Frytki są najbardziej niebezpiecznym pokarmem dla...

    Frytki są najbardziej niebezpiecznym pokarmem dla ludzi, zwłaszcza dla dzieci - twierdzi alergolog dr n. med. Danuta Myłek

    Zdzisław Surowaniec

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Frytki, chipsy, chrupki, płatki kukurydziane, hamburgery, coca-cola, kolorowe napoje, batony, milk-shaki, smażona panierka antybiotykowych i hormonalnych kurczaków, syntetyczne sosy - takie jedzenie nazywane jest śmieciowym.
    Dr n. med. Danuta Myłek ostrzega przed "śmieciowym jedzeniem".

    Dr n. med. Danuta Myłek ostrzega przed "śmieciowym jedzeniem". ©Zdzisław Surowaniec

    - Tajemnicą tego jedzenia są olbrzymie ilości trzech "białych śmierci" czyli cukru, białej mąki, soli warzonej i gamy związków chemicznych produkowanych przez laboratoria wytwarzających sztuczny smak wołowiny, truskawki, winogron i setek innych smaków, zapachów i kolorów.

    Wszystko jest niby naturalne, a głównym celem jest to aby było ładne , tanie i smaczne. Aby uzależnić. Jeszcze raz kupić, zjeść - mówi dr n. med. Danuta Myłek ze Stalowej Woli, specjalista alergolog.
    - Dlaczego frytka ziemniaczana jest tak smakowita i jednocześnie tak szkodliwa? - pyta dr D. Myłek i odpowiada: - Smak frytki, nie dający się podrobić przez innych, McDonald's osiągnął 46 lat temu smażąc świeże ziemniaki w tłuszczu wołowym (93 proc.) z domieszką oleju bawełnianego - przypomina dr Myłek.

    Po prawie 30 latach takiej technologii, która zawojowała świat niepowtarzalnym smakiem, pod wpływem krytyki o miażdżycogennym działaniu tłuszczu zwierzęcego, zaczęto używać olejów roślinnych. - Każdy wie, że taka frytka jest niesmaczna . Co więc zrobił McDonald's? Poszedł po radę i usługę do koncernów zapachowych. Laboratoria stworzyły iluzję chemiczną smaku frytki smażonej w tłuszczu wołowym, którego nie ma. - Ot i cała tajemnica - podkreśla dr Myłek.

    Ziemniak zawiera najwięcej skrobi, z której pod wpływem smażenia powstają akrylamidy, z których produkuje się plastik, papier, gumę, kosmetyki, który służy do produkcji polyakrylamidu stosowanego do oczyszczania ścieków oraz używany jest w przemyśle rafineryjnym. - Poziom akrylamidu we frytce przekracza ponad tysiąc razy dopuszczalne normy spożycia tej trucizny. Wszystko co jest smażone z uzyskaniem koloru od złotego do brązowego oznacza utworzenie akrylamidu - zapewnia dr Myłek.

    - Tak więc frytka i chipsy są najbardziej niebezpiecznym pokarmem dla ludzi, zwłaszcza dla dzieci - ostrzega dr Myłek. Jest wśród znawców takie powiedzenie "jedna frytka to to samo co jeden papieros". Brzmi groźnie zwłaszcza jeśli dotyczy dziecka. Im młodsze tym dla niego gorzej.

    Dr Myłek rozprawia się także z hamburgerem. - Jeśli byłaby to wołowinka z krówek pasących się na podkarpackich, nieskażonych łąkach, to taki hamburger mógłby być. Ale wówczas kosztowałby dużo drożej. Wołowina do hamburgera pochodzi, podobnie jak frytki, z wielkiego przemysłu hodowlanego, specjalnie przeznaczonego do uzyskiwania ogromnych ilości taniego mało wartościowego mięsa - mówi.

    - I znów wielkie laboratoria przygotowują "naturalny smak i zapach dobrej wołowiny" i szereg innych ulepszaczy, aby ta marna wołowina smakowała jak nasza ekologiczna - mówi dr Myłek. Wkładane to jest do bułki z wysokoglutenowej białej mąki pszennej bez żadnej wartości biologicznej, o której od lat mówimy "biała śmierć" (oprócz dużej ilości glutenu zawiera wybielacze, środki przeciwpleśniowe, przeciwzbrylające). W bułce są polifosforany przyspieszające fermentację drożdży, gips, mydło, białka zwierzęce, cukier i sól (dwie " białe śmierci"). Plus warzywa polane syntetycznym sosem.

    Dr Myłek rozprawia się także z hot-dogiem. - Parówka to wędlina z resztek drobiu, cielęcia lub świni. Mięso jest drobno mielone, aby nie było widać co to jest. Do tego dodaje się konserwanty (konserwant to morderca - zabija życie bakterii w produkcie, a więc i w nas). Reszta to dodatki z kazeiny mleka krowiego, soi, czasami kryla, wypełniaczy, sól warzona i cukier (dwie "białe śmierci"), zagęszczaczy - wymienia stalowowolska alergolog.

    - Wędzenie parówki nie odbywa się w dymie z drewna jabłoni czy gruszy. Do wędzenia przemysłowego używa się azotynów i azotanów sodu i potasu. W organizmie powstają z tego związki o udowodnionym działaniu rakotwórczym - stawia kropkę nad i.

    Co zatem poleca dr Danuta Myłek? - Mamy do wyboru zdrową żywność: świeże mięso, ryby, warzywa, owoce, orzechy, strączki osobiście przygotowane w domu lub jedzenie śmieciowe, naszpikowane chemią. Jeśli nie będziemy go jeść zaoszczędzimy swoim dzieciom i sobie tragedii z powodu chorób, które nas powalą jeśli nie dziś to za kilka lat, złych wyników w nauce i w konsekwencji spychania na margines.
    I dodaje: - Nie zapominajmy o zasadzie - co tanie to drogie.

    Komentarze (16)

    Wszystkie komentarze (16) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo