Będzie głośno o Nalepach?

    Będzie głośno o Nalepach?

    Arkadiusz KIELAR

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Grzegorz Nalepa (z lewej) ze "słynnym" bratem Maciejem. Czy będzie o nich jeszcze głośno?

    Grzegorz Nalepa (z lewej) ze "słynnym" bratem Maciejem. Czy będzie o nich jeszcze głośno? ©Archiwum

    Grzegorz Nalepa (z lewej) ze "słynnym" bratem Maciejem. Czy będzie o nich jeszcze głośno?

    Grzegorz Nalepa (z lewej) ze "słynnym" bratem Maciejem. Czy będzie o nich jeszcze głośno? ©Archiwum

    Grzegorz Nalepa to ten "mniej znany" z dwóch braci bramkarzy o głośnym nazwisku. Wiadomo, to 27-letni Maciej robi karierę, były piłkarz Stali Stalowa Wola i reprezentacji Polski gra teraz w łotewskim Ventspils. Ale i starszy o rok Grzegorz ma swoje ambicje. Grał już w drugoligowym Górniku Łęczna, teraz występuje w czwartoligowym Igloopolu Dębica. Niebawem zamierza pójść w ślady brata.

    * Panie Grzegorzu, martwi się pan o swojego brata Maćka?
    Z Karpat Lwów przeszedł w tym sezonie do pierwszoligowego Ventspils, gdzie miał zarabiać 350 tysięcy euro rocznie, walczyć o Ligę Mistrzów. Tymczasem klub z Łotwy okazał się niewypłacalny, najlepsi zawodnicy wrócili do poprzednich klubów...


    - Ventspils rzeczywiście miał kłopoty, z powodów finansowych w lidze występowała ostatnio druga drużyna. A Maciek wrócił do Karpat Lwów, które niestety grają teraz tylko w ukrainskiej drugiej lidze. Mam najświeższe informacje i są one już bardzo dobre. W Ventspils znowu jest dobrze, najlepsi zawodnicy mają wrócić. Maciek tylko czeka na telefon od trenera Łużnego...

    * Ponoć znowu pojawiła się propozycja, by Maciej przeszedł do pierwszoligowego ukraińskiego Metalurgu Zaporoże?

    - Tak, ten klub interesował się Maćkiem przed sezonem. Sytuacja jest o tyle dobra, że prezes Karpat obiecał nie robić mu przeszkód. Zadeklarował, że może nawet wypożyczyć Maćka za darmo. Tak więc jeśli nie Ventspils, to Zaporoże.

    * Maciej nie ma za to szans wrócić do Polski i znaleźć klubu w ekstraklasie. Bo cena za niego jest "zaporowa".

    - To prawda. Cena za jego wypożyczenie to aż 500 tysięcy dolarów, a za wykupienie aż... milion. Polskich klubów na to nie stać. Ale mam nadzieję, że w Ventspils znowu odżyje. O reprezentacji na razie nie ma co mówić, bo Maciek musi najpierw grać regularnie i zbierać dobre recenzje. W kadrze są teraz Jerzy Dudek i Artur Boruc, są bezkonkurencyjni.

    * Pan broni w czwartoligowym Igloopolu Dębica, ale po sezonie zamierza pan wyjechać na testy do... Karpat Lwów.

    - Tak, do tych samych Karpat, gdzie Maciek trafił z drugoligowej Stali Stalowa Wola i rozpoczął dużą karierę, grał w reprezentacji. Po jego odejściu z Lwowa w Karpatach broni do tej pory bramkarz, który był wtedy rezerwowym i siedział na ławie. Nie jest jakimś wybitnym specjalistą i mógłbym z nim powalczyć o miejsce w składzie. W Karpatach zarekomendował mnie rzecz jasna Maciek i pojadę tam po zakończeniu obecnego sezonu. Z wyjazdem wstrzymywałem się wcześniej, bo kończę studia, wychowanie fizyczne na Uniwersytecie Rzeszowskim, pod koniec czerwca bronię pracę magisterską.

    * Z grą za granicą ma pan już doświadczenia, bo w wieku 18 lat wyjechał pan do Niemiec...

    - Grałem w czwartoligowym VFL Osterkapel. Trafiłem tam dzięki dobrym występom w mistrzostwach Polski juniorów w Łodzi, jako zawodnik Stali Rzeszów. Akurat na mistrzostwach byli obserwatorzy z Niemiec, szukali bramkarza. Zdecydowałem się wyjechać, broniłem przez cały sezon, a poziom czwartej ligi niemieckiej jest znacznie wyższy niż w Polsce. Miałem trochę szczęścia, bo pierwszy bramkarz Osterkapel został wtedy akurat... dyrektorem banku i musiał zrezygnować, nie miał czasu na treningi. Zbierałem dobre recenzje, pojawiła się propozycja gry w trzecioligowym Osnabruck. Gdybym wtedy przeszedł do tego klubu i spisywał się dobrze, miałem szanse zrobić karierę w Niemczech, zostać zauważony. Ale byłem zaledwie osiemnastolatkiem, po rozmowie z rodzicami zdecydowałem się wrócić do Polski, skończyć liceum i studiować.

    * W kraju grał pan, jak Maciek, w drugiej lidze. W Górniku Łęczna za pana czasów właśnie powstawał zespół, który miał awansować do ekstraklasy...

    - Do Górnika trafiłem z trzecioligowej Wisłoki Dębica. Bardzo mile wspominam czasy gry w drugiej lidze. Grałem w Łęcznej przez rok, z tamtego składu do dzisiaj zostali już tylko bracia Bronowiccy i Szałachowski. Gdy skończył mi się kontrakt, wróciłem do Rzeszowa, bo chciałem skończyć studia. A w kolejnym sezonie Górnik akurat awansował do ekstraklasy. Pamiętam, że graliśmy z Górnikiem sparing z reprezentacją Polski i zebrałem wtedy pochlebne recenzje. Spodobałem się ówczesnemu trenerowi Widzewa Łódź, Dariuszowi Wdowczykowi i otrzymałem propozycję zmiany barw. Była więc wyjątkowa szansa, bym trafił do ekstraklasy. Ale ówczesny trener Górnika, który obecnie prowadzi Heko Czermno, czyli Paweł Kowalski, nie wyraził na to zgody. Uznał, że będę Górnikowi potrzebny. Tak byłem potrzebny, że wylądowałem wtedy na ławce rezerwowych (śmiech). Za Górnika do dzisiaj trzymam kciuki, cieszę się, że sobie świetnie radzi w ekstraklasie. Życzę temu klubowi, by grał w europejskich pucharach.

    * W pana Igloopolu jest tylko czwarta liga. Ale jest teraz głośno, że klub z Dębicy podpisał umowę o współpracy z Legią Warszawa. Może ktoś z Igloopolu poleci pana do Warszawy...

    - Nie wydaje mi się (śmiech). We współpracy chodzi przede wszystkim o młodych, zdolnych zawodników Igloopolu, którzy mogliby trafić do Legii. A ja już młody nie jestem (śmiech). Klub też na mnie nie zarobi, bo niedługo skończy mi się umowa. Ale współpraca z Legią to świetna sprawa, bo w Dębicy nie brakuje uzdolnionej młodzieży. To inicjatywa Leszka Pisza, wychowanka Igloopolu, który teraz jest w klubie menażerem, a kiedyś był kapitanem Legii. Nasi juniorzy są zdecydowanie najlepsi na Podkarpaciu, wygrywali wszystko jak chcieli. O niektórych młodych będzie niedługo głośno.

    * W czwartej lidze podkarpackiej też nie brakuje ciekawych historii. Oto Wisłoka Dębica, która walczy o awans, zaproponowała niedawno ekstrapremie... piłkarzom Igloopolu. Za to, że pokonają najgroźniejszego rywala Wisłoki do awansu, czyli Stal Sanok. Czy to do końca fair?

    - Mieliśmy rzeczywiście dobre premie od Wisłoki, dorzucił się też na dodatek burmistrz Dębicy. Nie uważam, żeby było to niemoralne. Do zwycięstwa zawsze można motywować. Oby tylko nie do porażki, bo wtedy sprawa jest zupełnie inna...

    * Będzie jeszcze głośno o braciach Nalepach?

    - O Maćku na pewno. Co do mnie, to spokojnie podchodzę do tego, co mnie czeka. Może uda mi się jeszcze zagrać w dobrym klubie...

    * Dziękuję za rozmowę.



    Grzegorz Nalepa ma 28 lat. Jest wychowankiem Stali Rzeszów, grał w niemieckim VFL Osterkapel (IV liga), Zelmerze Rzeszów (III liga), Resovii Rzeszów (II liga), Wisłoce Dębica (III liga), Górniku Łęczna (II liga), Pogoni Leżajsk (IV liga), od tego sezonu jest bramkarzem Igloopolu Dębica (IV liga).

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!