Stal Stalowa Wola wreszcie wygrała!

    Stal Stalowa Wola wreszcie wygrała!

    Arkadiusz KIELAR <a href="mailto:kielar@echodnia.eu" target="_blank" class=menu>kielar@echodnia.eu</a>

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Po spotkaniu piłkarze gospodarzy ze szczęścia rzucili się na śnieżną murawę.

    Po spotkaniu piłkarze gospodarzy ze szczęścia rzucili się na śnieżną murawę. ©S. Czwal

    Po spotkaniu piłkarze gospodarzy ze szczęścia rzucili się na śnieżną murawę.

    Po spotkaniu piłkarze gospodarzy ze szczęścia rzucili się na śnieżną murawę. ©S. Czwal

    Sędzia spotkania trzykrotnie zarządzał przerwę w grze, by wytyczyć zasypane śniegiem linie na boisku. S. Czwal

    Sędzia spotkania trzykrotnie zarządzał przerwę w grze, by wytyczyć zasypane śniegiem linie na boisku.
    (fot. S. Czwal)

    II LIGA. Piłkarze Stali Stalowa Wola wygrali z Unią Janikowo, sięgając po zwycięstwo po raz pierwszy od... 19 sierpnia.

    To się nazywa udany prezent na imieniny. Sławomir Adamus, trener piłkarzy Stali Stalowa Wola, obchodził je w dniu meczu z Unią Janikowo i jego podopieczni postarali się to uczcić w najbardziej z właściwych sposobów. Wygrali nareszcie w drugiej lidze, po raz pierwszy od... 19 sierpnia.



    - Można powiedzieć, że my też "niechcący" przyczyniliśmy się do tego prezentu - śmiał się po meczu Artur Polehojko, drugi trener drużyny z Janikowa, który grał niegdyś, w latach 80., w zespołach z... Podkarpacia. A konkretnie w czwartej lidze, w Sokole Nisko i Orle Rudnik, a mieszkał nie gdzie indziej, tylko w... Stalowej Woli. Wychowanek Korony Kielce nie miał jednak do końca szczęśliwej miny, bo według niego bardziej sprawiedliwy byłby remis. No cóż, goście, także drugoligowy beniaminek, po pierwszej połowie wygrywali 1:0, a mogli wyżej. Ale po przerwie nie mieli już czego szukać, bo "Stalówka" jak zwykle rzuciła się do odrabiania strat, tym razem na szczęście skutecznie.



    PRZERWANY MECZ

    Warunki do rozgrywania spotkania były niemal "syberyjskie". Piłkarze musieli sobie radzić w zimowej scenerii, przy padającym śniegu, a sędzia trzy razy przerywał spotkanie, by porządkowi mogli od nowa wytyczyć linie na boisku. Jednak mimo takich, a nie innych warunków, oba zespoły zaprezentowały się bardziej niż przyzwoicie, mecz był ciekawy i mógł się podobać. A zaczął się dla gospodarzy katastrofalnie...



    Piłkarze Stali od dłuższego czasu musieli wysłuchiwać przytyków własnych kibiców, że drużyna nie wygrywa nawet na własnym stadionie i że ostatnia szansa to właśnie mecz z Unią Janikowo w tej rundzie jesiennej. Bo na koniec nasi jadą do Gdańska na pojedynek z Lechią. W takiej sytuacji strata gola już w pierwszej minucie podcięłaby skrzydła nawet największym "twardzielom". A taką "awarię" zafundowali sobie właśnie stalowowolanie, tracąc bramkę tuż po pierwszym gwizdku sędziego.



    W 1 minucie spokojnie naszych obrońców zwiódł napastnik Unii Krzysztof Kretkowski, wrzucił piłkę w pole karne, a tu nie niepokojony przez nikogo Bułgar Stefan Todorow spokojnie wpakował piłkę do siatki. - Wtedy byliśmy chyba jeszcze w "szatni" - kręcił głową Janusz Iwanicki, pomocnik "Stalówki".



    POMOC "SZAFY"

    Podłamani gospodarze w pierwszych 45 minutach mogli stracić nie jednego, ale jeszcze ze dwa gole, gdyby nie udane interwencje Tomasza Wietechy. W 15 minucie, po zagraniu Serba Branko Rasicia "sam na sam" z naszym bramkarzem znalazł się znowu Todorow, ale tym razem goście wywalczyli... rzut rożny, bo golkiper Stali potrafił wyjść z opresji obronną ręką. Niepokoili go jeszcze: Kretkowski, Rasić, Todorow, a ten pierwszy nie trafił do bramki z zaledwie kilku metrów!



    Mimo zimy pod stalowowolską bramką było naprawdę gorąco. A po przeciwnej stronie boiska? Pierwszy bramkarza Unii mógł zaskoczyć jego... obrońca, a dokładnie Tomasz Warczachowski. Defensor z Janikowa nieczysto wybijał piłkę i jego bramkarz miał okazję wykazać się refleksem. Kibice na trybunach, ci najwierniejsi, którzy przyszli na mecz mimo zimna, żartowali, że Warczachowski chciał dopomóc "Stalówce". Bo to były piłkarz naszej drużyny, kilka lat temu grał w Stalowej Woli w trzeciej lidze, a z Torunia ściągnął go trener... Sławomir Adamus.



    Popularny "Szafa", nazywamy tak przez kolegów z racji muskularnej budowy ciała, zebrał zresztą wiele braw, gdy opuszczał boisko w 57 minucie. Nie był z tego powodu zadowolony, ale trener gości Maciej Bartoszek tłumaczył zmianę tym, że bał się o swojego obrońcę, który miał już żółtą kartkę na koncie. A swoją drogą to na meczowym protokole jako pierwszy trener przyjezdnych widniało nazwisko znanego szkoleniowca Wojciecha Wąsikiewicza. Jak się jednak okazało, jest on trenerem-koordynatorem w klubie z Janikowa, a zespół prowadzi trenerska para Bartoszek-Polehojko.



    LICZYLI NA POWTÓRKĘ

    Do przerwy kibice podnieśli się ze swoich miejsc jeszcze pod koniec pierwszej połowy, gdy przed linią pola karnego zatańczył z piłką Przemysław Pałkus, po obrocie uderzył efektownie, ale nad poprzeczką. Inny strzał, w wykonaniu Kamila Gęśli, był zdecydowanie za słaby, by zaskoczyć bramkarza gości. Młody napastnik Stali wrócił do zespołu po kontuzji, jednak nie błyszczał tak, jak zwykle.



    Zabrakło natomiast w naszym zespole Andrzeja Kasiaka, który na jednym z przedmeczowych treningów nabawił się urazu. W każdym razie po pierwszej połowie wynik był dla naszych niekorzystny i czekały ich ponownie, jak w poprzednim meczu z Jagiellonią Białystok, męskie rozmowy w szatni. Z zespołem z Białegostoku nasi też do przerwy przegrywali 0:1, a potrafili wyjść na prowadzenie 2:1, niestety cały mecz zakończył się remisem 2:2. Teraz kibice liczyli na powtórkę z rozrywki, ale i na pełną pulę zgarniętą przez "zielono-czarnych". Bo przecież "Stalówce" punkty potrzebne są jak woda, zimowa przerwa w rozgrywkach i tak nie będzie należała do najspokojniejszych.



    SPEŁNIONE NADZIEJE

    Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nasi ponownie wyszli na boisko już zupełnie odmienieni. A straty wyrównali "raz dwa", bo już w 50 minucie. Akcja była "jak się patrzy". Po rzucie rożnym tam, gdzie trzeba, znalazł się Janusz Iwanicki i fantastycznie huknął z woleja z dystansu, a piłka jak torpeda ugrzęzła w siatce.



    - Jeeeest! - rozległo się nareszcie na trybunach, a były podstawy, by sądzić, że na tym nie koniec. "Stalowcy" długo jednak nie mogli się ponownie przebić skutecznie do bramki Unii. Pięknie z rzutu wolnego uderzył między innymi Bogusław Sierżęga, ale Marcin Ciesielski był na posterunku. Próbował się odgryźć także z wolnego Rasić i wprowadzony po przerwie Maciej Mysiak. Wydawało się jednak, że mecz tradycyjnie w Stalowej Woli zakończy się remisem.



    "Wyginam ciało śmiało, jeden? To mało!" - śpiewali stalo-wowolscy "szalikowcy" i ich nadzieje zostały spełnione w samej końcówce meczu. W 87 minucie do przodu ruszył wspomóc kolegów obrońca Jacek Maciorowski. I znowu po rzucie rożnym w wykonaniu Sierżęgi nasi zdobyli gola na wagę trzech punktów. Bo popularny "Macior" znakomicie znalazł się w polu karnym i popisał się idealną "główką". To był jego pierwszy gol zdobyty w tym sezonie "z akcji", bo wcześniej udało mu się trafić z rzutu karnego. Okazję do poprawienia dorobku będą mieć jeszcze on i jego koledzy w meczu na koniec rundy, z Lechią w Gdańsku. Nasi pokazali, że potrafią walczyć do końca i oby udana była też końcówka całej rundy.



    Stal Stalowa Wola - Unia Janikowo 2:1 (0:1), 0:1 Stefan Todorow 1, 1:1 Janusz Iwanicki 49, 2:1 Jacek Maciorowski 87.

    Żółte kartki: Warczachowski, Witkowski, Mysiak (Unia). Sędziował Włodzimierz Milczarek (Piotrków Tryb.). Widzów: 1000.



    KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - Śląsk Wrocław 2:1 (0:0), 0:1 Krzysztof Ulatowski 58, 1:1 Krystian Kanarski 66, 2:1 Maciej Rogalski 90+6 z karnego.

    Czerwona kartka: Ulatowski (Śląsk, 90+4, niesportowe zachowanie); żółte: Sztylka, Wan, Rosiński, Sourek (Śląsk). Sędziował Artur Radziszewski (Warszawa). Widzów - 1500.



    Ruch Chorzów - Lechia Gdańsk 1:0 (0:0), 1:0 Grażvydas Mikulenas 71.

    Żółte kartki: Mikulenas, Baran (Ruch), Piątek, Buzała, Szczepiński (Lechia). Sędziował Tomasz Witkowski (Warszawa). Widzów: 3500.



    Piast Gliwice - Polonia Bytom 2:1 (1:0), 1:0 Łukasz Wesecki 42, 1:1 Artur Rozmus 54, 2:1 Adam Kompała 75, z karnego.

    Żółte kartki: Kukulski, Banaś, Michniewicz (Piast), Podstawek, Foszmańczyk, Brehmer, Jurczyk (Polonia). Sędziował Mariusz Żak (Sosnowiec). Widzów: 1000.



    Zawisza Bydgoszcz - Górnik Polkowice 2:0 (0:0), 1:0 Tomasz Feliksiak 73, 2:0 Benjamin Imeh 84.

    Żółte kartki: Staniszewski, Sotirović (Zawisza), Gancarczyk, Żmudziński, Jeziorny (Górnik). Sędziował Artur Szydłowski (Kraków). Widzów - 1500.



    ŁKS Łomża - Polonia Warszawa 1:0 (0:0), 1:0 Maciej Lesisz 60.

    Żółte kartki: Jasiński, Zubrzycki, Bałecki (ŁKS). Sędziował Sebastian Jarzębak (Bytom). Widzów - 700.



    Miedź Legnica - Odra Opole 2:1 (0:1), 0:1 Hugo 45, 1:1 Sylwester Kret 61, 2:1 Damian Misan 80.

    Żółte kartki: Misan (Miedź), Dzierżęga, Orłowicz, Sobotta (Odra). Sędziował Robert Kubas (Rzeszów). Widzów - 300.



    Jagiellonia Białystok - Zagłębie Sosnowiec 0:2 (0:1), 0:1 Daniel Treściński 8, 0:2 Jacek Berensztajn 86.

    Żółte kartki: Wolański, Sobolewski, Chańko, Kośmicki (Jagiellonia), Piątkowski, Treściński, Paczkowski, Bednar (Zagłębie). Sędziował Paweł Gil (Lublin). Widzów - 4000.



    Kmita Zabierzów - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:0

    Czerwona kartka: Krauz (Kmita, 85 minuta, za drugą żółtą); żółte: Kaliciak, Kajda, Krauz (Kmita), Górkiewicz, Kocur (Podbeskidzie). Sędziował Piotr Wasilewski (Kalisz). Widzów - 400.



    Tabela II ligi



    1. Zawisza Bydgoszcz163728:111213

    2. Ruch Chorzów
    163526:171123

    3. Zagłębie Sosnowiec
    163230:181024

    4. Jagiellonia Białystok
    163126:17943

    5. Polonia Bytom
    162928:15853

    6. Lechia Gdańsk
    162627:18754

    7. Górnik Polkowice
    162418:18736

    8. KSZO OSTROWIEC ŚW.
    162116:15565

    9. Piast Gliwice
    161916:17619

    10. STAL STALOWA WOLA
    161813:21466

    11. Kmita Zabierzów
    161817:25466

    12. Podbeskidzie Bielsko-Biała
    161815:21637

    13. Polonia Warszawa
    161622:22448

    14. Odra Opole
    161612:20448

    15. Śląsk Wrocław
    161511:22439

    16. Miedź Legnica
    161516:25439

    17. Unia Janikowo
    161421:27358

    18. ŁKS Łomża
    161113:26259




    W tabeli uwzględniono 3 punkty kary dla Podbeskidzia Bielsko-Biała.



    Strzelcy: 9 - Folc (Zagłębie), Witkowski (Górnik), 8 - Soti-rović (Zawisza), 7 - Wiśniewski (Lechia), 6 - Kretkowski (Unia), Łudziński (Ruch), Sobociński (Jagiellonia), Tataj (Polonia W.), Józefowicz (Podbeskidzie), Misan (Miedź), 5 - Ćwielong, Grzyb, Sokołowski (Ruch), Mężyk, Rozmus (Polonia B.), Wolański (Jagiellonia), Cetnarowicz (Lechia), 4 - Jurczyk (Polonia B.), Kosmalski, Citko (Polonia W.), Rybski (ŁKS), Lasocki (Zawisza), Rasic (Unia).



    W następnej kolejce, 10-18 listopada: Zagłębie - KSZO (10 listopada), Lechia - Stal (18 listopada), Unia - Jagiellonia, Polonia W. - Zawisza, Odra - ŁKS, Górnik - Kmita, Podbeskidzie - Ruch, Śląsk - Piast, Polonia B. - Miedź.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!