Sport > Kłopoty siatkarek Stali Nowa Dęba

    Sport > Kłopoty siatkarek Stali Nowa Dęba

    /PISZ/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    W lidze siatkarek, kadetki i seniorki Stali Nowa Dęba przegrywają mecz za meczem.
    Nie powinno je to jednak zrażać, najważniejsze, bowiem jest to, że uczestniczą w rozgrywkach, a czas na sukcesy dopiero nadejdzie.

    Wiosną tego roku doszło do rozłamu wśród ludzi parających się siatkówką w Nowej Dębie. Różnego rodzaju zawirowania, także spowodowane lokalnymi konfliktami niektórych osób spowodowały, że w mieście tym funkcjonują teraz dwie drużyny siatkarek: Stal Nowa Dęba i Klub Piłki Siatkowej Nowa Dęba.
    W jednej i drugiej drużynie grają młode siatkarki, dla kibiców może być jednak zaskoczeniem, dlaczego mające znacznie bogatszą historię drużyny Stali przegrywają mecz za meczem. Niestety, prawda jest taka, że ten sezon nowodębianki muszą po prostu poświęcić na... przegrywanie. Oczywiście, nie mogą oddawać spotkań rywalkom za darmo, ale trudno oczekiwać by nowa drużyna zaczęła nagle wygrywać z zespołami, które trenują już kilka lat.

    Tak kadetki jak i seniorki w Stali trenuje Czesław Potyrało. W kadetkach ma zupełnie nowe dziewczyny, wyjątek stanowi tylko Adrianna Gaweł.
    - Te dziewczynki są bardzo ambitne, ale one muszą się nie tylko uczyć grać, ale nawet stać na boisku. Podczas mecze z Siarką w Tarnobrzegu straciły aż dziewięć punktów skutek złego ustawienia. To wina tremy, ale z czasem będą grały dobrze i wygrywały - twierdzi działacz sekcji siatkówki w Miejskim Klubie Sportowym Stal Nowa Dęba Tadeusz Warchoł.

    Przegrywają nie tylko kadetki, ale także grające w trzeciej lidze seniorki Stali. Niektóre dziewczęta wróciły do uprawiania tej dyscypliny sportu po kilku latach przerwy, musi upłynąć, więc trochę czasu jak zaczną wygrywać. Aneta Szałaj, Ewa Sołtys, Anna Jeżyk czy Magdalena Orzakiewicz to zawodniczki, na których za rok, lub dwa, spoczywał będzie ciężar grania i wygrywania.

    W Stali myślę o przyszłości, dowodem na to 30-osobowa grupa naborowa trenująca pod okiem Roberta Suski i Marii Suczewskiej w osiedlu Dęba. Jest też grupa chłopców, których szkoleniem zajmuje się Hubert Krasowski.
    - Chcemy by chłopcy rozegrali kilka sparingowych spotkań i dopiero na ich podstawie zadecydujemy w klubie czy zgłosić ich drużynę do rozgrywek przyszłego sezonu w lidze juniorów - mówi Warchoł.

    Sekcja siatkówki Stali przeżywa trudne chwile, ale najważniejsze, że istnieje i to też jest zwycięstwo, może nawet większe zwycięstwo aniżeli to, które odniesione by zostało w niejednym meczu ligowym.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo