Stalowa Wola > Przedsiębiorcy protestują przeciwko...

    Stalowa Wola > Przedsiębiorcy protestują przeciwko drakońskim podwyżkom cen energii elektrycznej

    /ZS/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Przedsiębiorcy największych zakładów metalurgicznych i mechanicznych na spotkaniu u prezydenta.

    Przedsiębiorcy największych zakładów metalurgicznych i mechanicznych na spotkaniu u prezydenta. ©Z. Surowaniec

    Zakładom metalurgicznym i mechanicznym w Stalowej Woli, potrzebującym dużych ilości energii elektrycznej, podcinają nogi wysokie ceny prądu, jakie obowiązują od nowego roku.
    Przedsiębiorcy największych zakładów metalurgicznych i mechanicznych na spotkaniu u prezydenta.

    Przedsiębiorcy największych zakładów metalurgicznych i mechanicznych na spotkaniu u prezydenta. ©Z. Surowaniec

    Zapowiadają zwolnienia, jeśli szybko sytuacja się nie zmieni.

    Temat wysokich cen prądu eksplodował przed świętami Bożego Narodzenia, kiedy już jasne się stało, że dojdzie do kolejnego skoku cen energii, sięgającej 45 procent. A ceny rzeczywiście skaczą w sposób niebywały. W ubiegłym roku przedsiębiorcy przełknęli podwyżkę o kilkadziesiąt procent. Twierdzą, że kolejne kilkadziesiąt procent powali ich z nóg.

    W poniedziałek w stalowowolskim Urzędzie Miejskim przedstawiciele największych zakładów spotkali się z dwoma miejscowymi posłami i prezydentem. Przybyła również wicewojewoda Małgorzata Chomycz i marszałek Zygmunt Cholewiński.
    Prezydent Andrzej Szlęzak wskazał na Rzeszowski Zakład Energetyczny należący do Polskiej Grupy Energetycznej, jako monopolisty, który dyktuje niebosiężne ceny prądu. - Jeżeli monopolista ma wolną rękę, to wykazuje nieudolność, za która inni muszą płacić - ocenił prezydent.

    Przedstawiciel Zakładu Kuźnia Matrycowa, należącej do amerykańskiego koncernu Ladish, wyliczył, że nowe stawki za prąd podniosą cenę odkuwek od 5 do 10 procent. Tymczasem zakład sprzedaje na rynki zagraniczne 40 procent produkcji, gdzie na przykład w Niemczech cena prądu… spadła! Kuźnia zatrudnia 670 ludzi i na skutek wysokich cen prądu zagrożonych zwolnieniem jest nawet 120 osób. Takie mogą być skutki szukania oszczędności, aby nie upaść.

    Wincenty Likus, prezes Huty Stali Jakościowych, powiedział, że władze spółki zastanawiają się czy nie zamknąć stalowni zatrudniającej 360 pracowników w sytuacji, kiedy bardziej opłaca się sprowadzać wsad stalowy dla walcowni z Ukrainy. - Opłaca się produkować stal tylko w soboty i niedziele oraz między godzinami 23 i 7, kiedy są niższe stawki.

    Mirosław Sroka, Dyrektor Produkcji i Logistyki w Hucie Stalowa Wola ubolewał, ze jego zakład jako końcowe ogniwo produkcji, "zbiera na siebie wszystkie podwyżki". - Osiemdziesiąt procent produkcji HSW trafia za granicę, gdzie jest duża konkurencja na ładowarki i spychacze. - Skutki mogą być bolesne dla całego regionu, bo bierzemy produkcję od miejscowych zakładów, a pracują u nas osoby z kilku powiatów - zauważył.

    Przedstawiciel odlewni żeliwa przypomniał, że jego zakład i inne firmy kupiły energooszczędne piece i urządzenia, spłacają wysokie kredyty, a podwyżka cen energii niweczy wszelkie wyrzeczenia i wysiłki. - Dostajemy dwa razy po głowie - powiedział.

    Poseł Renata Butryn poprosiła przedsiębiorców o skierowanie do Urzędu Regulacji Energetyki pisma z uwagami, jakie padły na spotkaniu. Zapewniła, że jest gotowa zrobić wszystko, aby tematem podwyżek prądu zainteresował się rząd.

    - Nie szukajmy tego, kto zawinił, tylko szukajmy sposobów wyjścia z fatalnej sytuacji zakończył pojednawczo marszałek Zygmunt Cholewiński.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo