Siostrom z Rzeszowa

    Arkadiusz KIELAR

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Karny - Daniel Radawiec strzela jedynego gola z rzutu karnego.

    Karny - Daniel Radawiec strzela jedynego gola z rzutu karnego. ©Sławomir Czwal

    Karny - Daniel Radawiec strzela jedynego gola z rzutu karnego.

    Karny - Daniel Radawiec strzela jedynego gola z rzutu karnego. ©Sławomir Czwal

    Stal Stalowa Wola - Resovia 1:0 (0:0)

    Stal: Wietecha 6 - Wróbel 5, Warczachowski 4, Drabik 6, Cieślikowski 5 - Rogala 4 (66 Dziuba 1), Drozd 5, Skiba 3 (46 Jakóbiak 2), Sałek 5 - Kanarski 3 (69 Kochańczyk 1), Radawiec 6.

    Resovia: Pietryka - Smycz (70 Madeja), Mita, Szymański, Rajzer - Woźny, Tęcza, Solarz, Grabowski (66 Jakubowski) - Chwałka (55 Blim), Dziwisz.

    Żółte kartki: Drozd, Wróbel (S), Smycz, Tęcza, Grabowski, Dziwisz (R). Sędziował: D. Półtorak z Białej Podlaskiej. Widzów: 700.

    - Można grać słabiej, ale wygrać. To też przecież jest sztuka - przekonywał po spotkaniu Marcin Wróbel, piłkarz Stali, po faulu, po którym padł jedyny gol z rzutu karnego. Co racja to racja. Choć kibice "Stalówki" od meczu woleli w pewnym momencie bawić się w... pociąg.

    Po słabych meczach z outsiderami ligi, Tomasovią Tomaszów Lubelski i Proszowianką Proszowice, pojedynek z Resovią miał być przełomowy. I był. Gospodarze wreszcie sięgnęli po trzy punkty, stylem gry jednak nadal nie przypominają przynajmniej solidnego, ligowego średniaka.

    - Dograjmy już przynajmniej tę rundę do końca... - wzdychał trener Czesław Palik.

    A co mieli powiedzieć "resoviacy"? Ich trener Maciej Huzarski ciągle powtarza, że w zespole ma "przeciętniaków", którzy grają to, co po prostu potrafią. Klub od początku sezonu targany jest finansowymi kłopotami, do których wszyscy już właściwe się... przyzwyczaili.

    W Stalowej Woli widać to było jak na dłoni. Goście po stracie gola praktycznie tylko raz poważniej zagrozili bramce Tomasza Wietechy. Nie pomógł im nawet klubowy kapelan, który ze smutną miną przybijał "piątki" ze swoimi "podopiecznymi" po zakończeniu meczu. Ksiądz Robert Śliwa jeździ z Resovią na niemal wszystkie wyjazdy, w tym nawet te najdalsze. Oczywiście pod warunkiem, że puści go proboszcz...

    - Łukasz, przyjmij tę piłkę! Grzesiek, gdzie ty biegniesz? - krzyczał co chwilę na swoich piłkarzy Huzarski, a ci jak w wojsku dostosowywali się do "rozkazów". Rzeszowianie w swojego trenera są ponoć wpatrzeni jak w obrazek, ale nic w tym dziwnego. "Huzar" grał jeszcze do niedawna w obu rzeszowskich klubach, Stali i Resovii, i nieraz potrafił pokazać, na czym tak właściwie polega gra w piłkę.

    Znacznie weselej było na trybunach. Zaprzyjaźnieni fani "Stalówki" i "Sovii" najpierw wspólnie, w jednym sektorze, oglądali spotkanie w towarzystwie mnóstwa flag, ale szybko nie zdzierżyli i zaczęli wspólną zabawę. Zaczęło się od "baloniady" i śpiewów przy pirotechnicznych efektach, a skończyło na zabawie w... "lokomotywę", która najpierw objechała sektor "szalikowców", a potem ruszyła na podbój stadionu. Wszystko przy oklaskach pozostałych widzów i wyjątkowym spokoju ochrony. Jak widać "szalikowcy" wcale nie muszą być kojarzeni z burdami i awanturami na stadionach. Gdy tylko chcą, potrafią świetnie bawić się nawet na nudnym meczu.

    A co do meczu właśnie. W pierwszej połowie oba zespoły stworzyły sobie po kilka niezłych sytuacji, a na tablicy wyników po 45 minutach nadal widniały dwa zera. To o pojedynku mówi bardzo dużo. W 20 minucie Michał Rogala miał mnóstwo czasu i miejsca, by uderzyć odpowiednio na bramkę, tymczasem po jego strzale uników musieli dokonać... fotoreporterzy, umiejscowieni niedaleko chorągiewki oznaczającej narożnik boiska. A Daniel Sałek? Wpadł jak burza w pole karne, narobił nadziei kibicom i wypalił... Panu Bogu w okno.

    Po drugiej stronie boiska nie było lepiej. Niecelnie główkował Łukasz Smycz, Wiktor Solarz uderzył za słabo, a Wojciech Szymański z rzutu wolnego uderzył efektownie, ale do czynienia miał akurat z Tomkiem Wietechą, który pewnie złapał piłkę.

    - E tam, panie. To C klasa - barwnie próbował opisać poziom widowiska jeden z kibiców na krytej trybunie. - Wcale nie jest tak źle. Co z tego, że nasi zremisują, ale przynajmniej Resovii przyda się ten punkt - przekonywał młody chłopak, który najwyraźniej chciał jakoś pogodzić sympatię i do jednego, i do drugiego klubu.

    Wreszcie w 53 minucie trybuny ożywiły się na dobre. W polu karnym kiwał Marcin Wróbel, a tu dosyć bezmyślnie popchnął go Szymon Grabowski.

    - Ale z tego Wróbla dobry aktor. Walczyliśmy o piłkę, a ten zaraz teatralnie upadł - zżymał się po meczu poirytowany zawodnik Resovii.

    - Co? Niech nikt nie opowiada głupot. Faul był akurat ewidentny, rzeszowiak mnie wyraźnie popchnął - odparował piłkarz Stali.

    Racje obu stron jak zwykle były różne, za to faktem jest, że po faulu Grabowskiego sędzia odgwizdał rzut karny, a z "jedenastki" nie pomylił się Daniel Radawiec, jedna z jaśniejszych postaci na boisku. Gola zadedykował swoim dwóm... siostrom, które tak się składa, mieszkają akurat w Rzeszowie...

    Od tego momentu wydawało się, że goście rzucą się do ataków, za wszelką cenę będą próbowali odrobić straty. Okazało się, że najwyraźniej w świecie brakuje im jednak do tego środków. Stalowowolska defensywa z rozbijaniem akcji rywali radziła sobie nie najgorzej, chociaż raz zrobiło się naprawdę gorąco. W 69 minucie nasi obrońcy na chwilę przysnęli i do piłki na 5 metrze zdołał dojść Łukasz Smycz. Uderzył bez zastanowienia, ale akurat tam, gdzie stał Wietecha, który fantastycznie sparował strzał.

    - Co wy robicie! - wypalił "jak z procy" w tym momencie ze swojej ławki trener Palik, a jego piłkarze opamiętali się na tyle, że goście więcej już takich prezentów nie otrzymali do końca spotkania.

    Szkoda, że "stalowcy" nie zdołali w tym czasie podwyższyć rezultatu, bo okazji było do tego przynajmniej kilka. Paweł Jakóbiak miał piłkę jak na patelni, ale z 15 metrów właściwie podał do bramkarza Resovii. Marcin Pietryka zresztą co chwilę ścigał się z naszymi piłkarzami o piłki przed swoim polem karnym, które wybijał dosyć regularnie. Szanse na drugiego gola mieli jeszcze Paweł Dziuba i Daniel Radawiec. I ponownie Jakóbiak. Pomocnik Stali próbował podwyższyć rezultat efektownym lobem, ale punkty zdobyłby tylko z podwyższenia w... rugby. Piłka idealnie przeleciała nad poprzeczką...

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!