Skowierzyn > Bez pomocy sąsiadów i opieki społecznej mógłby...

    Skowierzyn > Bez pomocy sąsiadów i opieki społecznej mógłby nie przeżyć zimy

    /ZS/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Dopiero zachęcony przez nas mężczyzna zaczął montować piecyk w pokoju, gdzie śpi.

    Dopiero zachęcony przez nas mężczyzna zaczął montować piecyk w pokoju, gdzie śpi.

    Dopiero zachęcony przez nas mężczyzna zaczął montować piecyk w pokoju, gdzie śpi.

    Dopiero zachęcony przez nas mężczyzna zaczął montować piecyk w pokoju, gdzie śpi.

    - To syn kiedyś największego gospodarza we wsi - twierdzi o Janie sąsiad. Ale to już przeszłość. Samotnie mieszkający mężczyzna jest najbardziej niezaradnym mieszkańcem Skowierzyna w powiecie stalowowolskim.

    To dzięki sąsiadom 53-letni Jan ma co włożyć ciepłego do ust. - Dzisiaj jadłem rosół - przyznaje co go spotkało miłego na obiad u znajomej rodziny za płotem.

    To sąsiedzi przynoszą mu ubrania i zawiadomili Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej, że mężczyzna wymaga wsparcia.
    Sąsiad zadzwonił do naszej redakcji, z prośbą o pomoc temu człowiekowi, który podobno jest złotą rączką, zna się na murowaniu, na obróbce drewna, ale wymaga opieki jak dziecko. O świetności domu, zamienionego w norę, świadczą tylko fantazyjne drzwi wejściowe.

    Jan przed tygodniem wrócił z więzienia. Odsiedział trzy miesiące za jazdę rowerem po pijanemu. Nie uregulował kary, bo nie miał z czego i sprawiedliwość dobrała mu się do skóry. Kiedy wyszedł z ciepłej celi, trafił do wyziębionego mrozami domu, w którym na dodatek jakieś półgłupki pod jego nieobecność wybili szyby w oknie.

    Jak mówią ludzie Jan jest nieufny. Mnie na szczęście jakoś udaje się przełamać jego opór i zostaje wpuszczony do domu. Jest tu gorzej niż myślałem. Bałagan nie ma sobie równych. To, co kiedyś było mieszkaniem, zamienione zostało w norę. Przez podwórko idzie się po leżących na śniegu zamarzniętych przegniłych jabłkach. W sieni jest olbrzymia dziura w podłodze. A w pokoju z kuchnią…

    Ze ścian odleciał tynk, a tam gdzie się zachował jest poczerniały od sadzy i pajęczyn. Przy nadającej się do wyrzucenia kuchni kaflowej jest wielka dziura po wyrąbanych deskach od podłogi. To królestwo brudu i bałaganu. Ponuro wygląda legowisko - zielona wersalka z brudną kołdrą, bez pościeli. Chyba tylko dzięki mrozowi smród nie zatyka tu oddechu.

    Przed chwilą była tu opiekunka z pomocy społecznej w asyście policji, bo bała się, że Jan może zareagować na jej widok agresją. Był spokojny i przyjął kozę - piecyk na węgiel i drewno, który ma go uchronić przed zamarznięciem. W domu nie ma prądu, mężczyzna nie ma pieniędzy na kupno gazu. Jest goły jeśli chodzi o forsę. - Bida, bida, co robić - mówi.

    Nie jest ubezpieczony, musiałby paść bez czucia, żeby się nim w nagłym przypadku zajęli lekarze. A wymaga wizyty u lekarza, bo okrutnie kaszle. Zamiast zająć się montowaniem kozy i grzaniem pokoju zanim nastanie noc, wziął się za naprawę zamka do drzwi. Jak mówią sąsiedzi, ma manię zamykania wszystkiego na klucz.

    - No niech pan sobie postawi tę kozę - ponagliłem go. I usłuchał. Przeniósł piecyk w miejsce pod otworem wentylacyjnym, zaczął montować blaszane rury. I wtedy się okazało, że jedna rura to za mało, że potrzebna jest druga, bo otwór wentylacyjny jest wysoko przy suficie. Jan się tym specjalnie nie przejął, tylko wrócił do naprawy zamka.

    - Zaraz zawieziemy mu drugą rurę - mówi Lucyna Ludian. kierowniczka Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Ośrodek wziął Jana pod skrzydła, kiedy dowiedział się od sąsiadów, że grozi mu zamarznięcie. Dostał "kozę" i trochę węgla.

    Jan to przypadek człowieka wyjątkowo niezaradnego. Takich jest więcej. - Jesteśmy od tego, żeby pomagać o ile ktoś pozwoli sobie pomóc - twierdzi kierowniczka.

    W Dzierdziówce w strasznych warunkach mieszka kobieta, która nie chce żadnej pomocy. W Pilchowie starszy mężczyzna przeniósł się do piwnicy i koczuje w prymitywnych warunkach. Podobnie jest w Kępiu Zaleszańskim, gdzie starsza kobieta mieszka od lat w stodole i nie chce pomocy.

    W Ośrodku zastanawiają się czy nie postarać się przez sąd siłą przenieść niektórych nieporadnych osób do ośrodka pomocy społecznej, choć to dla gminy oznacza bardzo duży wydatek na pokrycie kosztów utrzymania. Jan jest tu wyjątkowy - sprawny, stosunkowo młody facet, a nieporadny jak dziecko.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Wszystkie komentarze (2) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo