Spadły z buli...

    Piotr SZPAK

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    W meczu serii A pierwszej ligi siatkarek STAL MIELEC przegrała z Winiarami Kalisz 0:3 (21:25, 24:26, 23:25).

    Stal: Pugaczowa, Kicior, Wysocka, Cabajewska, Pavelkowa, Rutkowska - Kościelna (libero), Natanek, Ząbek, Lis.

    Winiary: Kucharska, Woźniakowska, Owczynnikowa, Sielicka, Trofinowa, Liktoras - Kuehn (libero), Olsovsky, Pazdeska, Pluta.

    Sędziowali: S. Strzylak z Radomia i M. Stando z Warszawy. Widzów - 1000.

    Po dwóch zwycięstwach z rzędu mieleckich siatkarek kibice, którzy "odpuścili" sobie telewizyjną transmisję ze skoków Adama Małysza w Zakopanem, przeżyli w sobotni wieczór srogie rozczarowanie.

    - Macie grać tak, jak Adam Małysz. Macie oddać dwa dobre skoki - mobilizował przed wyjściem na boisko swe podopieczne trener Jerzy Matlak. Ale jego podopieczne nie poszły w ślady Małysza, nawet nie oddały skoku spadając z buli...

    Porażka z pretendentkami do mistrzowskiego tytułu mogła być wkalkulowana, ale przecież Winiary przegrały w styczniu ligowe mecze z Gedanią Gdańsk oraz Dalinem Myślenice. Dlatego wydawało się, że mogą też przegrać w Mielcu. I pewnie by przegrały, gdyby mielczanki z większym opanowaniem rozegrały końcówki drugiego i trzeciego seta.

    Pierwsza partia od początku do końca przebiegała pod dyktando kaliszanek, które zaryzykowały stosowanie silnej zagrywki, a że ta wychodziła im prawie bezbłędnie, toteż nasze panie częstokroć bezradnie spoglądały na siebie. Winiary odskoczyły na 7:1 i chociaż później było tylko 13:10 dla zespołu z Kalisza, to jednak cały czas kontrolował on sytuację na parkiecie.

    Prawdziwe emocje rozgorzały w drugim secie. Na pierwszą przerwę techniczną Stal zeszła prowadząc 8:4, ale na drugą - już przegrywając 14:16. Kiedy po zablokowaniu przez Marię Liktoras ataku Swietłany Pugaczowej nasz zespół przegrywał 15:18, trener Jerzy Matlak poprosił o "czas". Ale przerwa nie wpłynęła mobilizująco na nasz zespół, który przegrywał już 20:24 i wydawało się, że jest "po zabawie". Ale tylko tak się wydawało.

    Mielczanki nie spasowały i zaczęły mozolnie odrabiać straty. Kiedy po skutecznym bloku Anny Kicior i dopiero co wprowadzonej do gry Małgorzaty Lis zrobiło się tylko 23:24, na trybunach zerwał się gorący doping kibiców. Oszaleli oni prawie ze szczęścia, kiedy po chwili Lis zablokowała atak dobrze spisującej się Katarzyny Sielickiej i było po 24. Wydawało się, że obronienie przez mielczanki czterech setboli wybije z równowagi kaliszanki, ale wybiło... mielczanki. Po chwili bowiem błąd popełniła rozgrywająca Stali, Ewa Cabajewska, a chwilę potem to samo uczyniła Izabela Rutkowska i z wygrania partii cieszyły się przyjezdne.

    Podobny scenariusz miał trzeci i jak się później okazało, ostatni set tego pojedynku. Nasze dziewczęta kroku rywalkom dotrzymywały tylko do stanu 12:14, później nastąpił "odjazd" rywalek, które po ataku Edyty Kucharskiej wygrywały już 23:18. Ale i tym razem siatkarki Stali nie spasowały. Po asie serwisowym Rutkowskiej było już 20:23, chwilę później, po złapaniu przez Kicior i Pugaczową na blok ataku Marii Liktoras nasz zespół przegrywał tylko 22:23. W następnej akcji zdenerwowana Kucharska zaatakowała w taśmę i było 23:23! Odżyły nadzieje, tym bardziej że przed tygodniem w podobnych okolicznościach (także prowadząc w setach 2:0) Winiary przegrały w Myślenicach. W Mielcu jednak historia się nie powtórzyła. Pugaczowa najpierw zaatakowała w taśmę, a przy pierwszym meczbolu została zablokowana przez Liktoras i pojedynek został zakończony.



    Trenerzy o meczu

    Jerzy Matlak, Stal:
    - Czuję wielkie rozczarowanie. Nie można zadowalać się jedną czy dwiema wygranymi, nawet odniesionymi w Bielsku-Białej, tylko trzeba starać się pokonywać każdego rywala. Dziś dziewczyny się nie spisały. Chwilami odnosiłem wrażenie, że nie wierzyły w wygraną, to tak, jakby odpuściły to spotkanie.

    Alojzy Świderek, Winiary: - Po porażce w Myślenicach nie mogliśmy sobie pozwolić na przegraną w Mielcu. Dlatego dziewczyny wyszły na plac takie skoncentrowane. Całe szczęście, że wychodziła nam dziś zagrywka, to był chyba najważniejszy element w naszej drodze do sukcesu. Teraz będzie nam się grało już spokojniej.



    W innych meczach: Nafta-Gaz Piła - BKS Stal Bielsko-Biała 0:3 (21:25, 19:25, 20:25), Centrostal Adriana Gazeta Pomorska Bydgoszcz - Energa Gedania Gdańsk 3:1 (25:17, 25:13, 22:25, 25:14), ZEC SV Gwardia Wrocław - AZS AWF Poznań 3:0 (25:21, 25:17, 25:18), Muszynianka Muszyna - Dalin Myślenice 3:2 (25:18, 28:26, 20:25, 20:25, 15:12).



    W następnej kolejce, 5 lutego: Dalin - Stal Mielec.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.