Gąsior szuka pracy!

    Arkadiusz KIELAR

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    - Jest mi żal i jest mi przykro, bo postąpiono ze mną trochę jak z gówniarzem, który nic w klubie nie znaczy - mówi Włodzimierz Gąsior (na zdjęciu), do niedawna trener czwartoligowych piłkarzy Stali Mielec. Nadal mocno przeżywa zwolnienie go z zajmowanej funkcji, ale nie ma zamiaru spoczywać na laurach i rozgląda się już za nową pracą...

    Gąsior to znana postać w naszym regionie, prowadził oprócz mieleckiej Stali również Kolportera Koronę Kielce, KSZO Ostrowiec, Stal Stalowa Wola i Siarkę Tarnobrzeg.
    Przez ostatnie trzy lata budował w Mielcu zespół, który w końcu miał wywalczyć upragniony awans do trzeciej ligi. W rundzie wiosennej jednak mielczanie mieli kilka potknięć, uciekły im ważne punkty i zarząd postanowił zwolnić szkoleniowca, który został wybrany przez mieleckich kibiców na "trenera wszechczasów".



    Żal do działaczy

    - Po porażce z Żurawianką Żurawica 1:2 podszedł do mnie prezes Stali Mielec Jacek Klimek i zakomunikował, że decyzją zarządu nie będę już pracował z zespołem. Zapytał, czy sam zrezygnuję, czy decyzję ma podjąć zarząd. Ja już nie zareagowałem, choć gdybym dostał kilka dni do namysłu, być może sam złożyłbym rezygnację - mówi Włodzimierz Gąsior. - Najbardziej dziwi mnie sytuacja, że od czasu mojego zwolnienia minęły trzy tygodnie, a nikt z zarządu nie zamienił jeszcze ze mną ani słowa. A przecież to moi koledzy, znajomi. Ja nadal jestem w klubie, prowadzę zespół juniorów, nadal leży mi na sercu dobro czwartoligowego zespołu.

    Szkoleniowiec nie ukrywa, że ma o to żal do działaczy Stali. Tym bardziej że w niedawnych, trudnych czasach, gdy w klubie panowała bieda, potrafił pełnić kilka funkcji naraz, był jednocześnie prezesem i trenerem. Gdy przyszli jednak w tym sezonie sponsorzy, wystarczyło kilka słabszych meczów, by klub zrezygnował z niego bez większych ceregieli...

    - Włożyłem w pracę ze Stalą Mielec dużo zdrowia i pracy. Gdy byłem jednocześnie trenerem i prezesem, właściwie spędzałem na stadionie czas od rana do wieczoru. Mam 58 lat, coś tam znaczę w zawodzie trenera, a odnoszę wrażenie, że całemu złu winny jest teraz Gąsior, że nic nie zrobił. Ręce mi opadły, nie mam ochoty iść na mielecki stadion. Nie wiem zresztą, co będzie dalej z drużyną, bo prezes Klimek jednoznacznie mówił, że w razie niepowodzenia i braku awansu do trzeciej ligi sponsorzy wycofają się z klubu...



    Nie ma konfliktu

    Stal po niepowodzeniach w meczach rundy wiosennej ma już tylko iluzoryczne szanse na awans do trzeciej ligi.

    - Ja nie odżegnuję się od tego, że sam także nie ponoszę za to winy - deklaruje szkoleniowiec. - Wydawało mi się, że po trzech latach spędzonych wspólnie z zespołem nastąpiło po prostu "zmęczenie materiału", ale drużyna pod wodzą Tomasza Tułacza, który mnie zastąpił, też przegrywa mecze. Powody słabszej postawy drużyny są więc głębsze. Ja słyszałem, że byłem ponoć skonfliktowany z zawodnikami, jak tłumaczył zarząd, ale... nic o tym nie wiem, rozmawiam nadal z piłkarzami, gdy się spotykamy i żadnego konfliktu nie widzę. Być może nie do końca trafione były transfery w przerwie zimowej, na przykład ściągnięci Kameruńczycy, Jean Black Ngody i Moses Molongo, nie do końca utożsamiają się z klubem, oni mają umowy tylko do czerwca. Można też psioczyć, że źle przygotowałem zespół, że "zajechałem" zawodników, ale ja się z tym nie zgadzam. Może przyczyna jest taka, że niektórzy zawodnicy, ściągnięci wiosną do zespołu, nie są amatorami i zarabiają tylko poprzez grę w piłkę, a inni muszą zwyczajnie chodzić codziennie do pracy, na trzy zmiany...



    Jak do teatru

    Szkoleniowiec pracuje w Stali już tylko z juniorami i musi rozglądać się za nowym pracodawcą.

    - Chciałbym pracować z nowym zespołem nawet od zaraz, bo zostałem bez środków do życia - przyznaje trener. - Może jakiś klub zgłosi się po mnie, może sam zacznę pukać do drzwi. Chcę pracować w swoim zawodzie, nawet daleko od Mielca i niekoniecznie w klubie z wyższych lig. Liczę się też z tym, że być może wyjadę za granicę.

    Włodzimierz Gąsior to trener "z nazwiskiem" i nie powinien mieć kłopotu ze znalezieniem nowego klubu. Nadal też interesuje się tym, co dzieje się z zespołami, które niegdyś prowadził. A wprowadził w przeszłości Koronę Kielce do drugiej ligi, Stal Stalowa Wola i Siarkę Tarnobrzeg do pierwszej, pracował w KSZO Ostrowiec.

    - Cieszę się, że na przykład Kolporter Korona Kielce jest teraz w ekstraklasie, ma odpowiedniego sponsora i radzi sobie świetnie. Byłem na meczu w Kielcach z Legią Warszawa, w każdej chwili mnie tu zapraszają i pamiętają, że coś w tym klubie zrobiłem - mówi szkoleniowiec. - Takiej atmosfery jak w Kolporterze nie ma obecnie w żadnym innym klubie w Polsce, jest ona niepowtarzalna, piękny stadion jest bezpieczny, na mecze przychodzą całe rodziny. Mieszkańcom Kielc ekstraklasa po prostu się należy. Bo tu idzie się na mecz jak do teatru. Przypomina mi to atmosferę z lat siedemdziesiątych w Mielcu. Czy Korona, tak jak Stal Mielec, też może kiedyś zostać mistrzem Polski? Jeżeli będzie to szło nadal w tak dobrym kierunku, to na pewno, a napastnik Grzegorz Piechna powinien dostać powołanie do reprezentacji, tylko musi ustabilizować formę. I pomyśleć, że gdy ja byłem w kieleckim klubie, była tu wyjątkowa bieda. Może dlatego teraz wszyscy w Kielcach tak bardzo doceniają to, co mają.



    Jeden z najmocniejszych

    Trener Gąsior chętnie wypowiada się też na temat innych zespołów z naszego regionu, które prowadził w przeszłości.

    - Fajny klimat zawsze panował w KSZO Ostrowiec. Uważam, że ten zespół ciągle ma szansę na powrót do ekstraklasy i nie powiedział jeszcze ostatniego słowa - uważa Włodzimierz Gąsior. - Pracuje tu mój kolega Jurek Wyrobek i to na pewno dobry szkoleniowiec. O powrót do drugiej ligi walczy z kolei Stal Stalowa Wola, szkoda, że wiosną straciła zbyt dużo punktów, ale personalnie to jeden z najmocniejszych zespołów w trzeciej lidze i szanse na awans są nadal duże. Siarka Tarnobrzeg? Klub jest zadłużony, gra tylko w czwartej lidze. A jeżeli chce się zbudować dobry zespół, to trzeba zacząć od dobrej organizacji w klubie. W Kielcach widać to najlepiej - pojawił się możny sponsor, we wszystko włączyło się też miasto i sukces stał się możliwy. Kolporter Korona to przykład dla innych klubów, że można, przy połączeniu kilku niezbędnych elementów, zrobić w piłce bardzo wiele dobrego...







    Włodzimierz Gąsior

    Ma 58 lat, jest żonaty, żona Zofia pracuje jako lekarz pediatra. Ma czwórkę dzieci: Monikę (32 lata), Samantę (30 lat), Sebastiana (22 lata), Bartłomieja (20 lat), ma już także wnuki. Jako piłkarz zdobył ze Stalą Mielec tytuł mistrza Polski, jako trener także pracował w Mielcu z pierwszoligowym zespołem. Wywalczył awans do pierwszej ligi ze Stalą Stalowa Wola i Siarką Tarnobrzeg, do drugiej ligi z Koroną Kielce i Hetmanem Zamość. Przez ostanie trzy lata pracował z czwartoligową Stalą Mielec. Mieszka w Mielcu, w wolnych chwilach lubi przeglądać prasę, obejrzeć dobry film, interesuje się polityką.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!