Sandomierz > Dokumenty z przychodni przy śmietniku

    Sandomierz > Dokumenty z przychodni przy śmietniku

    Michał Leszczyński

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Kilkadziesiąt minut po odnalezieniu dokumentacji medycznej ktoś stertę papierów zabrał.

    Kilkadziesiąt minut po odnalezieniu dokumentacji medycznej ktoś stertę papierów zabrał. ©M. Leszczyński

    Kilkadziesiąt minut po odnalezieniu dokumentacji medycznej ktoś stertę papierów zabrał.

    Kilkadziesiąt minut po odnalezieniu dokumentacji medycznej ktoś stertę papierów zabrał. ©M. Leszczyński

    Na papierach widniały pieczątki jednej z sandomierskich przychodni.
    - Sprawę wyjaśnimy - mówi lekarka z przychodni, skąd "papiery" być może pochodzą. Podarte historie chorób, wynik badania krwi, wkładka do karty badania profilaktycznego i inne dokumenty, a w nich dane kilku pacjentów leżały za dawną synagogą w Sandomierzu.

    Widniały na nich pieczątki z przychodni "Zdrowie" przy ulicy Rynek w Sandomierzu. W jaki sposób lekarskie papiery znalazły się za byłym domem modlitwy, a obecnie archiwum państwowym przy ulicy Żydowskiej w Sandomierzu, nie wiadomo. Nieopodal jest kontener na śmieci.

    Z leżącego pod krzewem rozerwanego worka wystawały dokumenty, część leżała na trawie. Oprócz kompletnych "kwitów" widzieliśmy podarte historie chorób z czytelną pieczęcią oraz nazwiskami pacjentów. Wystarczyło dokładnie pozbierać i niczym puzzle złożyć w całość. Pieczęć nagłówka z dokumentów wskazuje na NZOZ "Zdrowie", Rynek 4 w Sandomierzu.

    Lekarz Joanna Niespodziewana, pracująca w tej przychodni, której pieczątka widnieje na jednym ze skierowań do poradni specjalistycznej powiedziała, że nie wie, w jaki sposób te papiery znalazły się za budynkiem dawnej synagogi.
    - Pierwsze słyszę, sprawę wyjaśnimy - powiedziała bardzo zdziwiona. - Macie państwo niszczarkę? - pytamy panią doktor.

    - Dokumenty archiwizujemy, niszczarkę też mamy - dodaje.
    Imię i nazwisko z adresem 21-letniego sandomierzanina widnieje na znalezionym zaświadczeniu lekarskim. Zapytaliśmy go, co o tym sądzi. Mężczyzna nie krył zdziwienia. Powiedział, że takiego dokumenty nigdy nie wyrzucał. Byliśmy też w pracy u 48-letniego mężczyzny. Jego pełne dane wraz z informacją, na co choruje, widniały na kolejnym znalezionym przez nas dokumencie. Niestety kontakt z tym człowiekiem był niemożliwy, gdyż jak nam przekazano, przebywa na zwolnieniu lekarskim.

    O niecodziennym odkryciu opowiedzieliśmy sandomierskim policjantom. Stróże prawa kazali przynieść znalezisko do siebie.

    - Dokumenty te nigdy nie powinny się znaleźć na śmietniku. Z pomocą różnych urządzeń można doprowadzić do ich nieczytelności - komentowali na gorąco policjanci.

    O sprawie poinformowaliśmy wczoraj Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych w Warszawie. Poprosiliśmy o komentarz. Odpowiedź nie nadeszła


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo