Numer jeden

    Arkadiusz KIELAR

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Jacek Maciorowski

    Jacek Maciorowski ©Marcin Radzimowski

    Przewodzi w klasyfikacji na najlepszego piłkarza "Echa Dnia" w trzeciej lidze po rundzie jesiennej. Chciało go drugoligowe KSZO Ostrowiec, a jego trener Sławomir Adamus otwarcie mówi o nim: "To nasz numer jeden". Trudno, żeby 27-letni Jacek Maciorowski (na zdjęciu), obrońca Stali Stalowa Wola, która po rundzie jesiennej jest liderem w trzeciej lidze, nie był z siebie zadowolony...

    * Jak pan odbiera płynące zewsząd pod pańskim adresem pochwały?

    - Staram się nie myśleć o tym, woda sodowa raczej mi nie grozi. Jasne, że dla każdego piłkarza miłe są pochwały za jego grę, a jeżeli trener Sławomir Adamus mówi o mnie "numer jeden", to mnie to rzecz jasna cieszy. Ale nie uważam się za gwiazdę, dla mnie numer jeden to jest cały zespół Stali Stalowa Wola. Zresztą my jesteśmy w trzeciej lidze właśnie na pierwszej pozycji po rundzie jesiennej.

    * Gra pan w Stali od roku. W poprzednim sezonie zespół musiał walczyć o utrzymanie, teraz jest liderem. Co się stało, że drużyna przeszła taką cudowną metamorfozę?

    - Na pewno dojście nowych zawodników, takich jak Marek Kusiak, Jaromir Wieprzęć, Janusz Iwanicki czy Krzysztof Jabłoński pozytywnie wpłynęło na naszą grę, bo oni potrafią grać w piłkę. Ale przede wszystkim efekt przyniosła nasza praca na treningach, potrzebowaliśmy też większego zgrania. W poprzednim sezonie akurat ja nie mogłem pomóc drużynie tak, jakbym chciał, bo leczyłem kontuzję i nie zagrałem w zbyt wielu spotkaniach. Na szczęście, w tym sezonie urazy mnie omijały.

    * W"Stalówce" nie dość, że jest pan ostoją defensywy, to jeszcze pewnie wykonuje rzuty karne. Wcześniej zdarzały się w drużynie przestrzelone "jedenastki", teraz kibice są spokojni, gdy do piłki podchodzi Jacek Maciorowski...

    - Dzień przed każdym meczem wykonuję na treningu parę rzutów karnych. Wychodzą mi, strzeliłem w rundzie jesiennej w ten sposób dla Stali trzy gole. Trener Adamus wybrał trzech zawodników w drużynie, którzy są wyznaczeni do "jedenastek", a ja jestem pierwszy i na razie nie pudłuję. I póki nie będę, to będę strzelał. Jaki mam sposób na skuteczne rzuty karne? Wyczekuję do końca bramkarza rywali... Ale myślę, że aż tak dużo karnych w rundzie wiosennej nie będziemy wykonywać i nie będę do tego potrzebny (śmiech). Podobną rolę pełniłem też niegdyś w Chrobrym Głogów, gdy grałem z tym zespołem w trzeciej lidze. Też strzeliłem trzy gole z "karnych".

    * Pana dobra gra nie przeszła nie zauważona, chciało pana niedawno ściągnąć na testy drugoligowe KSZO Ostrowiec.

    - To prawda, ale dałem się przekonać prezesowi Stali, Bronisławowi Żakowi, bym został w Stalowej Woli i powalczył tutaj wiosną o drugą ligę. Jesteśmy na fali i mamy na to szansę, a prezes przekonywał, że nie warto osłabiać zespołu.

    * Jest pan wychowankiem Zagłębia Lubin. Nie chciałby pan wrócić do macierzystego klubu i zagrać z nim w ekstraklasie?

    - Na pewno chciałbym, ale zdaję sobie sprawę, że nie mam na dzień dzisiejszy chyba takich umiejętności. Choć kto wie, zespoły z ekstraklasy szukają często zawodników z niższych lig. Ja w Zagłębiu, z którym wywalczyłem wicemistrzostwo Polski juniorów w sezonie 1995/96, nie występowałem nigdy w ekstraklasie. Wtedy w drużynie juniorów grał ze mną między innymi Mariusz Lewandowski, dzisiaj reprezentant Polski, potem poznałem też Andrzeja Niedzielana. Ja jednak po juniorach trafiłem do trzeciej ligi, do zespołu Rokita Brzeg Dolny, grałem następnie w Prochowiczance Prochowice i Chrobrym Głogów. A ekstraklasę poznałem dopiero, gdy trafiłem do Śląska Wrocław, w tym zespole grałem w podstawowym składzie, a razem ze mną, między innymi tacy piłkarze jak Wasilewski, Nazaruk, Jawny, Pyskaty, Jezierski. Akurat wtedy został wprowadzony podział na grupy w pierwszej lidze, a nam do utrzymania zabrakło jednego punktu. Już wtedy jednak Śląsk był zadłużony, po spadku chcieli mi obciąć wyraźnie pensje. Nie zgodziłem się, a w sądzie musiałem dochodzić swoich praw, by wypłacono mi zaległości...

    * I wtedy trafił pan do Pogoni Staszów? Jak to się w ogóle stało, że wylądował pan na drugim końcu Polski?

    - Pół roku musiałem jeszcze grać w czwartej lidze, we Włókniarzu Mirsk, bo przez ten czas dochodziłem swoich praw w sądzie. A potem trafiłem do Staszowa, namówił mnie do tego Piotrek Błauciak, kolega jeszcze z Zagłębia, który był już w trzecioligowej Pogoni. W Staszowie zespół prowadził trener Janusz Batugowski, okazało się jednak, że też nie ma funduszy. Gdy zespół spadał do czwartej ligi, to nie było już pieniędzy na wyjazdy. Grałem półtora roku w Pogoni, ale gdy traciła trzecioligowy byt, to ja już wiosną byłem w Stalowej Woli. Wahałem się co do zmiany klubu, bo znowu było daleko do domu, ale propozycja Stali była jedyną konkretną. Dzisiaj nie żałuję, że z niej skorzystałem...

    * Zadomowił się pan już na dobre w Stalowej Woli? W porównaniu z takim Wrocławiem to nie ma tu zbyt wielu rozrywek...

    - Jest w porządku. Dobrze, że mieszkam razem z moją dziewczyną Katarzyną, która jest ze Staszowa, a pracuje niedaleko Stalowej Woli, w Agatówce. Nie nudzimy się, wyjdziemy od czasu do czasu do pizzerii, lubię też słuchać dobrej muzyki, no i mam słabość do gier komputerowych. Gram teraz często w "Pro Evolution Soccer" (piłkarska gra komputerowa - przyp. ARKA), ale nie siedzę wcale przy komputerze do rana (śmiech).

    * Kibiców Stali interesuje teraz tylko jedno pytanie. Czy za pół roku będą cieszyć się z awansu zespołu do drugiej ligi?

    - Bardzo bym tego chciał. Myślę, że po pierwszej rundzie pokazaliśmy, że nas na to stać. Inni tylko dużo mówili o drugiej lidze, a my po prostu graliśmy swoje. I o to chodziło.

    * Zostanie pan w Stali na kolejny sezon, nawet gdy nie uda się awansować?

    - Czy awansujemy czy nie, ja na pewno będę rozmawiał ze Stalą na temat swoje dalszej gry w tym zespole.

    * Dziękuję za rozmowę.



    Jacek Maciorowski. Jacek Maciorowski ma 27 lat, jest wychowankiem Zagłębia Lubin, wywalczył tytuł wicemistrza Polski juniorów z tym zespołem w sezonie 1995/96, grał także w Rokicie Brzeg Dolny, Prochowiczance Prochowice, Chrobrym Głogów, Śląsku Wrocław, Włókniarzu Mirsk, Pogoni Staszów, a od roku w Stali Stalowa Wola.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!