Historyczny mecz Polski

    Historyczny mecz Polski

    Z Chorzowa Sławomir Stachura, Dorota Kułaga

    Echo Dnia Radomskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Radomskie

    Tak fetował pierwszego gola Euzebiusz Smolarek.

    Tak fetował pierwszego gola Euzebiusz Smolarek. ©S. Stachura

    Zwycięstwo dające "biało-czerwonym" pierwszy awans do finałów Euro 2008. Znów w roli głównej strzelec dwóch goli Euzebiusz Smolarek.
    Tak fetował pierwszego gola Euzebiusz Smolarek.

    Tak fetował pierwszego gola Euzebiusz Smolarek. ©S. Stachura

    41 zdjęć
    Przejdź do galerii

    Galeria dostępna tylko dla abonentów Echa Dnia Podkarpackiego

    Polska pokonala Belgie 2:0

    Polska pokonała Belgię 2:0

    Link do głównego zdjęcia

    Polska pokonala Belgie 2:0
    ©S. Stachura


    Krzyż Zasługi dla Beenhakkera

    Krzyż Zasługi dla Beenhakkera


    Prezydent Lech Kaczyński chce odznaczyć trenera polskiej drużyny piłkarskiej Leo Beenhakkera Krzyżem Zasługi. Procedura odznaczenia cudzoziemca jest dłuższa niż w przypadku Polaka, bo musi się na nie zgodzić głowa państwa, którego jest on obywatelem. Trener polskiej reprezentacji jest Holendrem.



    Piłkarską Polskę ogarnęła euforia.
    Wreszcie awansowaliśmy do finałów mistrzostw Europy, pokonując w sobotę na Stadionie Śląskim w Chorzowie Belgię 2:0. Ten słaby w sumie mecz miał kilku bohaterów. Największym był oczywiście "Ebi" Smolarek, który w ostatnich dwóch meczach eliminacji strzelił dla Polaków wszystkie gole.

    Polacy nie zagrali sobotę dobrego spotkania. Grający już o "pietruszkę" Belgowie sprawili nam sporo kłopotów i dopiero w ostatniej minucie pierwszej połowy po błędzie obrony gości udało nam się zdobyć gola. A mógł go zdobyć nie kto inny jak Euzebiusz Smolarek, który ruszył ostro do piłki podawanej do bramkarza przez obrońcę, minął Stijna Stijnena i trafił do pustej bramki.

    Pięć minut po przerwie "Ebi" przesądził o awansie Polaków, gdy po akcji Kuby Błaszczykowskiego i strzale Jacka Krzynówka dopadł do odbitej piłki przez bramkarza "Czerwonych Diabłów" i pokonał go technicznym uderzeniem. Znów 47 tysięcy kibiców skandowało "Ebi", "Ebi", a gracz hiszpańskiego Racingu Santantder utonął w objęciach kolegów. Bo koledzy i polscy kibice mają mu do zawdzięczenia bardzo wiele. Smolarek okazał się bowiem katem trzech reprezentacji tych eliminacjach. W ubiegłym roku strzelił dwa gole Portugalczykom w wygranym 2:1 meczu, niedawno wszystkie trzy Kazachstanowi (3:1 w Warszawie), a teraz kolejne dwa "Czerwonym Diabłom".
    Atmosfera na trybunach była wspaniała. S. Stachura

    A tak cieszyli się po meczu wszyscy piłkarze.
    (fot. S. Stachura )

    JESZCZE DWÓCH BOHATERÓW
    Po drugiej bramce Belgowie nadal atakowali, ale stracili chyba wiarę w to, że mogą odwrócić losy meczu. Jeśli już dochodzili do sytuacji strzeleckich, to podobnie jak w pierwszej połowie kapitalnie interweniował w bramce Artur Boruc, bez wątpienia jeden z bohaterów tego meczu.

    W 34 minucie bliski zdobycia bramki z rzutu wolnego był Jan Vertonghen, ale Boruc czubkami palców zdołał wybić piłkę na rzut rożny.

    Bohaterem jest też nasz selekcjoner, mieszkający na stale w... Belgii Holender Leo Beenhakker. To jemu jako pierwszemu udało się wprowadzić Polskę do finałów mistrzostw Europy, to on pierwszy "podał rękę" Euzebiuszowi Smolarkowi wprowadzając go do pierwszego zespołu, gdy prowadził kiedyś Feyenoord Rotterdam. Gdy "Ebi" zszedł z boiska serdecznie go wyściskał, bo podobnie jak cała piłkarska Polska doskonale wie, że to właśnie syn byłego znakomitego reprezentanta Włodzimierza Smolarka jest głównym autorem sukcesu.

    Atmosfera na trybunach była wspaniała.
    (fot. S. Stachura )

    WSPANIALI KIBICE
    Mecz piękny nie był, ale pięknie zachowali się w sobotę polscy kibice. W komplecie wypełnili Stadion Śląski i mimo niesprzyjającej aury przyjechali do Chorzowa z najdalszych zakątków kraju. Stadion był już pełny godzinę przed meczem, a wśród tych którzy zasiedli na trybunach było też wielu kibiców z naszego regionu, bo powiewały transparenty z Kielc, Kozienic, Tarnobrzega, Radomia czy Małogoszcza.

    SZCZĘŚLIWY STADION
    Stadion Śląski znów okazał się szczęśliwy dla polskich piłkarzy. Po ostatnim gwizdku duńskiego arbitra z trybun słychać było "dziękujemy", "dziękujemy", piłkarze najpierw wyściskali swojego trenera, a potem wrócili na boisko i z kibicami fetowali historyczny sukces. Na boisko wszedł nawet o kulach kontuzjowany Dariusz Dudka, który tym razem nie mógł pomóc zespołowi. Przy dźwiękach "We Are The Champions" zawodnicy długo dziękowali kibicom, a ci mimo później pory i zimna długo nie opuszczali trybun. Tysiące biało-czerwonych szalików powiewało nad stadionem, a niebo rozjaśniały sztuczne ognie. Bo Polska jest od soboty w finałach EURO 2008!

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!