To wszystko przez nas!

    Arkadiusz KIELAR

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Przed Bartłomiejem Dydo (na zdjęciu), 23-letnim bramkarzem czwartoligowej Stali Mielec i jego kolegami z zespołu, w tym sezonie stał jeszcze do niedawna cel numer jeden - awans do trzeciej ligi.

    Stal jednak spisywała się wiosną grubo poniżej oczekiwań i w zespole doszło do "rewolucji". Najpierw posadę stracił zwolniony trener Włodzimierza Gąsiora, którego zastąpił Tomasz Tułacz. Następnie, po porażce w zaległym spotkaniu ze Strugiem Tyczyn 2:3, zarząd rozwiązał umowy z kilkoma czołowymi zawodnikami.



    * Panie Bartłomieju, co się z wami stało w rundzie wiosennej? Na papierze mieliście najsilniejszy skład w czwartej lidze, a z awansu po raz kolejny będą nici.

    - Ciężko powiedzieć, co się stało, ja zresztą nie jestem od oceny sytuacji, od tego jest trener Tomasz Tułacz. My chyba sami do końca nie wiemy, co się stało. Szansa na awans była ogromna, mieliśmy stworzone w klubie bardzo dobre warunki. Tylko sami do siebie możemy mieć pretensje, trzeba uderzyć się w piersi i wziąć całą winę na siebie. Czy wpływ na naszą postawę miał fakt, że jedni zawodnicy musieli oprócz gry w piłkę normalnie pracować, a inni, ściągnięci do klubu, nie? Według mnie niewielki, bo atmosfera w zespole była naprawdę dobra. I wszyscy mieliśmy jeden cel...

    * Zarząd Stali nie czekał na decyzje do końca sezonu i rozwiązał umowy z kilkoma podstawowymi zawodnikami: Tomaszem Pietrasiewiczem, Piotrem Mazurkiewiczem, Tomaszem Abramowiczem oraz Kameruńczykami - Mosesem Molongo i Jeanem Ngody. To słuszna decyzja?

    - Nie chcę się wypowiadać na ten temat. Prezes Jacek Klimek tak zadecydował i miał do tego prawo. W zespole ogrywają się teraz młodzi zawodnicy i w ostatnich meczach pokazali, że warto na nich stawiać. Naprawdę szkoda, że nie udało nam się wywalczyć awansu. Jeszcze pamiętam dobrze, gdy dwa sezony temu przegraliśmy rywalizację o trzecią ligę z Pogonią Leżajsk na finiszu rozgrywek o zaledwie jeden punkt. W zespole panuje w takich sytuacjach duża frustracja, ciężko jest się odbudować, drużyna psychicznie się rozpada.

    * W niedawnym przegranym meczu z Żurawianką Żurawica wpuścił pan szybko dwa gole i został zmieniony jeszcze w pierwszej połowie. Spotkanie przegraliście 1:2, a zaraz po nim zwolniony został trener Gąsior. Czy czuje się pan za to odpowiedzialny?

    - O zwolnieniu trenera Gąsiora zadecydował zarząd. Ale ja też jestem w jakimś stopniu winny, że ten szkoleniowiec został wyrzucony, przyznaję to. Dla mnie ta runda wiosenna w ogóle jest najgorsza w karierze, nie zagrałem jeszcze ani jednego meczu na swoim poziomie. I nie wiem dlaczego coś się zacięło. Będzie czas po sezonie, by wszystko na spokojnie analizować. Czy obawiam się rywalizacji z Krzysztofem Petrykowskim, bramkarzem, który ma wrócić w kolejnym sezonie do Mielca z trzecioligowego Kolejarza Stróże? Uważam go za bardzo dobrego golkipera, od którego można się wiele nauczyć. Zobaczymy, jak to się wszystko potoczy.

    * Prezes Stali Jacek Klimek deklarował, że w razie braku awansu on i inni sponsorzy odejdą z klubu. Nie obawiacie się, że w Stali znowu pojawi się bieda?

    - Prezes zapowiedział, że wszystko rozstrzygnie się podczas walnego zebrania w klubie, planowanego na 15 czerwca. Wiem, że są duże szanse, by jednak pozostał. Od momentu jego przyjścia w tym sezonie wszystko jest w klubie "na plus". Mamy naprawdę godziwe warunki, jak na czwartą ligę, za wygrane otrzymujemy premie, a prezes ze wszystkich zobowiązań wobec nas się wywiązuje na bieżąco.

    * W ubiegłym sezonie, zwłaszcza po dobrych występach w Pucharze Polski, w którym potrafiliście zremisować z pierwszoligową Polonią Warszawa, nie brakowało chętnych na piłkarzy z Mielca. Pan był przymierzany między innymi do Stali Stalowa Wola.

    - Powiem tak, że na dzisiaj najlepiej jest mi w Stali Mielec i nie żałuję, że nie odszedłem do innego klubu. Wiadomo, że w Stalowej Woli jest już ta trzecia liga, a zespół walczy o awans do drugiej. Ale gdy przed obecnym sezonem byłem przymierzany do tej drużyny, to sporo było niewiadomych, odchodzić miał podstawowy bramkarz Tomasz Wietecha, wszystko się jeszcze "mieszało". Ja zostałem w Mielcu, a co będzie po sezonie, to czas pokaże. Na pewno moim marzeniem, tak jak każdego piłkarza, jest gra w ekstraklasie...

    * Czy przed meczami, by się odstresować, słucha pan swojego ulubionego hip-hopu?

    - Bardzo lubię ten gatunek muzyki i słucham go najczęściej, ale przed meczem nie ma to dla mnie znaczenia. A najbardziej lubię polskiego rapera "Mezo". Czy sam nie próbowałem swoich sił w hip-hopie? Nie, wolę jednak ograniczyć się tylko do jego słuchania (śmiech).

    * Dziękuję za rozmowę.



    Bartłomiej Dydo

    Ma 23 lata, jest wychowankiem Stali Mielec, jak do tej pory grał tylko w tym klubie, najwyżej w czwartej lidze. Od kilku sezonów bramkarz "numer jeden" w Mielcu. Występował także w reprezentacji Podkarpacia amatorów i w rozgrywkach "Regions Cup" zajął z zespołem trzecie miejsce. Jego hobby to słuchanie dobrej muzyki, a zwłaszcza hip-hopu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!