Stal przegrała w Zabierzowie

    Stal przegrała w Zabierzowie

    Z Zabierzowa Arkadiusz Kielar

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Piłkarze Stali Stalowa Wola nie potrafili wybronić się w Zabierzowie przed utratą goli. Naszego bramkarza Stanisława Wierzgacza "niepokoił”

    Piłkarze Stali Stalowa Wola nie potrafili wybronić się w Zabierzowie przed utratą goli. Naszego bramkarza Stanisława Wierzgacza "niepokoił” między innymi obrońca Kmity i były zawodnik "Stalówki” Jan Cios (numer 5). ©S. Czwal

    Piłkarze Stali Stalowa Wola przegrali w Zabierzowie z przedostatnim w tabeli Kmitą. Zemściły się niewykorzystane sytuacje z pierwszej połowy.
    Piłkarze Stali Stalowa Wola nie potrafili wybronić się w Zabierzowie przed utratą goli. Naszego bramkarza Stanisława Wierzgacza "niepokoił”

    Piłkarze Stali Stalowa Wola nie potrafili wybronić się w Zabierzowie przed utratą goli. Naszego bramkarza Stanisława Wierzgacza "niepokoił” między innymi obrońca Kmity i były zawodnik "Stalówki” Jan Cios (numer 5). ©S. Czwal

    Jest źle. Piłkarze "Stalówki" w dwóch pierwszych wiosennych spotkaniach w drugiej lidze wywalczyli ledwie jeden punkt. Z ostatnią i przedostatnią drużyną w tabeli. W Zabierzowie nasi "sprawili" radochę miejscowym kibicom, bo Kmita wygrał... pierwszy w sezonie mecz na własnym stadionie.

    Po remisie Stali na inaugurację wiosny u siebie z ostatnim w drugoligowej stawce Pelikanem Łowicz 0:0, stalowowolanie odgrażali się, że zrekompensują sobie tę wpadkę w Zabierzowie.
    Nastroje były bojowe, choć martwiła kolejna absencja podstawowego bramkarza zespołu Tomasza Wietechy, który wprawdzie wrócił po kontuzji do treningów, ale nadal odczuwał ból w nodze. No, ale popularny "Balon" ma godnego następcę, bo rezerwowy zazwyczaj Stanisław Wierzgacz z Pelikanem zachował czyste konto i pokazał, że można na niego liczyć. W pojedynku z Kmitą zabrakło też dochodzącego do zdrowia pomocnika Krzysztofa Treli.



    NIE TRAFIŁ W BRAMKĘ

    W pierwszej połowie meczu w Zabierzowie trudno nie było być optymistą. Stal grała z werwą i odważnie, nie bała się opromienionej wygraną w pierwszym wiosennym meczu ze Śląskiem we Wrocławiu 3:1 Kmity. W 12 minucie po dobrym podaniu Abela Salamiego w świetnej sytuacji w polu karnym znalazł się Przemysław Pałkus, ale... nie trafił w bramkę. Ponadstuosobowa grupa kibiców "Stalówki", która zjechała do Zabierzowa dwoma autokarami, mogła złapać się za głowy. Także za moment, bo tym razem strzelał Salami, a bramkarz gospodarzy Tomasz Laskowski, "wypluł" piłkę przed siebie.

    Z dobitką pospieszył Janusz Iwanicki i głową z kilku metrów przeniósł piłkę nad poprzeczką. Jeśli dodać do tego niecelną główkę Salamiego w 15 minucie, to śmiało można powiedzieć, że początek meczu należał do Stali. Oczywiście rywale też próbowali się odgryzać, strzelali między innymi byli piłkarze... Stali, Jan Cios i Piotr Powroźnik, a także Marcin Makuch i doświadczony Dariusz Romuzga, znany z występów w pierwszej lidze w Hutniku Kraków i Wiśle Płock. Ale Wierzgacz był na posterunku. Może parę razy miał kłopoty z dośrodkowaniami, ale bez konsekwencji. A na listę zmarnowanych szans w "Stalówce" wpisali się do przerwy jeszcze Salami i Iwanicki. Nic dziwnego, że były prezes Stali, a obecnie prezes Wodeksu, firmy sponsorującej nasz zespół, Bronisław Żak, przed drugą połową był dobrej myśli.

    - Jest nieźle - mówił w przerwie oglądający mecz z trybun prezes. - Szkoda, że nie udało się trafić do bramki Kmity, ale powinno być lepiej w drugiej połowie.

    GWÓŹDŹ DO TRUMNY

    Niestety, przeczucie prezesa tym razem zawiodło. Bo choć znowu pierwsi groźnie zaatakowali "Stalowcy", a kolejną swoją szansę zmarnował grający jako wysunięty napastnik Salami, główkując po dośrodkowaniu Longinusa Uwakwe z kilku metrów nad poprzeczką, to potem nastąpiła katastrofa. W 57 minucie meczu Krystian Lebioda pozwolił dośrodkować z prawej strony Dariuszowi Gawęckiemu Krystian Lebioda, a w polu karnym nasi obrońcy nie upilnowali Sebastiana Kurowskiego i "stało się".

    Pomocnik Kmity, który przed sezonem był testowany w... Stali, ale został odesłany do domu, trafił do siatki głową z kilku metrów, w porę nie zdążył zareagować Wierzgacz. Co gorsze, choć goście stracili gola, wcale nie było widać, że z determinacją walczą o wyrównanie. "Stalowcy" sprawiali wrażenie, jakby już opadli z sił, a pod bramką rywali nie byli w stanie stworzyć groźniejszej sytuacji. Musieli się za to odsłonić i to kosztowało ich drugiego gola, którego po kontrze zdobył z pola karnego stojący sam przed Wierzgaczem Gawęcki. To był gwóźdź do trumny "Stalówki", teraz wypada tylko wierzyć, że na tym koniec smutnych historii naszego zespołu na początek wiosny. W sobotę do Stalowej Woli przyjeżdża GKS Katowice...

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Wszystkie komentarze (2) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!