Robert Zawada nadal imponuje formą

    Robert Zawada nadal imponuje formą

    PISZ

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Robert Zawada, mimo upływu lat, nadal imponuje znakomitą formą i poczuciem humoru.

    Robert Zawada, mimo upływu lat, nadal imponuje znakomitą formą i poczuciem humoru. ©M. Radzimowski

    Roberta Zawadę doskonale znajdą w Mielcu kibice piłki ręcznej, których w tym mieście nie brakuje. Przez osiem lat reprezentował barwy mieleckiej Stali, wsławił się tym, że w 1972 roku zagrał na igrzyskach olimpijskich w Monachium.
    Robert Zawada, mimo upływu lat, nadal imponuje znakomitą formą i poczuciem humoru.

    Robert Zawada, mimo upływu lat, nadal imponuje znakomitą formą i poczuciem humoru. ©M. Radzimowski

    Był jednym z tych, którzy dostąpili zaszczytu gry w olimpijskim turnieju. Pan Robert pełni funkcję kierownika mieleckiego zespołu, prowadzi zajęcia z drużyną Stali pod nieobecność Ryszarda Skutnika, szkoleniowca mieleckiej drużyny, a jednocześnie trenera młodzieżowej reprezentacji Polski. Ale mielczanin zachwycony jest zupełnie innym zajęciem, jego oczkiem w głowie jest wnuczka Agatka, którą kocha nade wszystko i której stara się poświęcić każdą chwilę. Do niedawna często jeździł łowić ryby.

    - Ale to się urwało, bo mój kumpel, z którym jeździłem, ma teraz mało czasu. Jednak regularnie spotykamy się, zawsze mamy o czym rozmawiać - mówi.
    Ryb olimpijczyk z Mielca chwilowo nie łowi, ale latem i jesienią z chęcią chodzi na grzyby. Żona wysyła męża do lasu, mobilizując go perspektywą wigilijnej kolacji.
    - Mówi, żebym poszedł na grzyby, więc zakładam czapkę i... szczególnie się ubieram. Nienawidzę kleszczy, dlatego możliwość przyniesienia ich do domu ograniczam do minimum, wolę już przynosić borowiki - śmieje się.

    Robert Zawada pochodzi z podradomskiej wsi Jedlnia-Letnisko, a jego żona z Radomia. W tym mieście mielczanin ma liczną rodzinę i często tam zagląda. Patrząc na energiczne zachowanie się mielczanina trudno uwierzyć, że liczy sobie 68 lat. Życie spędzone na sportowo, a także prowadzenie zajęć ze szczypiornistami Stali powoduje, że pan Robert ma się dobrze. I wcale nie wygląda na "Dziadka", choć taki pseudonim nosi od wielu lat, tak na niego wołano w czasach gry w reprezentacji Polski od 1960 do 1972 roku.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!