukształtowała go jako mądrego, wartościowego człowieka. Marcin jest wielki nie tylko jako sportowiec, ale jako człowiek. Wie, kiedy się zabawić, kiedy ciężko pracować, kiedy się pośmiać, a kiedy kogoś ochrzanić - mówi o Marcinie jego wujek, znany tarnobrzeski ginekolog, w przeszłości prezes Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Tarnobrzegu Andrzej Hara.

    WSPANIAŁA ŻONA

    W minionym roku, dokładnie 22 września, Marcin poślubił Monikę. Dokładnie rok wcześniej w Mielcu małżeńską przysięgę złożyli sobie Marcin Jędrusiński, sprinter reprezentacji Polski i wychowanka mieleckiej Stali, także sprinterka Dorota Dydo. Chyba wtedy nie myśleli, że cała trójka wystąpi w Pekinie. Zadali tym samym kłam stwierdzeniu, że po zawarciu związku małżeńskiego trudno o sukcesy w sporcie.

    - Mam wspaniałą żonę, która zawsze mnie wspiera. Monika nawet ze mną trenuje, zakłada dres i biegamy razem. Zaliczyła już nawet dwa półmaratony. Dużo pomogła mi w tym, bym zdobył olimpijską kwalifikację. Kiedy na początku roku "roztrzaskałem" sobie łydkę, myślałem, że to koniec. Jednak w pierwszym tegorocznym starcie przebiegłem w Kownie 100 metrów w 10,49 s i wiedziałem, że mogę walczyć o te igrzyska. Do mnie jeszcze to tak do końca nie dotarło - uśmiecha się stalowowolanin.

    Komentarze (6)

    Wszystkie komentarze (6) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo