Mężczyźni - myśliwi polują na zwierzynę - mężatkę. Przyznają...

    Mężczyźni - myśliwi polują na zwierzynę - mężatkę. Przyznają sobie punkty za seks z nią. Ta męska gra nie jest fikcją

    Magdalena Olechnowicz/ Głos Pomorza

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Mężczyźni - myśliwi polują na zwierzynę - mężatkę. Przyznają sobie punkty za seks z nią. Ta męska gra nie jest fikcją

    ©Archiwum

    Grupa mężczyzn spośród siebie losuje myśliwego, który poluje na zwierzynę. Zwierzyna to kobieta - mężatka. Celem jest uwiedzenie jej. Punkty są za seks w samochodzie, więcej za noc w motelu.
    Mężczyźni - myśliwi polują na zwierzynę - mężatkę. Przyznają sobie punkty za seks z nią. Ta męska gra nie jest fikcją

    ©Archiwum

    Brzmi jak scenariusz filmu. Rozmówczyni przekonuje, że wszystko dzieje się w Słupsku, a ona sama była ofiarą. Teraz chce ochronić kolejne kobiety.
    Kobieta nie chce się nam przedstawić.

    - Moje małżeństwo wisi na włosku. Nie zrobię niczego, co mogłoby mnie zdemaskować. Poza tym ci mężczyźni są bezkarni i mają bogate archiwum zdjęć, które mogłoby mnie skompromitować - tłumaczy. Ma 30 lat, pracuje w ośrodku, w którym pomaga młodzieży.

    Łatwy cel: znudzona monotonią

    - Wiodłam normalne, może trochę monotonne życie z mężem i dziećmi. Do czasu, gdy wpadłam w sidła myśliwego - mówi.

    Gra nazywa się potocznie "Mężatkę na pal" lub "Pożycz żonę". - Uprawiają go napakowani zwolennicy koksu, łyse karki, a sekundują ich własne dziewczyny. Prowadzący łowy powinien się poruszać bajeranckim autem. Reszta jeździ innym, nie rzucającym się w oczy, ale najlepiej vanem z przyciemnianymi szybami. Robią dokumentację. To zdjęcia, filmiki - opowiada kobieta. - Zwierzynę wyszukują na naszej klasie. Tak znaleźli mnie. Choć wcześniej ten mężczyzna pojawiał się już często w miejscach, gdzie ja często jestem. Nic nie mówił, tylko gapił się tymi swoimi rybimi oczami. Później zaproponował mi rozmowę na podforum w internecie, stworzonym specjalnie dla mnie. Myśliwi posługują się gotowcami z internetu, żeby oczarować niedocenianą i znudzoną domowym życiem kobietę.
    - Ofiara całkowicie się oddaje kawalkadzie bajecznych słów. I godzi się na pierwsze spotkanie. Tak było ze mną. W samochodzie na obrzeżach miasta - mówi kobieta. - Zauważyłam ten drugi samochód, ale on odpowiedział, że to jest miejsce dla parek nad oczkiem wodnym i ci ludzie są tu w tym samym celu.

    Kobieta przyznaje, że później spędziła z łowczym jedną noc u niego.

    Wtedy zrobił jej kompromitujące zdjęcia.

    - Rozbawiona sytuacją i rozanielona seksem pozowałam z puszką piwa w dłoni. Koszmar! - przyznaje.

    W sidłach łowcy

    Zdaniem kobiety noc w zasadzie kończy łowy. Łowczy już ma wystarczające materiały i wyrusza na ostatnią wyprawę. Jedzie pod dom, kiedy wie, że są dzieci i mąż. Telefonuje i mówi, że ma natychmiast zejść na dół, bo on potrzebuje jej w tej chwili. Ofiara jest przerażona, rozłącza się.

    Za moment dostaje mms z najbardziej intymnym zdjęciem, gdzie widać nie tylko twarz, ale i najbardziej charakterystyczne cechy jej kobiecości - do natychmiastowego rozpoznania przez męża. Wymyśla mężowi jakąś wymówkę i pędzi do auta, gdzie łowca teraz już władczo nakazuje zaspokojenie swojej męskości tu i teraz, a niedaleko oczywiście jurorzy liczą punkty. Na tym łowy się kończą, satysfakcja łowcy jest pełna, gra skończona.

    - Najwięcej punktów jest za powiedzenie wszystkiego mężowi, ale mój łowca tego nie zrobił - mówi kobieta. O tym, że była ofiarą, dowiedziała się przypadkiem.
    reklama

    - Myślałam, że to po prostu romans z chamskim końcem. Zawodowo mam jednak do czynienia z młodzieżą, której pomagam. Okazało się, że jedna z dziewcząt uczestniczyła w tych polowaniach i pamiętała mnie. Opowiedziała mi o wszystkim. Okazało się też, że żona kolegi męża miała identyczną sytuację. Nie możemy się ujawnić, ale nie możemy milczeć. Chcemy ostrzec inne kobiety, bo proceder trwa nadal - mówi.

    Strach i niedowierzanie

    Ani podrywanie mężatek, ani zdrada nie są przestępstwem. Mężczyźni więc nie łamią prawa. Sprawę można zgłosić w prokuraturze, jeśli zachodzi szantaż.
    - Artykuł 191 Kodeksu karnego mówi, że kto stosuje groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. A groźba bezprawna to między innymi groźba rozgłoszenia wiadomości uwłaczającej czci zagrożonego. Więc szantażowanie kobiety, że wykorzysta jej zdjęcie, żeby jej uwłaczać, jest szantażem - informuje Sylwia Knapik, zastępca prokuratora rejonowego.

    Zaznacza jednak, że nie pamięta, aby kiedykolwiek ktoś zgłosił taką sprawę, bo to bardzo osobista sfera. To samo mówi policja.

    Sebastian Zdończyk, socjolog zachowań ludzkich, przyznaje, że cały proceder wydaje mu się mało wiarygodny.

    - Nie da się ukryć, że do zdrad małżeńskich dochodzi często. Przyczyną są tu nieodpowiednie relacje z partnerem, monotonia, nuda i chęć przygody, adrenaliny. Jednak taki proceder na dużą skalę w naszym Słupsku? Nie wierzę - ocenia Sebastian Zdończyk.

    Źródło:
    Cudza żona za punkty. W tej grze łamana jest tylko przysięga małżeńska. Prawo nie - Głos Pomorza

    Komentarze (28)

    Wszystkie komentarze (28) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo