Piłkarze Stali wygrali z Turem (zdjęcia)

    Piłkarze Stali wygrali z Turem (zdjęcia)

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Piłkarze "Stalówki” (z prawej Przemysław Pałkus, obok Radosław Pruchnik, za nimi Kamil Gęśla) w meczu z Turem Turek zdołali sięgnąć po niezwykle

    Piłkarze "Stalówki” (z prawej Przemysław Pałkus, obok Radosław Pruchnik, za nimi Kamil Gęśla) w meczu z Turem Turek zdołali sięgnąć po niezwykle ważne trzy punkty. ©S. Czwal

    Piłkarze Stali Stalowa Wola nie zachwycili w pojedynku z Turem Turek, ale wygrali 1:0 i sięgnęli po niezwykle ważne punkty.
    Piłkarze "Stalówki” (z prawej Przemysław Pałkus, obok Radosław Pruchnik, za nimi Kamil Gęśla) w meczu z Turem Turek zdołali sięgnąć po niezwykle

    Piłkarze "Stalówki” (z prawej Przemysław Pałkus, obok Radosław Pruchnik, za nimi Kamil Gęśla) w meczu z Turem Turek zdołali sięgnąć po niezwykle ważne trzy punkty. ©S. Czwal

    20 zdjęć
    Przejdź do galerii

    Galeria dostępna tylko dla abonentów Echa Dnia Podkarpackiego

    Stal wygrala z Turem

    Stal wygrała z Turem

    Link do głównego zdjęcia

    Stal wygrala z Turem
    ©S. Czwal


    Piłkarze drugoligowej Stali Stalowa Wola wygrali w piątek bardzo ważny mecz na własnym boisku z Turem Turek. Kibice opuszczali jednak stadion z mieszanymi uczuciami - radość ze zwycięstwa mącił im styl wygranej "Stalówki". W takiej sytuacji kurtuazyjnie można uznać, że zwycięzców się nie sądzi.

    Stal wygrała 1:0, po golu Krzysztofa Treli w 41 minucie. Mogło być lepiej, bo "setki" zmarnowali jeszcze Kamil Gęśla i wspomniany Trela, obaj nie trafiając do bramki rywali z kilku metrów.
    Ale mogło być i gorzej, bo rywale też w polu karnym zachowywali się "jak dzieci we mgle" i zmarnowali świetne okazje. Trzeba więc cieszyć się tego co jest, bo trzy punkty zdobyte z Turem są bezcenne i pozwolą "Stalówce" na chwilę oddechu. Gdyby nie byłoby tej wygranej, można byłoby już mówić o katastrofie.

    ZABRAKŁO DETERMINACJI

    Trenerowi Władysławowi Łachowi nie ma co zazdrościć. Nie dość, że zespół w przerwie zimowej nie został poważnie wzmocniony, a tylko uzupełniony o dwóch graczy i to z trzeciej ligi - Krzysztof Lipecki i Bartłomiej Piszczek przyszli z Górnika Wieliczka i nigdy nie grali wcześniej na zapleczu rezerwowych - to zespołem co rusz targają kolejne kontuzje. O Longinusie Uwakwe napisano już "tomy", jak bardzo go brakuje w zespole po tym, jak jeden z rywali złamał mu dłoń. Do tego dochodzą kłopoty z pachwiną Abela Salamiego, ze stopą Jacka Maciorowskiego, na stłuczony mięsień narzeka Gergely Gheczy. Po chorobie wrócili Jaromir Wieprzęć i Kamil Gęśla, i ławka rezerwowych w Stali zrobiła się bardzo, bardzo krótka.

    - Taka jest niedola trenera - kiwał smutno głową po meczu z Turem Władysław Łach, trener Stali. - Cały czas musimy się martwić o skład, bo w przerwie zimowej przyszli tylko Lipecki z Piszczkiem i nie do końca spełniają w dodatku nadzieje. Ale oni przyszli z trzeciej ligi i o tym trzeba pamiętać. Można było postarać się o więcej wzmocnień, budować zespół już w dłuższej perspektywie, by nie martwić się ciągle, kto będzie grał w każdym kolejnym meczu. Wyciągnęliśmy jesienią zespół z bagna, ale wiadomo też było, że w rundzie wiosennej będą kartki, kontuzje. Niestety, w klubie zabrakło determinacji, by wykonać pewne ruchy i będziemy się już tak do końca musieli szarpać.

    NIE PRZYPOMINA NAPASTNIKA

    Trener Łach podjął się roli utrzymania zespołu, ale zdaje sobie sprawę, jak ciężkie jest to zadanie.

    - Wygraliśmy ważny mecz z Turem, zdobyliśmy trzy punkty i chwała za to chłopakom - mówi szkoleniowiec. - Przed nami jednak jeszcze wiele ciężkich spotkań. I choć bardzo chcemy zachować drugą ligę dla Stalowej Woli, to ja takiej gwarancji dać nie mogę.

    Wiele kontrowersji wśród kibiców wywoływała gra niektórych piłkarzy. Najwięcej oberwało się Kamilowi Gęśli, który zupełnie nie przypomina napastnika z poprzedniego sezonu i marnuje nawet najlepsze okazje.

    - Jego w Stali wszyscy do tej pory głaskali, to i ja muszę go głaskać - mówi Władysław Łach. - Ale ten piłkarz a to dostanie wysypki, a to go złapie katarek i już nie gra. Kamil jest dobrym napastnikiem, ale musi chcieć dać z siebie wszystko.
    Gra napastnika "Stalówki" wzbudziła komentarze nawet wśród kolegów z zespołu.

    - Kamil nie wykorzystał w meczu z Turem znakomitej okazji. Gdyby wtedy było 0:0 i tak się skończyło spotkanie, to nie wiem, co by się działo w szatni. Na pewno nie byłoby wesoło - mówił Krystian Lebioda.

    Nad Kamilem Gęślą nie ma się co jednak pastwić, bo nie tylko on nie błyszczał na boisku w naszym zespole. Najważniejsze, by jakakolwiek krytyka przyniosła konkretne zmiany w postawie zawodników, a wtedy kibice są gotowi docenić ich chęci i zaangażowanie. Tak w końcu krytykowanego przez fanów Stali we wcześniejszych meczach Krzysztofa Trelę po spotkaniu z Turem żegnały oklaski. Jak widać, chcieć, znaczy móc.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!