Stalowa Wola > W elektrowni ma siedzibę spółka Kopalnia...

    Stalowa Wola > W elektrowni ma siedzibę spółka Kopalnia Siarki Jantur

    /ZS/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Elektrownia Stalowa Wola ma ochotę dostarczać gorąca wodę do wytopu siarki.

    Elektrownia Stalowa Wola ma ochotę dostarczać gorąca wodę do wytopu siarki. © Z. Surowaniec

    Niewielka kopalnia siarki może niebawem powstać na terenach wsi Kotowa Wola, Obojna, Turbia i Agatówka.
    Elektrownia Stalowa Wola ma ochotę dostarczać gorąca wodę do wytopu siarki.

    Elektrownia Stalowa Wola ma ochotę dostarczać gorąca wodę do wytopu siarki. © Z. Surowaniec

    Gorącą wodę do wytopu kruszca spod ziemi ma dostarczać Elektrownia Stalowa Wola. - To jakieś bajki - nie wierzy sołtys Turbi Urszula Ryzak.

    A jednak to prawda. Powstała już nawet spółka Kopalnia Siarki Jantur z siedzibą w Elektrowni Stalowa Wola przy ulicy Energetyków 13, zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym.

    Elektrowni zależy wydobywaniu siarki z kilku względów. Jak nam powiedział prezes Janusz Teper, dzięki kopalni elektrownia miałaby zbyt na produkowane tu ciepło, a wydobycie siarki dawałaby super zyski, bo cena tego surowca podskoczyła z trzydziestu dolarów za tonę do tysiąca dolarów.
    Przed laty elektrownia dostarczała rurociągiem gorącą wodę do wytopu siarki w Jaziórku.
    - Kiedy wydobycie siarki przestało się opłacać, to był cios dla elektrowni - przypomina prezes Teper. Dostawy ciepła dla mieszkańców Stalowej Woli podskoczyły wtedy o czterdzieści procent, co miało zrekompensować utracone zyski.

    Kiedy likwidowana była kopalnia w Jeziórku, ceny siarki dołowały do trzydziestu dolarów za tonę. Bardziej opłacało się bowiem odzyskiwać siarkę przy przerobie ropy naftowej niż dokopywać się do niej. Jednak teraz cena siarki podskoczyła do tysiąca dolarów za tonę, a odbiorcy doceniają to, że kopalniana siarka jest czystsza od odzyskiwanej. - I to nasunęło mi pomysł, że możemy wykorzystać ciepło do wytopu siarki - przyznaje Janusz Teper.

    - Na świecie jest tylko jedna kopalnia siarki, w Osieku - przypomina prezes Teper. Chciałby, aby teraz powstała niewielka kopalnia koło Stalowej Woli, wydobywająca 200 tys. ton siarki rocznie. A badania geologiczne potwierdzają występowanie złóż siarki właśnie w Obojnej, Turbi i Kotowej Woli.

    Prezes już rozmawiał w tej sprawie z naukowcami z Akademii Górniczo-Hutniczej. Mieliby dostarczyć nowoczesnej technologii do wytopu siarki. Jak twierdzi prezes władze gminy Zaleszany pozytywnie oceniły jego inicjatywę, która ma dać pracę setkom ludzi. Jak zapewnia, mowy by nie było o smrodzie czy zanieczyszczeniu środowisk. - To byłaby pachnąca inwestycja - entuzjazmuje się.

    Sceptycznie do pomysłu odnieśli się w ubiegłym tygodniu powiatowi radni, którzy ze zdumieniem usłyszeli o siarkowej inicjatywnie elektrowni. Były wójt Zaleszan, a obecny radny powiatu Andrzej Karaś przypomniał, że kiedy w latach osiemdziesiątych powstał pomysł budowy w gminie Jeziorka III interweniował u władz państwowych i wykreślono tę inwestycję z planów.

    Sołtys Obojnej Waldemar Gimpel zapewnia, że nic nie słyszał o zamiarze wydobywania siarki we wsi. - Były kiedyś robione odwierty i zostały zalane. Boże kochany, ledwie znikła śmierdząca tuczarnia, a powstałby kolejny smród? To tylko zawracanie głowy, nikt we wsi na to się nie zgodzi - zapewnia.

    Sołtys Kotowej Woli Edward Paterek mówi o pomyśle, że jest zaskakujący. Także sołtys Turbi Urszula Ryzak nie może się nadziwić. - Nie, to niemożliwe, to jakaś bajeczka - ocenia.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Wszystkie komentarze (2) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo