Jak na reprezentacji

    Arkadiusz KIELAR

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Jaromir Wiperzęć (z prawej, obok Wiesław Francus) zdobył drugiego gola dla Stali w meczu z AKS Busko.

    Jaromir Wiperzęć (z prawej, obok Wiesław Francus) zdobył drugiego gola dla Stali w meczu z AKS Busko. ©Marcin Radzimowski

    Jaromir Wiperzęć (z prawej, obok Wiesław Francus) zdobył drugiego gola dla Stali w meczu z AKS Busko.

    Jaromir Wiperzęć (z prawej, obok Wiesław Francus) zdobył drugiego gola dla Stali w meczu z AKS Busko. ©Marcin Radzimowski

    1:0 Marek Kusiak 76, 2:0 Jaromir Wieprzęć 90.

    Stal: Wietecha 6 - Kasiak 6, Drabik 6, Wieprzęć 7, Maciorowski 6 - Krawiec 6, Ożóg 6, Kusiak 7, Telka 6 (70 Sałek nie klas.) - Jabłoński 6, Gęśla 3 (55 Stręciwilk 3).

    Busko: Mierzwa 5 - Charyga 5, Jachuta 2 (46 Banaszek 2), Bała 5, Jaworek 5 - Francus 5, Pszeniczny 6 (69 Abramowicz nie klas.), Pokrywka 5, Siczek 6, Kochański 5 (69 Krzemiński nie klas.) - Ignaczak 2 (46 Chlewicki 2).

    Żółte kartki: Wieprzęć, Krawiec (S), Pokrywka (B). Sędziował M. Żak z Katowic. Widzów: 1200.

    Przy zachowaniu wszystkich proporcji mecz Stali z AKS Busko przypominał niedawny pojedynek reprezentacji Polski i Walii. Gospodarze też musieli grać w nielubianym przez nikogo na polskich boiskach ataku pozycyjnym, też musieli przedzierać się przez "zasieki" w obronie. I też byli... "skazani" na wygraną. Dwa ładne gole głową zapewniły "Stalówce" kolejny tydzień w najlepszej z ról - lidera rozgrywek.

    - Gdybyśmy zdobyli pierwszego gola w 15 minucie, to wygralibyśmy ten mecz 4:0 lub 5:0 - uznał po spotkaniu Sławomir Adamus, czym mocno zdenerwował szkoleniowca przyjezdnych, Stanisława Maja. - Nie zgadzam się. Stal grała schematycznie, a nam bramki zawalił młodzieżowiec, którego musiałem wpuścić w końcówce - ripostował Maj.

    Ta wymiana "uprzejmości" była pokłosiem emocji, które jeszcze nie opadły po ostatnim kwadransie meczu. Bo Stal musiała czekać na gola aż do 76 minuty. Ale po kolei...

    Goście przyjechali do Stalowej Woli po punkt i wcale tego nie ukrywali. W napadzie grał tylko jeden wysunięty Dariusz Ignacak, a pięciu pomocników "zagęszczało" środek pola tak, że "stalowcom" co chwila brakowało pola manewru. Dwójkowe, trójkowe akcje nie przynosiły rezultatu, choć początek był obiecujący. Po akcji Mieczysława Ożoga i Tadeusza Krawca ten drugi ładnie dośrodkował w pole karne, ale Krzysztof Jabłoński nie zdołał dojść do "główki". Popularny "Jabol" grał na własne życzenie, bo narzeka na uraz kolana, świeżo po kontuzji jest też Kamil Gęśla. Na szczęście, jak się miało okazać, napastników wyręczyli gracze z tylnych szeregów. A niebezpieczeństwo groziło też Tomaszowi Wietesze, bo rywale próbowali kontratakować. Bramkarz "Stalówki" wykazał się refleksem w 40 minucie, gdy z powietrza uderzył Tomasz Siczek. To nazwisko brzmiało znajomo dla kibiców w Stalowej Woli, bo to były gracz Stali, podobnie jak Mirosław Pokrywka. Rozpoznano też Wojciecha Pszenicznego, który grał w Siarce Tarnobrzeg i Stali Mielec oraz innego mielczanina, Tomasza Abramowicza. Więcej jednak od nich do powiedzenia mieli miejscowi - Jacek Maciorowski strzelał ładnie głową, a potem nieznacznie nad poprzeczką, po nim Marek Kusiak i Tadeusz Krawiec.

    Po zmianie stron sygnał do ataku dał Jaromir Wieprzęć, który główkował nad poprzeczką, na listę strzelców mieli ochotę wpisać się Jabłoński i Kusiak. Rywale w tym czasie skupili się niemal wyłącznie na defensywie. I "pokarało" ich w 76 minucie. Po rzucie rożnym w wykonaniu Ożoga głową piłkę w polu karnym dogrywał Damian Sałek, a wykończył akcję, także głową, Marek Kusiak. Było 1:0 i szał radości na trybunach i ławce rezerwowych Stali. A trener AKS rwał włosy z głowy, bo kilka minut wcześniej ściągnął nieźle grającego młodzieżowca, Grzegorza Kochańskiego, a do obrony wprowadził innego dwudziestolatka, ale słabszego, Michała Krzemińskiego.

    W ostatnich kilkunastu minutach miejscowi mogli strzelić jeszcze kilka goli, zdobyli jednego. Jaromir Wieprzęć najpierw pechowo z kilku metrów trafił w nogi bramkarza, ale w ostatniej minucie trafił już celnie główką, znowu po rzucie rożnym Ożoga. Na koniec znów mieliśmy piękny obrazek. "Stalowcy" odtańczyli w kółeczku taniec radości, odśpiewali "ZKS!" Oby tak dalej...

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!